2010/03/20

58


Styczeń 2005 rok.

Było już po 18-stej gdy Nowacki wyszedł z Komendy. Od kilku dni nie czuł się zbyt dobrze a teraz bolało go również gardło i czuł że ma gorączkę.

- hej, poczekaj ! – zawołała Basia – uu, wyglądasz fatalnie

- i tak się czuję – odpowiedział – chyba mnie jakaś grypa zbiera

- odwiozę Cię do domu , nie powinieneś prowadzić w takim stanie . Wsiadaj – zarządziła Storosz a Paweł bez prostestów wsiadł do auta.

- dzięki – uśmiechnął się blado , oparł głowę o zagłówek i zamknął oczy.

- masz w domu jakieś leki ? – zapytała podkomisarz gdy zaparkowała pod blokiem

- tak i dzięki za podrzucenie – odpowiedział i wysiadł . Ciężko wchodził na piętro, schód za schodem gdy nagle zakręciło mu się w głowie i usiadł ze spuszczoną głową na schodach oddychając głęboko. W końcu zawroty ustąpiły więc wstał , pokonał ostatnie parę stopni i wszedł do mieszkania.

- co tak późno ? Przecież mówiłam , że muszę wyjść dziś wcześniej ! - z pretensją zapytała Monika – ojej , wyglądasz strasznie !

- grypa mnie dopadła – wyjaśnił Paweł siadając przy stole – czuję się jakby mnie czołg przejechał tak ze dwa razy .

-marsz do łózka, zaraz przyniosę Ci pić i pyralginę. Musisz to grypsko wypocić- pielęgniarka zakrzątnęła się w kuchni całkowicie zapominając o swoich planach. Paweł poszedł do swojego pokoju a Monika zaparzyła w dzbanku herbatę , wlała soku malinowego , pogrzebała w apteczce i w końcu znalazła opakowanie pyralginy i termometr.

- zmierz gorączkę – poleciła i nalała do kubka napoju – masz dużo pić , tu masz tabletkę.

- dzięki . Przepraszam , że zepsułem Ci plany – cicho powiedział Paweł i wyciągnął termometr

- oj daj spokój . 38,9 , dam Ci jeszcze Ibuprom na gorączkę . Jak nie podziała to jedziemy na pogotowie. Z grypą nie ma żartów .

- nie strasz. Prześpię się – Paweł zasnąl prawie natychmiast po wypowiedzeniu tych słów. Obudził się kilka godzin później cały zlany potem i bardzo chciało mu się pić. Wypił prawie cały dzbanek herbaty , zmienił mokre ubrania i znów zasnął. Koło 8 rano obudził go dzwonek telefonu .

- słucham ? – odebrał nawet nie spoglądając kto dzwoni

” cześć , tu Baśka . Mam nadzieję że cię nie obudziłam Jak się czujesz ? „

- o ,cześć. Już nie spałem. Troszkę lepiej ale chyba pójdę do lekarza po zwolnienie.

” to dobrze. Potrzebujesz czegoś ? Może zrobić Ci jakieś zakupy ?

- nie dziekuję . Wszystko mam .

” jakby coś to dzwoń . Wracaj do zdrowia. Paa „

- dzięki. Pa pa .

- no i jak tam ? – do pokoju zajrzała Monika

- byłaś tu całą noc ?

- a myślałeś że zostawię Was samych ? Zapisałam Cię do lekarza na 12:00 Zmierzyłeś gorączkę ?- zapytała pielęgniarka przyglądając się uważnie Pawłowi – albo mi się wydaje albo masz powiększony węzeł chłonny . Lekarz to zbada. Zjesz coś ?

- nie wiem. Idę się obudzić pod prysznicem – westchnął Nowacki i kichnął parę razy

- sto lat !

- ciężkich robót w kamieniołomach – mruknął Paweł

3 tygodnie później zgłosił się ponownie do lekarza z powodu wciąż powiększonego węzła chłonnego

- nie podoba mi się to - Lekarz – czy zauważył pan u siebie jakieś dziwne oznaki jak utrata wagi, nocne poty ?

- nie ale ostatnio jestem bardziej zmęczony niż parę tygodni temu . Coś pan podejrzewa ?

- zlecę parę badań . Proszę je wykonać jak najszybciej i zgłosić się z wynikami . Być może te wszystkie objawy są związane z przebytą grypą więc proszę się nie denerwować – wyjaśnił Lekarz i wypisał skierowanie na badania.

- brat chorował na białaczkę , czy to pan podejrzewa ? – zapytał wprost Nowacki

- proszę zrobić badania – odpowiedział Lekarz

Kilka dni później

- trochę podwyższone OB, leukocyty też , trochę za mało Płytek krwi – mruczał do siebie Lekarz czytając wyniki badań – tak przypuszczałem że to utrzymujący się stan zapalny . Grypa lubi pozostawiać po sobie takie niespodzianki .

- czyli nie ma powodów do obaw ? – upewnił się Paweł

- na wszelki wypadek proszę powtórzyć badania krwi i zrobić biopsję tego węzła. Gdyby coś się działo to proszę się zgłosić do mnie – odpowiedział Lekarz- proszę tego nie lekceważyć

Nowacki wrócił na Komendę próbując nie myśleć o najgorszym. Po drodze zajrzał do wydziału Kryminalnego chcąc zobaczyć jak się czuje Basia , której wczoraj okradziono mieszkanie

- cześć Wam ! – przywitał się z załogą – i jak ? Lepiej już dzisiaj ?

- no hej – odpowiedziała Basia uśmiechając się – już się pozbierałam.

- to super – uśmiechnął się również

- cześć , cześć. Słuchaj nie pomógłbyś nam w śledztwie ? Marek jeszcze ma parę dni zwolnienia a mamy dość ciężką sprawę – Adam

- nie ma sprawy tylko zawiadomię Zbyszka – odpowiedział Paweł – a Marek z Kasią to na poważnie ?

- na bardzo poważnie – Basia – i pomyśleć że w pracy można znaleźć miłość

- jak widać można. To co mam robić ? – zapytał Adama patrząc na Basię

- sprawdź ten numer telefonu , ostatnie połączenia i … zresztą chyba wiesz co masz robić – Adam

- jasne – odparł Paweł – a co to za sprawa ?

- parę dni temu zniknęła notariuszka . Okradziono jej mieszkanie , w firmie nic nie wiedzą – Basia

- myślicie że ta kobieta żyje ?

- nie wiem – odpowiedział Zawada

- dobra, to ja pojadę do operatora sieci . O cholera późno już ! Adam zadzwonię jak się czegoś dowiem. To cześć.

- dobra . Do jutra – Adam

Nowacki szybko załatwił sprawę w firmie telefonicznej i pojechał do domu bo obiecał Monice wolne popołudnie.

- jestem !

- ja też ! Co powiedział Lekarz ?

- zlecił dodatkowe badania ale chyba sam nie jest pewny o co chodzi – wzruszył ramionami Paweł

- słuchaj chciałam z Tobą pogadać – Monika – myślałeś o tym aby Mamę przenieść do specjalnego ośrodka ?

- a co ? Znudziło Ci się ? -zakpił Paweł

- nie , to nie o to chodzi – zirytowała się dziewczyna

- myślałem ale nie zrobię tego. Przynajmniej na razie – odpowiedział Paweł – to moja koszulka ? Mówi ” wróć do mnie „

- pożyczyłam bo oblałam się sokiem . Oddam Ci ją. Przecież wiem że to Twoja ulubiona.

- a właśnie , miałem nastawić pranie – przypomniał sobie Nowacki i poszedł do łazienki – Monika otworzysz ? – zawołał słysząc dzwonek do drzwi – kto to był ?

- jakaś dziewczyna ale chyba pomyliła adres – odpowiedziała Monika

Kiedy następnego dnia jechał z Adamem do operatora sieci Zawada co chwilę spoglądał na Niego aż w końcu zapytał

- to co za dziewczyna była wczoraj u Ciebie ?

- skąd wiesz ?

- nieważne

- to Monika , pielęgniarka .

- pielęgniarka ?

- tak , zajmuje się moją Mamą. Choruje na Alzheimera – westchnął Paweł

- aha, powinieneś powiedzieć o tym Basi .

- Basi ? To Ona wczoraj była u mnie ?

- tak, i chyba nie muszę Ci mówić co sobie pomyślała - Zawada zerknął na Nowackiego

- kurcze, dzięki że mi powiedziałeś .

- od czego się ma przyjaciół .

Kiedy wrócili na Komendę Basia nawet nie spojrzała na Niego i zachowywała się jakby go tam nie było .

- Basiu, muszę Ci coś wyjaśnić – zaczął niepewnie

- nie musisz nic wyjaśniać, ja nic nie chcę wiedzieć i wszystko rozumiem – odpowiedziała sarkastycznie Storosz

- Basiu daj mi szansę. To nie jest tak jak myślisz – Paweł spojrzał na Basię błagalnym wzrokiem. Tak bardzo mu na Niej zależało , nie chciał stracić jej zaufania.

- falstart ! – odezwał się Adam i wrócili do sprawy. Paweł co chwilę spoglądał na obrażoną dziewczynę i zastanawiał się jak jej wyjaśnić swoją sytuację. Nagle rozdzwoniły się telefony Adama i jego. Spojrzał na ekranik a widząc , że to Monika dzwoni do głowy przyszła mu myśl ,że coś się stało z Mamą

- Monika coś się stało ? Aha, już jadę ! – szybko rozłączył się i wstał zakładając kurtkę

- jedź , Basia Ci pomoże – zawołał Zawada domyślając się o co chodzi

- ale … – zaczęła Storosz

- nie ma żadnego ” ale ” – zarządził Adam i razem ze Szczepanem pojechali w teren.

- chodź szybko – rzucił Paweł i prawie wybiegł z Komendy i z piskiem opon ruszył do domu. Na szczęście nie było korków więc dojechali szybko nie odzywając się do siebie słowem w czasie drogi. Dopiero na klatce schodowej po raz pierwszy odezwał się do Basi widząc jej pytający wzrok

- zaraz wszystko zrozumiesz. Cokolwiek by się działo zachowaj spokój

- dobrze – szepnęła Basia i weszła do mieszkania za Pawłem. Dziewczyna , którą wczoraj widziała szukała czegoś w szafce a z kuchni dobiegały odgłosy tłuczonego szkła oraz przekleństwa i krzyki

- nic lepiej ? – zapytał Paweł

- coraz gorzej. Nie mogę znaleźć relanium – zawołała dziewczyna

- w łazience . Idę tam !

- uważaj na latające talerze ! – Monika pobiegła do łazienki i wróciła z małą fiolką leków w ręce .

- mogę jakoś pomóc ? – zapytała Basia

- nie bardzo. Jego Mama ma Alzheimera i tylko Paweł potrafi ją uspokoić ale Ona już go nie poznaje – wyjaśniła dziewczyna – jestem pielęgniarką , Monika .

- Basia – przedstawiła się Storosz

- wiem, dużo o Tobie słyszałam – odpowiedziała Monika

Paweł wszedł ostrożnie do kuchni

- Mamuś , mamo !

- myszy ! Tu są myszy !

- nie ma tu żadnych myszy, Mamuś to ja Paweł , nikt Ci nie zrobi krzywdy . Już dobrze . – przemawiał spokojnie , podał jej lek i zaprowadził do pokoju.

- posprzątam to – odezwała się Monika

- pomogę Ci . Nie wiedziałam nic – zaczęła Storosz – wczoraj myślałam że … głupio mi

- nie jest mu łatwo . Opowiadał mi dużo o Tobie – dziewczyny plotkowały w najlepsze gdy Paweł wszedł do kuchni .

- już w porządku – uśmiechnął się do Basi

- zostać na noc ? – Monika

- nie , poradzę sobie, dzięki - odpowiedział Paweł siadając przy stole

- przepraszam – Basia

- to ja przepraszam, powinienem Ci powiedzieć

- zadzwonię do Adama , zostanę tu dłużej

- nie musisz

- ale chcę – Basia wybrała numer Zawady , zapytała o sprawę i poinformowała że zobaczą się jutro .

- złapali ich ?

- tak, kilku kolesiów wpadło na genialny pomysł żeby porwać bogatą babkę i wyczyścić jej konto .

- no cóż, zbrodnia doskonała się nie udała. Nawet do rymu mi się powiedziało – roześmiał się Paweł

- Twoja mam już długo choruje ?

- parę lat . Nasiliło się po śmierci brata i Ojca .

- jak umarli ?

- Ojciec zginął w wypadku 1,5 roku temu a brat na białaczkę. Mówiłem ci

- a tak pamiętam . To wtedy się tu przeprowadziłeś ?

- mhm, chciałem uciec od wspomnień a poza tym w Warszawie jest dużo specjalistów chociaż z Mamą jest coraz gorzej a ja chyba podzielę los brata .

- co ? Dlaczego ?

- ostatnio robiłem badania ale Lekarz kręcił nosem i kazał powtórzyć i zrobić jeszcze dodatkowe. Dziś rano to załatwiłem ale dopiero za parę dni będą wyniki

- będzie dobrze – Basia usiadła bliżej i delikatnie pocałowała go w usta. Odwzajemnił pocałunek i obydwoje ulegli chwili namiętności całując się długo .

- kocham Cię – wyszeptał Paweł przytulając się do dziewczyny

2010/03/13

57

Dawno tu nie pisałam ale już nadrabiam zaległości .

Październik 2004 rok

Mineło kilka miesięcy i Paweł coraz lepiej czuł się na Komendzie. Mimo że nie pracował już w wydziale kryminalnym tylko w informatycznym to dużo czasu spędzał z Adamem i Basią, do służby wrócił również Marek Brodecki . Chociaż nic im nie powiedział o swojej przeszłości i znali się od niedawna poczuł się trochę pewniej. Nie był sam, był odpowiedzalny za chorą matkę, miał pracę z której był zadowolony i od jakiegoś czasu coraz częściej się uśmiechał.

- cześć – zawołał do Moniki wchodząc do domu- mmm, ale zapach !

- hej – pielęgniarka odłozyła gazetę- zrobiłam zapiekankę. Głodny ?

- jak wilk ! Wezmę prysznic i zaraz rozprawię się z tym – zawołał Paweł

- jak tam w pracy ? – zapytała Monika gdy wrócił do kuchni

- a spoko . Mmm pycha ! Basia wzięła kilka dni wolnego więc wróciłem chwilowo do kryminalnych. Podobno ten jej Leszek okazał się oszustem i biedaczka strasznie to przeżywa – Paweł – Adam jest markotny bo ta jego dziennikarka Iza wyjechała a Marek ma w ogóle przechlapane bo nakrył Patrycję z kochasiem.

- nieżle, zbiorowy pech – stwierdziła Monika – a Basia to ta policjantka , którą wcześniej widziałeś w szpitalu , tak ?

- mhmm

- no to weź ją gdzieś zaproś na kawę albo coś-Monika

- nniee, to chyba nie jest dobry pomysł – wahał się Nowacki

- no przecież widzę , że Ci się podoba – roześmiała się pielęgniarka

- nie no daj spokój ! Lubię ją i tyle – bronił się Paweł

- mhm jasne ! Jedzie mi tu tramwaj ?

- nie, pociąg . Baśka to tylko koleżanka z pracy i nic więcej !

- ależ oczywiście – prychnęła Monika- chłopie zakochałeś się ! Takich maślanych oczu nie da się ukryć ! Ciągle tylko nadajesz o Basi. ” Baśka to a Basia tamto „

- no i co z tego. Wiesz jak jest – Paweł

- wiem i dlatego powinieneś w końcu zapomnieć o przeszłości i ułożyć sobie życie , może właśnie z Basią – Monika – ta Twoja Joasia na pewno by chciała żebyś był szczęśliwy. Idę już . Do jutra.

Paweł spuścił głowę bo Monika miała rację. Basia bardzo mu się podobała i czuł do niej coś więcej niż przyjaźń ale nie chciał jej obciążać swoimi przeżyciami. Z drugiej strony tęsknił za normalnym życiem a przy policjantach z wydziału kryminalnego czuł , że jest na właściwym miejscu. Po namyśle wybrał numer Basi i zadzwonił

” halo ” – usłyszał głos podkomisarz w słuchawce

- cześć , Paweł z tej strony . Tak myślałem czy nie wybrałabyś się jutro ze mną do kina

” a co grają ?”

- yyy, nie wiem jeszcze ale sprawdzę i jutro Ci powiem. Będziesz na Komendzie ?

” Będe . To cześć ”

- cześć . Basia !

” noo?”

- wolisz komedie czy jakieś inne filmy ?

” wszystko mi jedno. Wybierz coś. Do jutra „

- idiota, dureń , kretyn ! – mamrotał sam do siebie po zakończonej rozmowie i szybko zadzwonił do Moniki

” coś się stało ?”

- nie, a właściwie tak. Zaprosiłem Basię do kina tylko kompletnie nie mam pomysłu na jaki film!

„och ty sierotko ! Wczoraj byłam na Nigdy w życiu . Grają to we wszystkich multipleksach przez cały dzień”

- dzięki za ratunek . Cześć – Nowacki rozłączył się i nazajutrz niecierpliwie wyczekiwał przyjścia Basi do pracy.

-coś Ty taki nerwowy dzisiaj ? – zapytał Zbyszek – co chwilę wyglądasz przez okno albo wzdychasz . Nie masz co robić ?

- mam tylko chciałem na chwilę urwać się – wytłumaczył się Nowacki

- do kryminalnych , co ? Leć – zrozumiał Zbyszek

Nowacki szybko zbiegł na drugie piętro i doszedł do wydziału Zawady.

- cześć Paweł . Co cię sprowadza ? – odezwał się Marek widząc Nowackiego

- cześć, jest już Basia ?

- jest, poszła do automatu po kawę – Adam

- aha, dzięki – Paweł podziękował i wyszedł na korytarz gdzie zobaczył postać Basię- hej. „Nigdy w życiu „

- co ? – zrobiła wielkie oczy Storosz

- noo, film tak się nazywa . Jeżeli nadal chcesz iść – wytłumaczył Paweł

- czytałam książkę Grocholi ale filmu nie widziałam . To o której ?

- nie wiem. Może o 17:00 ? Przyjadę po Ciebie – zaproponował Nowacki – adres pamiętam

- super- uśmiechnęła się policjantka – do zobaczenia. Paweł !

- tak ? – Nowacki odwrócił i spojrzał wyczekująco na Basię

- przyjedź o 16:00. Mogą być korki i kolejki

- dobra . To ja już … cześć !

Kilka minut przed 16-stą zaparkował pod blokiem , wjechał windą na 6 piętro i zadzwonił do drzwi. Po kilku sekundach, które wydawały mu się wiecznością drzwi otwarły się i stanęła w nich Basia .

- już idę, wezmę tylko kurtkę .Wejdź

- ślicznie wyglądasz w tej bluzce – powiedział Paweł i podał jej pojedynczą herbacianą różę - to dla Ciebie

- dziękuję. Wstawię do wazonu. Ale pachnie ! Jestem gotowa. Idziemy ?

Do multipleksu dojechali dość szybko mimo zakorkowanych ulic i weszli do budynku.

- ” Nigdy w życiu ” puszczają za 20 minut w sali nr 5 – przeczytał program Paweł – idę kupić bilety . Zaczekasz tutaj ?

- mhm – Basia – kupię coś do picia i popcorn .

Po seansie pojechali jeszcze do kawiarni . Usiedli naprzeciwko siebie , zamówili kawę i rozmawiali o filmie.

- jednak książka jest znacznie lepsza – stwierdziła Storosz

- jak zwykle . Powycinają ile się da – Paweł

- dzięki że mnie wyciągnąłeś z domu. Pewnie siedziałabym i myślałabym o Leszku – w oczach Basi pojawił się smutek

- kochałaś go ?

- nie, lubiłam go ale tak naprawdę nie znałam go – odpowiedziała Basia- czuję się oszukana .

- to pewnie musiał być szok dla Ciebie – stwierdził Paweł – co tak długo? Pojechali po tą kawę do Brazylii czy co ?

- może dopiero mielą ?

- mhm, w zębach – zażartował Paweł

- jak się mieszka w Warszawie ? Przyjechałeś z Torunia , tak ? – zapytała Basia

- powoli się przyzwyczajam – odpowiedział Paweł – na początku było okropnie.

- wiem coś o tym. Pochodzę z Przemyśla – Basia

- pewnie tęsknisz za rodziną ?

- teraz już mniej. Często dzwonimy do siebie. Mam trzech braci i dwie siostry . A Ty masz rodzeństwo ?

- nie mam , mój brat zmarł rok temu – odpowiedział Nowacki

- przepraszam, nie wiedziałam

- nic się nie stało. Dlaczego zostałaś policjantką ?



- oo kawa ! Dziękujemy – Basia – zawsze mnie to interesowało. Tata powiedział ,że zawsze byłam ciekawska . Miałam szczęście ,że po szkole od razu trafiłam na Adama i Marka. Dużo się od nich nauczyłam .

Rozmawiali jeszcze długo o swoich zainteresowaniach i wielu innych sprawach aż do zamknięcia lokalu ale dopiero koło 23: 00 Paweł odwiózł Basię do domu.

- dziękuję za miły wieczór – uśmiechnęła się Basia- może to jeszcze kiedyś powtórzymy ?

- cała przyjemność po mojej stronie i z dziką rozkoszą – roześmiał się Paweł

- bardzo dziką ?

- „Dzik jest dziki, dzik jest zły,

Dzik ma bardzo ostre kły.
Kto spotyka w lesie dzika,
Ten na drzewo szybko zmyka.” – wyrecytował Paweł – ale następnym razem zmieniamy kawiarnię .

- zdecydowanie !
- kurcze ale późno ! – Paweł spojrzał na zegarek – to do zobaczenia ! Cześć !
- Paa ! – zawołała Basia

2010/02/18

56


Strzelnica

Zawada podszedł do stanowiska gdzie strzelała Basia , wcisnął przycisk i tablica podjechała bliżej. Komisarz chwilę wpatrywał się w tablicę i w końcu odezwał się

- noo Basiu, jestem pod wrażeniem. A jak tam u Ciebie ? – Zawada spojrzał na tablicę Nowackiego – uuu, widzę że kiepsko. Musisz więcej ćwiczyć. Cześć.

- jak to kiepsko ? – obruszył się Paweł – 8 celnych na 12 to przecież nieźle

- ale patrząc z drugiej strony to kiepsko – odpowiedziała Basia wieszając słuchawki na wieszaku

- z jakiej drugiej strony ? – zdziwił się Paweł

-ze strony partnera ktoremu celnym strzałem mozesz ocalic zycie- wyjasniła Basia-ale pociesze cie ze ja strzelałam na poczatku jeszcze gorzej niz ty.

-kiepskie pocieszenie.On jest zawsze taki?-zapytał Paweł.

- Adam? Jak sie go blizej pozna to swietny kumpel.To tylko takie wrażenie . Musimy się lepiej poznać- uśmiechnęła się Storosz

” raczej nie zdążymy„- pomyślał Nowacki idąc za koleżanką do biura

Komenda

- słuchajcie , mamy ofiarę gwałtu . Jest w szpitalu w ciężkim stanie ale przytomna- powiedział Adam- przesluchacie ją.

” super, tylko tego mi trzeba ” – pomyślał Paweł

- ok- odpowiedziała podkomisarz – Ty nie jedziesz ?

- nie, daruję sobie tą wizytę. Wyrobiłem normę szpitalną na parę lat – powiedział Zawada- no już zbierajcie się.

- no przecież już wychodzimy – odpowiedziała z łobuzerskim uśmiechem Storosz – pozdrowić od Ciebie pielęgniarki i panią Doktor ?

- Baśka !- pogroził Zawada

” widać , że się świetnie rozumieja ” – zamyślił się Paweł wsiadając do samochodu. Przez całą drogę do szpitala i w drodze powrotnej na Komendę nie odezwał się ani słowem.

- długo razem pracujecie ? – zapytał w końcu

- 1,5 roku – odpowiedziała Basia – miesiąc temu odszedł nasz kolega Marek . Adam to świetny nauczyciel i glina. 4 miesiące temu został ciężko ranny. Niewiele brakowało a w ogóle nie wróciłby do pracy

- dlaczego ?

- postrzelił go w kolano, ale już się wszystko zgoiło i już nawet nie utyka.

- 4 miesiące temu ? – zamyślił się Paweł ” To ten policjant ! „- czy to przypadkiem nie facet o pseudonimie Pawełek ?

- mhmm, nawet nazywacie się tak samo – roześmiała się Basia

- to już wiem dlaczego mnie nie lubi

- no co ty ! Adam na początku taki jest. Trochę sztywny ale jak się go pozna to jest świetnie – odpowiedziała Storosz

” śliczna jesteś ” – pomyślał Paweł znów ukradkiem przyglądając sie Basi

Tego samego dnia na Komendzie

- Paweł poszukaj informacji o Jolancie Borskiej i Wiolettcie Kalisiak.

- a dokładnie co mam sprawdzić ? – zapytał Nowacki
- jak znajdziesz to bedziesz wiedział – usłyszał ironiczną odpowiedź- zadzwoń jak znajdziesz albo przyjedź do baru Tereski

- ul . Kopernika – dodała Basia

” taaa, naprawdę świetny nauczyciel.. Przemądrzalski i tyle.” -denerwował się Paweł – „jak to ma tak wyglądać to ja się stąd wypisuje”

Godzinę później

- no i co? Znalazłeś ? – zapytała Basia

- tak i to całkiem sporo – odpowiedział Nowacki

- przecież miałeś zadzwonić – zirytował się Zawada patrząc z wyrzutem na podkomisarza

- nnoo tak ale pan Komisarz nie zostawił swojego numeru telefonu i …- tłumaczył się Paweł czując na sobie stalowy wzrok Komisarza

- i jesteśmy na pustyni i nie było nikogo ,kto mógłby podać mój numer -sarkstycznie odpowiedział Zawada a Paweł spuścił głowę widząc ,że i Basia spogląda na niego z litością.

- pojedziesz do prosektorium odebrać raport . Tylko nie zapomnij zapytać o adres zanim wyjdziesz – Adam

- dobrze, czym mam tam pojechać ? – zadał pytanie Paweł i ugryzł się w język

- możesz pociągiem albo metrem. Jak wolisz – zażartowała Basia – tu masz kluczyki do srebrnej Toyoty dokumenty i mapę Warszawy – Storosz połozyła wszystko na biurku i szepnęła do Pawła – postaraj się troche.

” jezzu ! Jeszcze jedno słowo i nie wytrzymam ” – Paweł wyszedł ze skwaszoną miną z Komendy, odnalazł właściwy samochód i pojechał .

” to nie jest miejsce dla mnie „- przekonywał sam siebie – ” już raz próbowałem ale nie wyszło. Nie chcę żeby znów ktoś przeze mnie ucierpiał „

Zrobiło mu się trochę smutno na myśl , że nie już nigdy nie zobaczy uśmiechu i tych słodkich dołeczków Basi ale gdy przypomniał sobie sytuację na Komendzie smutek zniknął. Gdy wrócił z raportem w biurze nikogo nie było

” no i dobrze ” – pomyślał i usiadł przy biurku. Przeczytał raport patologa , zrobił notatki potem poszukał informacji w bazie danych o podobnych przypadkach.

- no i jak ? Znalazłeś ?- zapytała Basia

- co ? Aa, tak znalazłem i poszukałem trochę informacji o podobnych przypadkach

- a Kamila Romanowskiego znalazłeś ? – wszedł Zawada

- tak, ale przebywa w zamkniętym zakładzie na leczeniu – odpowiedział Nowacki – od 10 lat ?

- stare informacje. Od 4 dni jest na wolności i to On – Adam usiadł na fotelu Basi

- ale jak ? Wypuścili go tak po prostu ? – zdziwił się podkomisarz

- udawał , że jest wyleczony i go wypisali – wyjaśniła Basia- takie osoby potrafią posunąć się do wszystkiego byle osiągnąć cel

- jak udało się go poprzednim razem złapać ? – Paweł spojrzał na Adama czując , że zaraz usłyszy złośliwą odpowiedź ale Zawada normalnie opowiedział o podstawionej policjantce , która zginęła z rąk Romanowskiego. Nawet nie zauważył kiedy wciągnął się w dyskusję o ryzykownej akcji złapania gwałciciela gdy do biura wszedł inspektor i roztrzygnął spór decydując o tym by Basia posłużyła jako przynęta dla Romanowskiego. Dopiero w samochodzie gdy byli w parku dotarło do Niego co zrobił i że ich decyzja jest bardzo niebezpieczna. Obawiał się , że Basi coś się stanie, że nie zdążą na czas i …cholera, przecież to niemożliwe żeby czuł coś więcej do tej dziewczyny niż przyjaźń. Lubił ją i tyle. Na nic więcej nie może pozwolić bo … zwolni się za parę dni. Tak, to właściwa decyzja.

- gdzie Basia ? – zapytał Adam wyłączając telefon

- nie wiem – włosy zjeżyły mu się ze strachu – pójdę zobaczyć !

Nowacki wysiadł z auta z duszą na ramieniu. Rozglądał się wokoło ale nigdzie jej nie widział. Zapadła się pod ziemię.

” Nie , niemożliwe ” – jęknął w duchu i wrócił do samochodu. Kilka minut później rozpętało się piekło bo Szczepan widział Romanowskiego idącego za Basia. Wkroczyli do akcji w ostatniej chwili bo gwałciciel już dopadł policjantki. Po badaniach i powrocie na Komendę obydwoje otrzymali potężną burę od Adama. Zawada pieklił się wytykając błędy Basi , Storosz broniła swoich racji tłumaczac ,ze nic jej sie nie stało. W końcu dostało się i jemu . Gdy powiedział , że nie wiedział co ma robić bo nigdy nie uczestniczył w takich akcjach Zawada wściekł się jeszcze bardziej.

- nie wiedziałeś ? To gdzie ty kurwy nędzy pracowałeś ? W kurniku jajka wysiadywałeś czy co? Wydawało mi sie ,że masz doświadczenie w tej robocie !

- tak, ale tam było więcej osób i do moich obowiązków należało tylko szukanie informacji – wytłumaczył się

- chcesz powiedzieć , że nigdy nie brałeś udziału w akcji?? Trzeba było od razu powiedzieć !

- nie pytał Pan ! – zirytował się

- nie zrobiłem przesłuchania ? A to bardzo przepraszam jaśnie Pana !

- Adam przestań !- Basia wstała i podeszła do komisarza – najważniejsze , że go złapaliśmy i że nikomu nic się stało. To też moja wina !

- no dobrze , tylko żeby więcej się to nie powtórzyło, jasne ? Paweł jeszcze jedno.Jest nas troje, musimy sobie ufać i liczyć na siebie w każdej chwili. Rozumiesz ?

- tak i przepraszam Panie komisarzu

- Basię przeproś a nie mnie. A w ogóle mów mi po imieniu . Cześć.

- Basia przepraszam ! Zachowałem się jak palant !

- oj przestań -uśmiechnęła się Storosz

Wrócił do domu ledwo żywy ze zmęczenia. Miał wyrzuty sumienia wobec Basi i podjał decyzję , że już nie wróci na Komendę

- nad czym tak rozmyslasz ? – zapytała Monika

- nad zmianą pracy – odpowiedział Nowacki

- tak po pierwszym dniu ?

- tak będzie najlepiej. Parę lat temu ktoś przeze mnie ucierpiał a dziś było blisko nieszczęścia.

- i boisz się , że znów się tak stanie – zrozumiała Monika- ale żeby rezygnować juz po pierwszym dniu ? Daj sobie szansę , spróbuj .

- Monika , ja … nie dam rady – Paweł spuścił głowę

- słuchaj, kiedy zaczynałam pracę jako pielęgniarka środowiskowa też nie było mi łatwo. Pacjenci zdrowieli ale też miałam chwile zwątpienia kiedy odchodzili . Wiesz dlaczego nie zrezygnowałam ?

- no ??

- bo kocham to co robię. Czuje się na właściwym miejscu. Uwierz w siebie , przypomnij sobie Darka. On czerpał z życia garściami, nie poddawał się, do końca walczył .

- ale Darek nie żyje !! Tak jak Ojciec i Jo…- zaciął się Paweł przy ostatnim imieniu

- i Joasia , tak ? – poważnie zapytała Monika – Darek mi opowiedział o Tobie.

- kur… – zaklął Nowacki i wyszedł z domu

- Paweł zaczekaj ! Wracaj ! – krzyknęła Monika i dogoniła Nowackiego - myślisz , że jak uciekniesz to problem zniknie ?

- odwal się – odpowiedział

- nie ! Uważam , że powinieneś stawić czoła swoim problemom , dać sobie szansę na normalne życie !

- nie potrafię , rozumiesz ? Nie umiem !

- potrafisz i umiesz !! Spróbuj !

Nowacki spojrzał na dziewczynę . Pielęgniarka wyczytała na jego twarzy wahanie i strach. Paweł zagryzł wargi i przypomniał sobie ostatnie słowa brata ” Nie marnuj życia, żyj jak najlepiej potrafisz ” . Odetchnął głęboko parę razy i odpowiedział cicho

- no dobrze, spróbuję .



ciąg dalszy nastąpi !

2010/02/12

55


Monika kręciła się po kuchni gdy Paweł wrócił do domu

- słyszałeś ? Cała Warszawa aż huczy o tym rannym policjancie – zagadnęła pielęgniarka

- mhmm, słyszałem – Paweł opadł na krzesło – jak Mama ?

- w porządku – odpowiedziała Monika- podgrzeję Ci obiad .

- ale ja mam ręce , idź już domu – zirytował się Nowacki i spojrzał na dziewczynę- przepraszam miałem kiepski dzień.Szef powiedział , że wraca stary kurier do pracy.

- spoko, coś poradzimy – uśmiechnęła się dziewczyna stawiając przed Pawłem talerz z gorącą zupą- smacznego . Słyszałam , że ten bandyta nazywa się Paweł Nowacki .

- jak ? – Paweł zakrztusił się zupą i popatrzył na Moniką zdziwiony

- ciekawe co by zrobili gdybym zadzwoniła i powiedziała , że ukrywa się tutaj.

- raczej nie potraktowaliby tego jako żart i wlepili by Ci mandat albo coś – odpowiedział Paweł

- szkoda, ciekawie by było – Monika- to ja spadam. Cześć .



Kwiecień 2004 rok. Nowacki przeglądał ogłoszenia o pracy w gazecie , gdy do pokoju weszła Mama . Paweł westchnął odłozył gazetę czując ,że zdarzy się coś niedobrego a Monika miała przyjść dopiero za godzinę.

- szukasz czegoś ? – zapytał a Matka spojrzała na niego nieobecnym wzrokiem

- Darek, gdzie On jest ? Miał wrócić godzinę temu!

- Mamuś, Darka nie ma – spokojnie odpowiedział Paweł

- a kto Ty jesteś ?

- Paweł

- mój mały Pawełek ?

- tak, dam Ci twoje lekarstwa .

- nie ! Kłamiesz ! Paweł wyjechał ! Gdzie jest Darek ?

- wróciłem, jestem tutaj z Tobą ! Darek był bardzo chory , pamiętasz ?

- gdzie jest Darek ? Darek !! – krzyknęła i ze złością rozbiła stojący na stole wazonik – wynoś się ! Zawołaj Darka !!

- Mamo, mamuś – łagodnie przemawiał Paweł z trudem hamując łzy – Darek zaraz wróci .

- złodziej ! Policja ! – kobieta złapała szklankę i rzuciła nią o ściane, następnie talerzyk i miskę w której leżały owoce, następną szklanką rzuciła w Pawła, który na szczęście zrobil unik i przedmiot rozbił się o ścianę

- aałaa ! – jęknął Paweł bo odłamek szkła wbił mu się do oka – aaaaah ! Monika uważaj !

Pielęgniarka szybko opanowała sytuację i w końcu zajęła się okiem Pawła

-siadaj i pokaż to oko – zarządziła – jedziemy do szpitala. Boli ?

- piecze – Paweł trzymał prowizoryczny opatrunek – a Mama ?

- zabieramy ją – zdecydowała Monika – zbieraj się. Nie trzyj tego !



Szpital

- miał Pan szczęście – Lekarz nałozył opatrunek na oko – gdyby odłamek był większy mógłby uszkodzić siatkówkę . Ale zatrzymam Pana na obserwację na wszelki wypadek

- nie mogę – Paweł wskazał siedzącą na korytarzu w towarzystwie Moniki matkę

- proszę się nie martwić. Przyjmiemy ją na oddział , zrobimy badania a Pan odpocznie parę dni – zaproponował Lekarz

- no dobrze – zgodził się Nowacki i powiadomił Monikę o sytuacji .

Na drugi dzień Paweł postanowił zajrzeć do Mamy i porozmawiać z lekarzem. Przy windzie był tłok więc ustawił się w kolejce

- Baśka ! Trzymaj windę ! – zawołał wysoki brunet

- Marek nareszcie ! Gdzie Ty się podziewałeś ? – zawołała dziewczyna stojąca obok Pawła i właścicielka imienia Basia

- Krzyś wyłączył budzik – wyszczerzył zęby Marek wchodząc do windy – nie wiem jak mam powiedzieć Adamowi o jego nodze . Przecież to go załamie.

Paweł przyglądał się ukradkiem drobnej blondynce . Miała duże brązowe oczy, którymi patrzyła na partnera z pewną czułością. Gdy uśmiechnęła się w jej policzkach ukazały się dołeczki. W końcu winda zatrzymała sie i wszyscy powoli wysiedli z windy gdy dziewczynie zadzwonił telefon. Szukając aparatu z kieszeni wypadła jej rękawiczka. Zauważył to Paweł , podniósł i zawołał

- przepraszam , wypadło Pani !

- aa, dzięki ! – Blondynka uśmiechneła się ukazując dołeczki w policzkach i pobiegła za kolegą a Paweł stał na środku korytarza patrząc za odchodzącą dziewczyną.

„Ładne imię, Basia . Co ja robię ? Idiota ” – pomyślał Nowacki bo nagle przypomniał sobie o Joasi i usiadł na ławeczce . Tak łatwo i szybko o niej zapomniał widząc tą dziewczynę. Nie potrafił przypomnieć sobie jej rysów twarzy, jej śmiechu , głosu.

Basia podeszła do automatu z kawą i czekając na swoją porcję kofeiny obserwowała z daleka chłopaka , który oddał jej rękawiczkę. Siedział teraz na korytarzu ze spuszczoną głową, wyraźnie przybity i smutny. Przez chwilę miała ochotę podejść do Niego i pocieszyć ale po namyśle stwierdziła , że to obcy człowiek i wróciła do kolegów.



Czerwiec 2004 rok.

Nowacki wyszedł z Urzędu Pracy . Udało mu się znaleść pracę w agencji ochrony. Jeszcze raz zajrzał do teczki i ze zdziwienia uniósł brwi do góry i szybko zawrócił.

- przepraszam ale nastąpiła pomyłka – zwrócił się do urzędniczki

- jaka pomyłka ?- zirytowała się kobieta

- miałem pracować w agencji ochrony – wyjaśnił Paweł podając jej dokument

- na ogłoszenie agencji odpowiedziało parę osób i pracę dostał ktoś inny. A pan przecież ukończył szkołę oficerską więc Komenda Stołeczna to chyba dobry wybór, prawda ? Zresztą przyjęto już pana kandydaturę. Pojutrze ma się pan zgłosić na rozmowę do inspektora Grodzkiego.

” szlag jasny by to trafił „- pomyślał Nowacki i wyszedł na zewnątrz ” przecież nie muszę tam pracować, mogę się zwolnić po paru dniach” Z tym postanowieniem 2 dni później wszedł do budynku Komendy Stołecznej.

- dzień dobry, ja do inspektora Grodzkiego – Paweł wszedł do przytulnego gabinetu

- pan … hmm … Paweł Nowacki, tak ? – Grodzki – pracował Pan w toruńskiej komendzie, tak ?

- tak, w wydziale kryminalnym ale krótko . Głównie zajmowałam się szukaniem informacji – odpowiedział Paweł

- rozumiem – zamyślił się inspektor – w takim razie przedstawię Cię reszcie zespołu.

Inspektor wszedł do pomieszczenia , które zajmował wydział zabójstw a Paweł nerwowo kręcił się po korytarzu. Co On tu robi ? Przecież obiecał sobie , że nie będzie robił niczego co by kojarzyło mu się z Joasią a tymczasem znów trafił do Policji. Gdy usłyszał , że inspektor mówi o Nim postanowił wejść i powiedzieć , że to pomyłka . Ledwo wszedł i zamknął drzwi jego oczom ukazała się znajoma Blondynka ze szpitala a z jego ust popłynęły zupełnie inne słowa



- dzień dobry, Paweł Nowacki jestem – przedstawił się wpatrzony w dziewczynę

- podkomisarz Barbara Storosz – przestawiła się policjantka

- komisarz Adam Zawada – usłyszał głos drugiego policjanta – spotkamy się jutro na strzelnicy a tymczasem Basiu pokaż koledze wszystko co i jak.

- miłej randki ! – zawołała Basia za komisarzem – to będzie Twoje biurko. Tu mamy kącik kuchenny ale dobra kawa jest też w automacie na korytarzu. Noo, to chyba wszystko. Zobaczymy się jutro na strzelnicy. Cześć !

- cześć – ledwo dosłyszalnie odpowiedział Paweł bo z wrażenia zaschło mu w gardle.



ciąg dalszy nastąpi !

2010/01/31

54


Paweł po pogrzebie Darka wrócił z Torunia do Warszawy. Na uroczystości zjawił się tłum ludzi. Przyjechała rodzina , zjawili się koledzy ze szkoły i ze studiów oraz Ci którzy pamiętali Darka z czasów walki z białaczką. Wszedł do mieszkania , zdjął kurtkę i usiadł przy stole. Walczył z pokusą aby się napić i zapomnieć o wszystkim ale wiedział , że nie może sobie na to pozwolić.

- długo tak siedzisz ? – zapytała Monika , która wyszła z łazienki – Mama już śpi

- co ? – Paweł oderwał się od swoich myśli – idziesz już ?

- mogę zostać – Monika usiadła naprzeciwko Nowackiego – powinieneś odpocząć . Idź się zdrzemnąć .

- dzięki, ale i tak nie zasne – westchnął Paweł uśmiechając się słabo- musze uporządkować rzeczy po Darku.

- a założysz się ? – Monika wstała i podeszła do lodówki- weź gorący prysznic i wypij szklankę mleka. Zaśniesz zanim przyłożysz głowę do poduszki.

- dobra, a o co zakład ? – zaciekawił się Paweł wstając

- o sprzątanie mieszkania – roześmiała się Monika

- uuu, kiepsko ale przyjmuje – Paweł wyciągnął rękę i zakład został przyjęty. Gdy Paweł brał prysznic Monika podgrzała mleko i po namyśle wlała kilka kropel środka nasennego , który podawała Mamie Pawła.

- a teraz mleczko i marsz do łóżka – pielęgniarka podała Nowackiemu szklanke z płynem.

- dzięki – Paweł wypił mleko i poszedł do pokoju, połozył się na wersalce i prawie natychmiast zasnął spokojnym snem. Obudziły go krzyki dochodzące z kuchni , nasłuchiwał chwile aż rozpoznał głos Mamy i Moniki. Szybko wstał ubrał spodnie , koszulkę i udał się do kuchni .

- co się dzie… – zapytał i urwał w połowie zdania widząc porozrzucane po podłodze resztki naczyń i Matkę , która wyciągała z szafek talerze i rzuca nimi klnąc i wyzywając pielęgniarkę.

- Mamo ? – zawołał Paweł – co Ty robisz ?

- złodziejka ! – krzyczała Nowacka – Policja ! Wypuście mnie ! Ratunku !

- Paweł w łazience jest relanium ! – krzyknęła Monika unikając lecącego w jej kierunku kubka , który roztrzaskał się o ścianę. Nowacki szybko znalazł lekarstwo i przybiegł do kuchni.

- rozpuść kilka kropli w wodzie i podaj jej ! – zawołała Monika

- Mamo , napij się ! – Nowacki podał szklankę Mamie starając się jednocześnie przytulić i uspokoić ją. W końcu w domu nastąpił spokój .

- uff, udało się – odetchnęła Monika siadając przy stole – będzie spała kilka godzin. Zapomniałam wczoraj wieczorem o jej lekach i to są skutki .

- posprzątam to – odezwał się Paweł

- zostaw , ja posprzątam – westchnęła dziewczyna

- nie wiedziałem , że to tak … , że Mama … jezu ! – Paweł usiadł przy stole i oparł głowę na rękach myśląc ” Nie mogę, to się nie uda, nie dam rady , mam tego dość „

- to się nie zdarza często- odpowiedziała Monika- eej, uśmiechnij się ! Życie jest piękne !

- życie jest do dupy ! – krzyknął Paweł do zaskoczonej dziewczyny, wstał przewracając krzesło , złapał kurtkę i wybiegł z domu. Krążył ulicami Warszawy bijąc się z myślami aż niespodziewanie dla samego siebie wszedł do Kościoła , usiadł w ławce i zatopił sięw myślach „dlaczego mi to robisz , dlaczego ? Jak długo jeszcze ? Co jeszcze wymyślisz ? Choroba Mamy, Asia, Tata, Darek ! Dlaczego Oni a nie ja ? „

- Bóg zsyła na Nas różne próby ale ma w tym swój cel – usłyszał głos Księdza uświadamiając sobie , że mówił na głos – Bóg Cię oszczędził bo ma dla Ciebie inne zadania.

- bzdura – burknął Nowacki i wyszedł na zewnątrz. Odetchnał chłodnym październikowym powietrzem podejmując poważną decyzję o pozostaniu w Warszawie.

- nareszcie – odetchnęła Monika widząc że Paweł jest cały i zdrowy- martwiłam sie .

- przepraszam, musiałem …. trochę pomyśleć – odpowiedział Nowacki – Monika , posłuchaj. Nie wiem na jakich warunkach pracowałaś kiedy Darek żył ale umowa nadal jest aktualna.

- wszystko znajdziesz w papierach Darka – spokojnie powiedziała pielęgniarka- co planujesz ?

- zostać w Warszawie i znaleść jakąś pracę – Paweł oparł się o ścianę

- koleżanka , która pracuje w laboratorium mówiła , że szukają kuriera . Praca chyba tymczasowa bo jeden z kurierów miał wypadek.

- , możesz do Niej zadzwonić ?

- jasne . Przypominam , że przegrałeś zakład . Miłego sprzątania. Ugotowałam obiad na dziś i jutro. Będe jutro po południu. Cześć !

- na razie – odpowiedział Paweł i udał się do pokoju Darka. Z ciężkim sercem otworzył szufladę biurka i wyciągnął brązową teczke leżącą na wierzchu. Ze środka wyciągnął małe zdjęcie rodziny i zapatrzył się na uśmiechnięte twarze. Pamiętał kiedy było robione . Zdjęcie robiła Małgosia kilka miesięcy przed zerwaniem z Radkiem .Matka wtedy miała lepszy okres walki z chorobą a Darek był zdrowy. W teczce znalazł również dokumenty kupna mieszkania i testament w którym znalazł zapis , że mieszkanie otrzymuje Paweł .

- Młody, przewidziałeś wszystko – szepnął do siebie wzruszony Paweł widząc datę sporządzenia testamentu 2002 rok. Dokumenty schował na powrót w biurku i otworzył szafę .Kolejny raz przeżył szok widząc ubrania i rzeczy osobiste popakowane w kartonach. Zagryzł wargi walcząc z napływającymi łzami i wyciągał kartony jeden po drugim z szafy wynosząc je do samochodu. Jutro odda je do jakiegoś schroniska.

Marzec 2004 rok.

- panie Pawle, moge pana prosić do gabinetu ? – kierownik laboratorium zawołał Nowackiego do siebie.

- tak, już idę – odpowiedział Paweł stawiając kufry z materiałem do badań na blacie szafki

- uważaj ,szef dziś jest w kiepskim nastroju – uśmiechnęła się jedna z laborantek

- dzięki za ostrzeżenie – odparł Nowacki i zapukał do drzwi gabinetu- jestem, o co chodzi ?

-od poniedziałku wraca stary kurier – krótko powiedział szef- przykro mi ale ..

- rozumiem . To było tylko zastępstwo – odpowiedział Paweł i oddał kluczyki oraz dokumnety do służbowego samochodu- Do widzenia.

W drodze do domu włączył radio. Stacje prześcigały się w podawaniu informacji o zbiegłym więźniu , który postrzelił policjanta. Srebrna toyota na sygnale , dwa radiowozy oraz pancerny samochód wymineły go z dużą prędkością.





ciąg dalszy nastąpi .



Nie wiem co sądzić o tej notce bo jakoś niespecjalnie mi się podoba ale jest przełomowa.

2010/01/24

53


Paweł wędrował alejkami cmentarza aż w końcu znalazł grób Ojca. Z kieszeni wyjął zapałki , zapalił znicz ustawił go obok innych i patrząc na tablicę zamyślił się. Minęły 2 miesiące od śmierci Ojca a On dopiero teraz odważył sie przyjść.

- moje kondolencje – usłyszał głos Radka i odwrócił się

- dzięki – odpowiedział Nowacki

- próbowaliśmy się do Ciebie dodzwonić

- bateria mi padła , zapomniałem zabrać ładowarki – wytłumaczył Nowacki

- Paweł nie obchodzi mnie to. Wczoraj dzwoniłem do Ciebie odpowiedział Michalski – wyjeżdzamy do Szwecji. Małgosia podpisała niezły kontrakt a ja rozkręcam własny interes.

- to udanej pracy – odpowiedział Paweł – to cześć .

- byłeś już u Darka ? Lepiej z nim ?

- co ? O co Ci chodzi ? – zaniepokoił się Nowacki

- leży na Onkologii w Warszawie . Nie wiedziałeś ? – zdziwił się Radek

- – nie, nic mi nie powiedział – odpowiedział Paweł czując wyrzuty sumienia z powodu braku kontaktu z Bratem.

- no to już wiesz . Cześć – pożegnał się Michalski i odszedł kilka kroków- gdybyś czegoś potrzebował to wiesz … dzwoń.

Paweł kilka minut później jechał w kierunku Warszawy. Wszedł do szpitala i w nozdrza uderzył go specyficzny szpitalny zapach.

- przepraszam szukam Darka Nowackiego – zapytał pielęgniarki

- sala 14 – odpowiedziała Siostra- Pan z rodziny ?

- tak, to mój brat – Paweł

- wstydziłby się Pan. Brat leży tu od 2 miesiący a Pan dopiero teraz się zjawia – pokręciła głową pielęgniarka i mrucząc pod nosem odeszła.

Paweł wszedł do niedużej sali i z trudem rozpoznał brata. Chłopak po chemii stracił włosy, był wychudzony, cera koloru ziemistego oraz głębokie cienie pod oczami. Nie chciał go budzić więc poszedł poszukać lekarza.

- niestety nie mam dobrych wiadomości – rozłożył ręce Lekarz – pan Darek został do nas skierowany z podejrzeniem białaczki. Zasugerowaliśmy się wcześniejszymi nawrotami choroby .

- ale to nie białaczka , prawda ? – cicho zapytał Paweł ze ściśniętym gardłem

- nie. Guz umiejscowił się w wątrobie. Są już przeżuty do żołądka, trzustki i płuc – odpowiedział Lekarz – bardzo mi przykro.

- nic już się nie da zrobić ? – zapytał Paweł

- możemy dopilnować aby nie cierpiał – Lekarz spojrzał na Pawła- zostało mu już niewiele czasu

- ile ?

- nie wiem, tydzień może dwa dni . Prosze iść do Niego – Lekarz

Paweł wrócił do sali i usiadł obok łóżka Darka który już nie spał . Bracia przez chwilę patrzyli na siebie w milczeniu.

- dlaczego nie zadzwoniłeś i nic nie powiedziałeś ? – zapytał Paweł z wyrzutem- dowiedziałem się przypadkiem od Radka .

- nie chciałem zaprzątać Ci głowy moimi problemami – sarkastycznie odpowiedział Darek – ostatnio jesteś bardzo zajęty

- weź przestań, dobra ? – Paweł – jak mogę Ci pomóc ?

- możesz iść w cholerę i nie wracać , tak jak to zrobiłeś 3 lata temu gdy Tata leżał po zawale ! – wzruszył ramionami Darek – no wynoś się i wracaj tam skąd przyszedłeś !

- teraz to Ty jesteś żałosnym dupkiem – odpowiedział Paweł

- mam powód a Ciebie nie przebiję – odgryzł się Darek

- dobra, niech Ci będzie- Paweł – oberwało mi się już od pielęgniarki i od Ciebie.

- Iwona, moja dziewczyna jest w ciąży. Wie o wszystkim. Mieliśmy się pobrać w przyszłym roku.

- a kiedy chciałeś mnie powiadomić ?

- miałem zamiar straszyć Cię po nocach ! – zakpił Darek

- to ustaw się w kolejce – odpowiedział Paweł – a co z Mamą ?

- mieszka z Iwoną. Wyrzucili ją z kolejnego ośrodka . Idź już , jestem zmęczony- Darek opadł na poduszki i zamknął oczy.

- potrzebujesz czegoś ? – zapytał jeszcze Paweł odwracając się od drzwi

- nie – odpowiedział Darek i zasnął

Paweł wyszedł na korytarz i oparł się o ścianę zamykając oczy. Odetchnął kilka razy głęboko próbując się uspokoić. Najpierw Joasia, potem Ojciec a teraz Darek .

” dlaczego Oni a nie ja ? ” – pomyślał

- Paweł ? Jestem Iwona – przywitała się dziewczyna, która zatrzymała się przy drzwiach sali Nowackiego – już wiesz ?

- tak . Zasnął przed chwilą – odpowiedział Paweł – nie wiem co mam powiedzieć

- nic, po prostu bądź przy Nim – uśmiechneła się smutno dziewczyna a po jej twarzy spłynęły łzy – ja nie mogę, przyszłam się pożegnać.

- wyjeżdzasz ?

- wracam do rodziców, Darek sam mnie do tego namawiał . Tu masz klucze do mieszkania . Z Mamą jest pielęgniarka, wszystko Ci powie . Przepraszam jeżeli to wygląda jakby mnie nie obchodził ale …

- w porządku, nie musisz się tłumaczyć – przerwał jej Paweł – tak będzie lepiej dla Ciebie i dla dziecka.

- dasz znać kiedy … – Iwona wybuchnęła płaczem i przytuliła się do Pawła. W końcu zebrała się w sobie i weszła na salę. Nowacki poczekał na nia i odprowadził do samochodu, w którym czekali rodzice a sam pojechał do mieszkania Brata. Z kieszeni wyciągnął klucze ale po krótkim namyśle zadzwonił dzwonkiem i za chwilę ujrzał niewysoką, szczupłą brunetkę .

- Ty pewnie jesteś bratem Darka – domyśliła się dziewczyna – wchodź, jestem Monika . W końcu zadzwonił .

- nie, dowiedziałem się od kogoś innego – odpowiedział Paweł – Iwona wyjechała .

- tak wiem- westchnęła dziewczyna – chcesz kawy, herbaty ? Coś zjeść ?

- nie, dziękuję – odpowiedział Nowacki – gdzie Mama ?

- w pokoju, kilka minut temu dostała leki i śpi – wyjaśniła pielęgniarka- nie poznaje już Darka, miewa ataki agresji .

- rozumiem – zamyślił się Paweł – prześpię się i jutro pomyślę co dalej . Możesz zostać na noc ? To znaczy … miałem na myśli … że jakby Mama … coś …

- oj nie plącz się już , wiem o co Ci chodzi !- roześmiała się Monika i pokazała mu pokój – na pewno nie chcesz nic zjeść ?

- na pewno – odpowiedział Paweł i usiadł na wersalce. Kilka minut później spał kamiennym snem . Rano wyjechał wcześnie do Włocławka spakować swoje rzeczy i wrócił do Darka. Gdy wszedł na salę zauważył , że Brat wygląda dużo gorzej niż poprzedniego dnia

- a Ty tu czego chcesz ? – burknął Darek- powiedziałem Ci wczoraj żebyś się wynosił !

- Młody nie pyskuj ! – odruchowo powiedział Paweł i poczuł się znowu jak starszy brat – kupiłem Ci sok i twoje ulubione wafelki.

- zbytek łaski – znowu burknał Darek

- Młody możesz gadać co chcesz i ile twoja dusza zapragnie i możesz nazwać to jak chcesz ale się mnie nie pozbędziesz ! Zrozumiano ? – dobitnie powiedział Paweł

- mhmm – mruknął Darek a na jego bladej twarzy pojawił się zadowolony uśmiech bo w głębi duszy cieszył się z obecności Brata. Przez 3 kolejne dni Paweł była prawie cały czas w szpitalu i codziennie obserwował pogarszanie się stanu Brata. Darek słabł z godziny na godzinę, coraz szybciej się męczył i potrzebował coraz silniejszych leków przeciwbólowych, które przynosiły ulgę tylko na chwilę. Paweł robił co mógł aby odwrócić jego uwagę od cierpienia ale sam już był zmęczony i kończyły mu się pomysły. Mógł tylko bezradnie siedzieć i przyglądać się jak jego Brat umiera. Czwartego dnia późnym popołudniem z drzemki wyrwało go pojękiwanie Darka

- zaraz zawołam pielęgniarkę ! – Paweł podniósł się z fotela ale Darek przywołał go do siebie

- Paweł – z trudem odezwał się Darek – przestań w końcu uciekać, zacznij żyć. Życie jest zbyt krótkie żeby …

- cii , nic już nie mów – Paweł delikatnie dotknął ramienia chorego

- niee… nie marnuj życia… Darek mówił urywanymi zdaniami z trudem łapiąc powietrze – po prostu … żyj jak … jak najlepiej… potrafisz.

- Młody, zamknij się wreszcie – odpowiedział Paweł ściskając dłoń brata , który zamknął oczy – już wszystko będzie dobrze, zobaczysz .

Przemawiał tak jeszcze kilka minut trzymając dłoń brata aż w końcu chory przestał oddychać i zasnał na zawsze. Nowacki wyszedł na szpitalny korytarz i osunął sie po ścianie na ziemię. Dostrzegła to jedna z pielęgniarek i podeszła do Niego

- coś potrzeba ?

- nie, już nic nie potrzeba – pokręcił głową Paweł i ukrył twarz w dłoniach. Dopiero teraz dotarło do niego jak bardzo jest samotny.



ciąg dalszy nastąpi .

2010/01/16

52

Koniec grudnia 2001 r. zastał Pawła w Kaliszu. Po kilku miesiącach wyjechał z Ośrodka Jeździeckiego. Jego wiernym towarzyszem stał się alkohol . Uświadomił sobie że mija już rok od tragicznych wydarzeń i pił coraz więcej aby zapomnieć. Kilka dni przed świętami zadzwonił do Ojca .

- cześć – przywitał się z Piotrem

- no cześć . Jak się masz ?

- żyję – odpowiedział krótko Paweł – chciałem z okazji zbliżających się Świąt złożyć Wam życzenia, więc przede wszystkim zdrowia i spełnienia marzeń

- dzięki, od Darka i Michalskich również mam Ci przekazać życzenia Spokojnych Świąt – odpowiedział Nawrocki – Paweł, nie chcę się narzucać ale może przyjechałbyś na Wigilię do domu, co ?

- nie , to chyba nie jest dobry pomysł

- dobra, zrobisz jak chcesz, ale przemyśl to jeszcze.

- mhmm. Jak się czujesz ?

- dobrze. W końcu prowadzę spokojne życie emeryta , tylko domowników mi ubywa. Darek zdał maturę i egzaminy na prawo śpiewająco.Teraz ma sesję. Przeprowadził sie z dziewczyną do Warszawy. Będą na święta w domu.

- to pogratuluj mu . Kończę już. Cześć.

- Paweł !

- tak ?

- przyjedź, proszę Cię .

- zastanowię sie. Cześć.

Nowacki rozłączył się i ciężko westchnął. Tak naprawdę tęsknił za rodziną i przyjaciółmi i kilka dni później jechał w kierunku Torunia. Zaparkował pod blokiem ale nie miał odwagi wysiąść z auta. Po drugiej stronie ulicy zobaczył trzymającą się za ręce parę. Zakochani przystanęli i zaczęli się czule całować. Paweł rozpoznał Michalskich a z bloku wyszedł Darek z dziewczyną. Słyszał wesołe pokrzykiwania przyjaciół i śmiech brata. Nowackiego sparaliżował strach. Jak im spojrzy w oczy , co im powie ? Nie, musi stad odjechać i to jak najszybciej ale nadal siedział nieruchomo w samochodzie.

- Radek, spójrz tam – Małgosia pokazała samochód – to Paweł ?

- chyba tak. Zostań. Musi sam dojrzeć – odpowiedział Radek – Darek jak tam sesja ?

- masakra – odpowiedział Darek kątem oka obserwując Pawła- wyjdzie czy będzie tak siedział do uśmiechniętej śmierci ?

- chodzcie do środka – odezwał się Michalski i weszli na górę . Paweł ochłonął trochę . W monopolowym kupił 2 butelki wódki i wrócił do samochodu.

- pójdę po Niego – zniecierpliwiła się Michalska wyglądając przez okno

- Gośka, daj spokój . Nie zmusisz go do niczego- przekonywał Radek żonę

- brakuje mi ich – westchnęła Małgosia – nie powiedziałam nikomu ale Joasia była w ciąży.

- kochanie, mnie też nie jest łatwo. To była moja siostra- Radek objął żonę- chociaż czasami mam uczucie , że Ona żyje.

- myślisz , że to nie była Asia ? Że Ci policjanci się pomylili ? Przecież gdyby zyła to by na pewno dała jakiś znak! – Małgosia – patrz ! Straż miejska wyciąga go z auta ! Jest pijany !



Rok 2003 . W ciągu dwóch lat Paweł kilkakrotnie zmieniał miejsca pobytu oraz pracę. Ukończył kurs ratownika medycznego i w międzyczasie jeździł jako kierowca karetki. Zaliczył semestr psychologii ale i to go znudziło więc przeniósł się do Poznania i zatrudnił na etacie w agencji reklamowej jako grafik komputerowy. Po tym jak Wigilię spędził w Izbie wytrzeźwień i jeszcze kilku innych wydarzeniach nie wypił kropli alkoholu.Mimo ,że był niedaleko Torunia do Ojca dzwonił sporadycznie a z Michalskimi całkowicie zerwał kontakt.

- witam załogę . To Paweł Nowacki, nasz nowy grafik – przedstawił szef

- Marzena Lisowska szefowa działu – przedstawiła się kobieta – a to Krzysiek ,Rafał , Jagoda , Karolina i Marcin.

- cześć – przywitał się Paweł – nad czym pracujecie ?

- nad reklamą – zakpił Rafał

- nie domyśliłbym się – odciął się Paweł – tu masz błąd . W corelu tego nie zrobisz

- o cholera ! – zaklął Rafał

- nieźle – oceniła Marzena- Rafał masz konkurencję !

- zamknij sie – warknął mężczyzna

- Rafałem się nie przejmuj – zaśmiała się Karolina – siadaj, to Twoje stanowisko pracy. Rano zwykle mamy narady i obgadujemy strategię na dany dzień, albo wymyslamy nowe pomysły .

- rozumiem- odpowiedział Paweł lekko się uśmiechając

Nowacki szybko zaaklimatyzował się w nowym miejscu i zgrał z zespołem. Do domu wracał późnym wieczorem i padał ze zmęczenia. Nie miał czasu myśleć o przeszłości bo całkowicie pochłaniała go praca.

- Paweł chcesz kawy ? – zapytała Marzena

- wypiłem już 3 , jeszcze jedna i odlece - odpowiedział Nowacki nie odrywając się od pracy

- zostaw to już i idziemy na jakiegoś drinka – Marzena pociągnęła go za rękę

- zaczekaj , zapiszę tylko projekt i już wychodzę ! Tylko ja nie piję .

- no chodź już ! – niecierpliwiła się dziewczyna- znam świetną knajpkę. Jeden drink Ci nie zaszkodzi !

- Marzena, przepraszam ale naprawdę nie mogę – wykręcał się Paweł

- nie chcesz czy nie możesz ? – dopytywała się Lisowska

- no dobra, rozgryzłaś mnie - odpowiedział Paweł nie patrząc na dziewczynę

- podobasz mi się , wiesz ? Lubię takich tajemniczych facetów- Marzena objęła Pawła i pocałowała go.

” a ja nie lubię nachalnych kobiet ” – pomyślał Paweł a głośno powiedział- Marzena naprawdę nie mam ochoty na drinka.

- mhmm, dzisiaj Ci odpuszczam – Marzena – ale ja tak łatwo się nie poddaję. Wyciągnę z Ciebie wszystkie sekrety.

” idiotka ” pomyślał Nowacki i pożegnał się z dziewczyną.

Przez następne parę dni Marzena była zajęta nowymi kontraktami więc nie miała czasu na zabawę w podchody a Paweł spokojnie kończył duży projekt.

- skończyłem – odetchnął w końcu i pokazał szefowi efekt końcowy

- nieźle – pochwalił szef – projekt musi jeszcze ocenić Marzena . Będzie za godzinę więc musisz poczekać .

- dobrze, zaczekam – odpowiedział Nowacki i wrócił do swojego biura

- Ty jeszcze tutaj ? – zdziwiła się Jagoda

- robiłem ostatnie poprawki ale jeszcze muszę zaczekać na Marzenę – uśmiechnął się Paweł

- uważaj na Nią . Traktuje mężczyzn jak zabawki a mam wrażenie , że jesteś na jej liście – ostrzegła Jagoda – idę do domu. Cześć!

- spokojnie, jestem odporny – odpowiedział Paweł – ale dzięki za ostrzeżenie

- cześć kochany ! Mam świetne wiadomości ! Udało mi się załatwić dwa duże zlecenia ! – zawołała Lisowska

- to dobrze – odparł Paweł – ja właśnie skończyłem swój i masz go ocenić.

- och, daj spokój ! Musimy uczcić sukcesy ! Tym razem się nie wymigasz ! – wołała Marzena

- już Ci kiedyś mówiłem , że …

- nie przyjmuję żadnych wymówek ! – przerwała stanowczo Marzena – idziemy ! !

- a reszta ? Trochę to nie fair – Paweł

- reszta mnie nie obchodzi, Ty mnie interesujesz ! – stanowczo powiedziała Marzena – no, szybciutko.

W restauracji

- mogę zadać niedyskretne pytanie ? – Marzena

Paweł oderwał się od karty dań i rzucił dziewczynie pytające spojrzenie

- masz kogoś ?

- nie, jestem sam – odpowiedział Nowacki – ale nie jestem zainteresowany żadnym związkiem

- kto kogo rzucił ? – dopytywała się Lisowska - nie zasługiwała na Ciebie ! Dobrze ,że się rozstaliście ! Pewnie Cię zdradzała !

- zamknij się wreszcie ! – prawie krzyknął Paweł , rzucił kartę dań i bez słowa wyszedł z lokalu

- Paweł ! Zaczekaj ! – dziewczyna dogoniła Nowackiego i złapała za ręke – przepraszam jeżeli palnęłam jakąś głupotę. No chodź, wracamy !

- daj mi spokój ! – warknął Paweł wyrywając ręke Marzenie- nic nie wiesz !

- kochałeś ją ? – Marzena nie dawała za wygraną

- tak- cicho powiedział Paweł powracając do wspomnień – przepraszam, muszę już iść . Do poniedziałku !

- poczekaj ! W ramach przeprosin zapraszam Cię w następny weekend do Budapesztu – Marzena

Paweł westchnął ciężko i pomyślał , że ma dość tej kobiety, ale na odczepnego zgodził się na wyjazd obiecując sobie , że wyjedzie z Poznania tak szybko jak będzie się dało. Na szczęście za 3 tygodnie kończyła się jego umowa na okres próbny więc po prostu wyjedzie.

Budapeszt hotel Rila.

- to Twój pokój – uśmiechnęła się Marzena – a mój jest obok. W razie czego wiesz gdzie mnie szukać .Spotykamy się na obiedzie?

- tak, na razie – odpowiedział Paweł wchodząc do pokoju i podszedł do okna oglądając miasto. Przypomniała mu się szkolna wycieczka do Budapesztu i uśmiechnął się do swoich wspomnień. Mieszkali wtedy w obskurnym hotelu i razem z Radkiem, Małgosią , Asią i Jakubem Stelmachem występowali na ulicy zbierając pieniądze , które potem wydali na tanie wino. Wychowawca po powrocie wezwał rodziców na rozmowę. Zatęsknił nagle za przyjaciółmi i za bliskimi. Nie widział ich od ponad 3 lat ale nie był gotowy na powrót . Jeszcze nie teraz. Może jednak   zadzwoni do Michalskich ? Wziął telefon do ręki i westchnął widząc ,że bateria padła a nie wziął ładowarki. ” Dobrze, przecież sam powiedziałem , że to koniec naszej przyjaźni ‘ - pomyślał Nowacki .

Z zamyślenia wyrwało go pukanie do drzwi więc otworzył i do środka weszła Marzena. Bez słowa rozebrała płaszcz i położyła się na łóżku w seksownej bieliźnie.

- ubierz sie bo zmarzniesz – chłodno powiedział Paweł i podał jej płaszcz- chyba mieliśmy iść na obiad?

Wrócili z Węgier dzień wcześniej. Podłączył telefon do ładowarki i uruchomił komórka rozszalała się odbierając zaległe wiadomości .

- 6 połączeń od Darka i 7 od Radka ? – zapytał sam siebie na głos i dotarł do sms-a sprzed 3 dni ” Ojciec miał wypadek. Zadzwoń „ więc natychmiast wybrał numer brata

” no nareszcie ! ” – usłyszał pełen pretensji głos Brata

- co się stało ? – zapytał pełen złych przeczuć – co z Ojcem ?

” nie żyje ” Pogrzeb był dziś rano ” – poinformował sucho Darek

- co ? Jak , kiedy ? – pytał Nowacki – nie było mnie, bateria padła a nie wziąłem ładowarki ! Jak to się stało ?

” Jechał z Wisły do domu i jakiś palant w niego wjechał . Przynajmniej Ty się dobrze bawiłeś ”

- Darek, cholera jasna ! Mam przyjechać ?

” Możesz sobie nie robić kłopotu. Cześć ” – rozłączył się Darek a Paweł jeszcze dłuższą chwilę siedział nieruchomo w fotelu.



ciąg dalszy nastąpi .