2010/03/20
58
Styczeń 2005 rok.
Było już po 18-stej gdy Nowacki wyszedł z Komendy. Od kilku dni nie czuł się zbyt dobrze a teraz bolało go również gardło i czuł że ma gorączkę.
- hej, poczekaj ! – zawołała Basia – uu, wyglądasz fatalnie
- i tak się czuję – odpowiedział – chyba mnie jakaś grypa zbiera
- odwiozę Cię do domu , nie powinieneś prowadzić w takim stanie . Wsiadaj – zarządziła Storosz a Paweł bez prostestów wsiadł do auta.
- dzięki – uśmiechnął się blado , oparł głowę o zagłówek i zamknął oczy.
- masz w domu jakieś leki ? – zapytała podkomisarz gdy zaparkowała pod blokiem
- tak i dzięki za podrzucenie – odpowiedział i wysiadł . Ciężko wchodził na piętro, schód za schodem gdy nagle zakręciło mu się w głowie i usiadł ze spuszczoną głową na schodach oddychając głęboko. W końcu zawroty ustąpiły więc wstał , pokonał ostatnie parę stopni i wszedł do mieszkania.
- co tak późno ? Przecież mówiłam , że muszę wyjść dziś wcześniej ! - z pretensją zapytała Monika – ojej , wyglądasz strasznie !
- grypa mnie dopadła – wyjaśnił Paweł siadając przy stole – czuję się jakby mnie czołg przejechał tak ze dwa razy .
-marsz do łózka, zaraz przyniosę Ci pić i pyralginę. Musisz to grypsko wypocić- pielęgniarka zakrzątnęła się w kuchni całkowicie zapominając o swoich planach. Paweł poszedł do swojego pokoju a Monika zaparzyła w dzbanku herbatę , wlała soku malinowego , pogrzebała w apteczce i w końcu znalazła opakowanie pyralginy i termometr.
- zmierz gorączkę – poleciła i nalała do kubka napoju – masz dużo pić , tu masz tabletkę.
- dzięki . Przepraszam , że zepsułem Ci plany – cicho powiedział Paweł i wyciągnął termometr
- oj daj spokój . 38,9 , dam Ci jeszcze Ibuprom na gorączkę . Jak nie podziała to jedziemy na pogotowie. Z grypą nie ma żartów .
- nie strasz. Prześpię się – Paweł zasnąl prawie natychmiast po wypowiedzeniu tych słów. Obudził się kilka godzin później cały zlany potem i bardzo chciało mu się pić. Wypił prawie cały dzbanek herbaty , zmienił mokre ubrania i znów zasnął. Koło 8 rano obudził go dzwonek telefonu .
- słucham ? – odebrał nawet nie spoglądając kto dzwoni
” cześć , tu Baśka . Mam nadzieję że cię nie obudziłam Jak się czujesz ? „
- o ,cześć. Już nie spałem. Troszkę lepiej ale chyba pójdę do lekarza po zwolnienie.
” to dobrze. Potrzebujesz czegoś ? Może zrobić Ci jakieś zakupy ?
- nie dziekuję . Wszystko mam .
” jakby coś to dzwoń . Wracaj do zdrowia. Paa „
- dzięki. Pa pa .
- no i jak tam ? – do pokoju zajrzała Monika
- byłaś tu całą noc ?
- a myślałeś że zostawię Was samych ? Zapisałam Cię do lekarza na 12:00 Zmierzyłeś gorączkę ?- zapytała pielęgniarka przyglądając się uważnie Pawłowi – albo mi się wydaje albo masz powiększony węzeł chłonny . Lekarz to zbada. Zjesz coś ?
- nie wiem. Idę się obudzić pod prysznicem – westchnął Nowacki i kichnął parę razy
- sto lat !
- ciężkich robót w kamieniołomach – mruknął Paweł
3 tygodnie później zgłosił się ponownie do lekarza z powodu wciąż powiększonego węzła chłonnego
- nie podoba mi się to - Lekarz – czy zauważył pan u siebie jakieś dziwne oznaki jak utrata wagi, nocne poty ?
- nie ale ostatnio jestem bardziej zmęczony niż parę tygodni temu . Coś pan podejrzewa ?
- zlecę parę badań . Proszę je wykonać jak najszybciej i zgłosić się z wynikami . Być może te wszystkie objawy są związane z przebytą grypą więc proszę się nie denerwować – wyjaśnił Lekarz i wypisał skierowanie na badania.
- brat chorował na białaczkę , czy to pan podejrzewa ? – zapytał wprost Nowacki
- proszę zrobić badania – odpowiedział Lekarz
Kilka dni później
- trochę podwyższone OB, leukocyty też , trochę za mało Płytek krwi – mruczał do siebie Lekarz czytając wyniki badań – tak przypuszczałem że to utrzymujący się stan zapalny . Grypa lubi pozostawiać po sobie takie niespodzianki .
- czyli nie ma powodów do obaw ? – upewnił się Paweł
- na wszelki wypadek proszę powtórzyć badania krwi i zrobić biopsję tego węzła. Gdyby coś się działo to proszę się zgłosić do mnie – odpowiedział Lekarz- proszę tego nie lekceważyć
Nowacki wrócił na Komendę próbując nie myśleć o najgorszym. Po drodze zajrzał do wydziału Kryminalnego chcąc zobaczyć jak się czuje Basia , której wczoraj okradziono mieszkanie
- cześć Wam ! – przywitał się z załogą – i jak ? Lepiej już dzisiaj ?
- no hej – odpowiedziała Basia uśmiechając się – już się pozbierałam.
- to super – uśmiechnął się również
- cześć , cześć. Słuchaj nie pomógłbyś nam w śledztwie ? Marek jeszcze ma parę dni zwolnienia a mamy dość ciężką sprawę – Adam
- nie ma sprawy tylko zawiadomię Zbyszka – odpowiedział Paweł – a Marek z Kasią to na poważnie ?
- na bardzo poważnie – Basia – i pomyśleć że w pracy można znaleźć miłość
- jak widać można. To co mam robić ? – zapytał Adama patrząc na Basię
- sprawdź ten numer telefonu , ostatnie połączenia i … zresztą chyba wiesz co masz robić – Adam
- jasne – odparł Paweł – a co to za sprawa ?
- parę dni temu zniknęła notariuszka . Okradziono jej mieszkanie , w firmie nic nie wiedzą – Basia
- myślicie że ta kobieta żyje ?
- nie wiem – odpowiedział Zawada
- dobra, to ja pojadę do operatora sieci . O cholera późno już ! Adam zadzwonię jak się czegoś dowiem. To cześć.
- dobra . Do jutra – Adam
Nowacki szybko załatwił sprawę w firmie telefonicznej i pojechał do domu bo obiecał Monice wolne popołudnie.
- jestem !
- ja też ! Co powiedział Lekarz ?
- zlecił dodatkowe badania ale chyba sam nie jest pewny o co chodzi – wzruszył ramionami Paweł
- słuchaj chciałam z Tobą pogadać – Monika – myślałeś o tym aby Mamę przenieść do specjalnego ośrodka ?
- a co ? Znudziło Ci się ? -zakpił Paweł
- nie , to nie o to chodzi – zirytowała się dziewczyna
- myślałem ale nie zrobię tego. Przynajmniej na razie – odpowiedział Paweł – to moja koszulka ? Mówi ” wróć do mnie „
- pożyczyłam bo oblałam się sokiem . Oddam Ci ją. Przecież wiem że to Twoja ulubiona.
- a właśnie , miałem nastawić pranie – przypomniał sobie Nowacki i poszedł do łazienki – Monika otworzysz ? – zawołał słysząc dzwonek do drzwi – kto to był ?
- jakaś dziewczyna ale chyba pomyliła adres – odpowiedziała Monika
Kiedy następnego dnia jechał z Adamem do operatora sieci Zawada co chwilę spoglądał na Niego aż w końcu zapytał
- to co za dziewczyna była wczoraj u Ciebie ?
- skąd wiesz ?
- nieważne
- to Monika , pielęgniarka .
- pielęgniarka ?
- tak , zajmuje się moją Mamą. Choruje na Alzheimera – westchnął Paweł
- aha, powinieneś powiedzieć o tym Basi .
- Basi ? To Ona wczoraj była u mnie ?
- tak, i chyba nie muszę Ci mówić co sobie pomyślała - Zawada zerknął na Nowackiego
- kurcze, dzięki że mi powiedziałeś .
- od czego się ma przyjaciół .
Kiedy wrócili na Komendę Basia nawet nie spojrzała na Niego i zachowywała się jakby go tam nie było .
- Basiu, muszę Ci coś wyjaśnić – zaczął niepewnie
- nie musisz nic wyjaśniać, ja nic nie chcę wiedzieć i wszystko rozumiem – odpowiedziała sarkastycznie Storosz
- Basiu daj mi szansę. To nie jest tak jak myślisz – Paweł spojrzał na Basię błagalnym wzrokiem. Tak bardzo mu na Niej zależało , nie chciał stracić jej zaufania.
- falstart ! – odezwał się Adam i wrócili do sprawy. Paweł co chwilę spoglądał na obrażoną dziewczynę i zastanawiał się jak jej wyjaśnić swoją sytuację. Nagle rozdzwoniły się telefony Adama i jego. Spojrzał na ekranik a widząc , że to Monika dzwoni do głowy przyszła mu myśl ,że coś się stało z Mamą
- Monika coś się stało ? Aha, już jadę ! – szybko rozłączył się i wstał zakładając kurtkę
- jedź , Basia Ci pomoże – zawołał Zawada domyślając się o co chodzi
- ale … – zaczęła Storosz
- nie ma żadnego ” ale ” – zarządził Adam i razem ze Szczepanem pojechali w teren.
- chodź szybko – rzucił Paweł i prawie wybiegł z Komendy i z piskiem opon ruszył do domu. Na szczęście nie było korków więc dojechali szybko nie odzywając się do siebie słowem w czasie drogi. Dopiero na klatce schodowej po raz pierwszy odezwał się do Basi widząc jej pytający wzrok
- zaraz wszystko zrozumiesz. Cokolwiek by się działo zachowaj spokój
- dobrze – szepnęła Basia i weszła do mieszkania za Pawłem. Dziewczyna , którą wczoraj widziała szukała czegoś w szafce a z kuchni dobiegały odgłosy tłuczonego szkła oraz przekleństwa i krzyki
- nic lepiej ? – zapytał Paweł
- coraz gorzej. Nie mogę znaleźć relanium – zawołała dziewczyna
- w łazience . Idę tam !
- uważaj na latające talerze ! – Monika pobiegła do łazienki i wróciła z małą fiolką leków w ręce .
- mogę jakoś pomóc ? – zapytała Basia
- nie bardzo. Jego Mama ma Alzheimera i tylko Paweł potrafi ją uspokoić ale Ona już go nie poznaje – wyjaśniła dziewczyna – jestem pielęgniarką , Monika .
- Basia – przedstawiła się Storosz
- wiem, dużo o Tobie słyszałam – odpowiedziała Monika
Paweł wszedł ostrożnie do kuchni
- Mamuś , mamo !
- myszy ! Tu są myszy !
- nie ma tu żadnych myszy, Mamuś to ja Paweł , nikt Ci nie zrobi krzywdy . Już dobrze . – przemawiał spokojnie , podał jej lek i zaprowadził do pokoju.
- posprzątam to – odezwała się Monika
- pomogę Ci . Nie wiedziałam nic – zaczęła Storosz – wczoraj myślałam że … głupio mi
- nie jest mu łatwo . Opowiadał mi dużo o Tobie – dziewczyny plotkowały w najlepsze gdy Paweł wszedł do kuchni .
- już w porządku – uśmiechnął się do Basi
- zostać na noc ? – Monika
- nie , poradzę sobie, dzięki - odpowiedział Paweł siadając przy stole
- przepraszam – Basia
- to ja przepraszam, powinienem Ci powiedzieć
- zadzwonię do Adama , zostanę tu dłużej
- nie musisz
- ale chcę – Basia wybrała numer Zawady , zapytała o sprawę i poinformowała że zobaczą się jutro .
- złapali ich ?
- tak, kilku kolesiów wpadło na genialny pomysł żeby porwać bogatą babkę i wyczyścić jej konto .
- no cóż, zbrodnia doskonała się nie udała. Nawet do rymu mi się powiedziało – roześmiał się Paweł
- Twoja mam już długo choruje ?
- parę lat . Nasiliło się po śmierci brata i Ojca .
- jak umarli ?
- Ojciec zginął w wypadku 1,5 roku temu a brat na białaczkę. Mówiłem ci
- a tak pamiętam . To wtedy się tu przeprowadziłeś ?
- mhm, chciałem uciec od wspomnień a poza tym w Warszawie jest dużo specjalistów chociaż z Mamą jest coraz gorzej a ja chyba podzielę los brata .
- co ? Dlaczego ?
- ostatnio robiłem badania ale Lekarz kręcił nosem i kazał powtórzyć i zrobić jeszcze dodatkowe. Dziś rano to załatwiłem ale dopiero za parę dni będą wyniki
- będzie dobrze – Basia usiadła bliżej i delikatnie pocałowała go w usta. Odwzajemnił pocałunek i obydwoje ulegli chwili namiętności całując się długo .
- kocham Cię – wyszeptał Paweł przytulając się do dziewczyny
2010/03/13
57
Dawno tu nie pisałam ale już nadrabiam zaległości .
Październik 2004 rok
Mineło kilka miesięcy i Paweł coraz lepiej czuł się na Komendzie. Mimo że nie pracował już w wydziale kryminalnym tylko w informatycznym to dużo czasu spędzał z Adamem i Basią, do służby wrócił również Marek Brodecki . Chociaż nic im nie powiedział o swojej przeszłości i znali się od niedawna poczuł się trochę pewniej. Nie był sam, był odpowiedzalny za chorą matkę, miał pracę z której był zadowolony i od jakiegoś czasu coraz częściej się uśmiechał.
- cześć – zawołał do Moniki wchodząc do domu- mmm, ale zapach !
- hej – pielęgniarka odłozyła gazetę- zrobiłam zapiekankę. Głodny ?
- jak wilk ! Wezmę prysznic i zaraz rozprawię się z tym – zawołał Paweł
- jak tam w pracy ? – zapytała Monika gdy wrócił do kuchni
- a spoko . Mmm pycha ! Basia wzięła kilka dni wolnego więc wróciłem chwilowo do kryminalnych. Podobno ten jej Leszek okazał się oszustem i biedaczka strasznie to przeżywa – Paweł – Adam jest markotny bo ta jego dziennikarka Iza wyjechała a Marek ma w ogóle przechlapane bo nakrył Patrycję z kochasiem.
- nieżle, zbiorowy pech – stwierdziła Monika – a Basia to ta policjantka , którą wcześniej widziałeś w szpitalu , tak ?
- mhmm
- no to weź ją gdzieś zaproś na kawę albo coś-Monika
- nniee, to chyba nie jest dobry pomysł – wahał się Nowacki
- no przecież widzę , że Ci się podoba – roześmiała się pielęgniarka
- nie no daj spokój ! Lubię ją i tyle – bronił się Paweł
- mhm jasne ! Jedzie mi tu tramwaj ?
- nie, pociąg . Baśka to tylko koleżanka z pracy i nic więcej !
- ależ oczywiście – prychnęła Monika- chłopie zakochałeś się ! Takich maślanych oczu nie da się ukryć ! Ciągle tylko nadajesz o Basi. ” Baśka to a Basia tamto „
- no i co z tego. Wiesz jak jest – Paweł
- wiem i dlatego powinieneś w końcu zapomnieć o przeszłości i ułożyć sobie życie , może właśnie z Basią – Monika – ta Twoja Joasia na pewno by chciała żebyś był szczęśliwy. Idę już . Do jutra.
Paweł spuścił głowę bo Monika miała rację. Basia bardzo mu się podobała i czuł do niej coś więcej niż przyjaźń ale nie chciał jej obciążać swoimi przeżyciami. Z drugiej strony tęsknił za normalnym życiem a przy policjantach z wydziału kryminalnego czuł , że jest na właściwym miejscu. Po namyśle wybrał numer Basi i zadzwonił
” halo ” – usłyszał głos podkomisarz w słuchawce
- cześć , Paweł z tej strony . Tak myślałem czy nie wybrałabyś się jutro ze mną do kina
” a co grają ?”
- yyy, nie wiem jeszcze ale sprawdzę i jutro Ci powiem. Będziesz na Komendzie ?
” Będe . To cześć ”
- cześć . Basia !
” noo?”
- wolisz komedie czy jakieś inne filmy ?
” wszystko mi jedno. Wybierz coś. Do jutra „
- idiota, dureń , kretyn ! – mamrotał sam do siebie po zakończonej rozmowie i szybko zadzwonił do Moniki
” coś się stało ?”
- nie, a właściwie tak. Zaprosiłem Basię do kina tylko kompletnie nie mam pomysłu na jaki film!
„och ty sierotko ! Wczoraj byłam na Nigdy w życiu . Grają to we wszystkich multipleksach przez cały dzień”
- dzięki za ratunek . Cześć – Nowacki rozłączył się i nazajutrz niecierpliwie wyczekiwał przyjścia Basi do pracy.
-coś Ty taki nerwowy dzisiaj ? – zapytał Zbyszek – co chwilę wyglądasz przez okno albo wzdychasz . Nie masz co robić ?
- mam tylko chciałem na chwilę urwać się – wytłumaczył się Nowacki
- do kryminalnych , co ? Leć – zrozumiał Zbyszek
Nowacki szybko zbiegł na drugie piętro i doszedł do wydziału Zawady.
- cześć Paweł . Co cię sprowadza ? – odezwał się Marek widząc Nowackiego
- cześć, jest już Basia ?
- jest, poszła do automatu po kawę – Adam
- aha, dzięki – Paweł podziękował i wyszedł na korytarz gdzie zobaczył postać Basię- hej. „Nigdy w życiu „
- co ? – zrobiła wielkie oczy Storosz
- noo, film tak się nazywa . Jeżeli nadal chcesz iść – wytłumaczył Paweł
- czytałam książkę Grocholi ale filmu nie widziałam . To o której ?
- nie wiem. Może o 17:00 ? Przyjadę po Ciebie – zaproponował Nowacki – adres pamiętam
- super- uśmiechnęła się policjantka – do zobaczenia. Paweł !
- tak ? – Nowacki odwrócił i spojrzał wyczekująco na Basię
- przyjedź o 16:00. Mogą być korki i kolejki
- dobra . To ja już … cześć !
Kilka minut przed 16-stą zaparkował pod blokiem , wjechał windą na 6 piętro i zadzwonił do drzwi. Po kilku sekundach, które wydawały mu się wiecznością drzwi otwarły się i stanęła w nich Basia .
- już idę, wezmę tylko kurtkę .Wejdź
- ślicznie wyglądasz w tej bluzce – powiedział Paweł i podał jej pojedynczą herbacianą różę - to dla Ciebie
- dziękuję. Wstawię do wazonu. Ale pachnie ! Jestem gotowa. Idziemy ?
Do multipleksu dojechali dość szybko mimo zakorkowanych ulic i weszli do budynku.
- ” Nigdy w życiu ” puszczają za 20 minut w sali nr 5 – przeczytał program Paweł – idę kupić bilety . Zaczekasz tutaj ?
- mhm – Basia – kupię coś do picia i popcorn .
Po seansie pojechali jeszcze do kawiarni . Usiedli naprzeciwko siebie , zamówili kawę i rozmawiali o filmie.
- jednak książka jest znacznie lepsza – stwierdziła Storosz
- jak zwykle . Powycinają ile się da – Paweł
- dzięki że mnie wyciągnąłeś z domu. Pewnie siedziałabym i myślałabym o Leszku – w oczach Basi pojawił się smutek
- kochałaś go ?
- nie, lubiłam go ale tak naprawdę nie znałam go – odpowiedziała Basia- czuję się oszukana .
- to pewnie musiał być szok dla Ciebie – stwierdził Paweł – co tak długo? Pojechali po tą kawę do Brazylii czy co ?
- może dopiero mielą ?
- mhm, w zębach – zażartował Paweł
- jak się mieszka w Warszawie ? Przyjechałeś z Torunia , tak ? – zapytała Basia
- powoli się przyzwyczajam – odpowiedział Paweł – na początku było okropnie.
- wiem coś o tym. Pochodzę z Przemyśla – Basia
- pewnie tęsknisz za rodziną ?
- teraz już mniej. Często dzwonimy do siebie. Mam trzech braci i dwie siostry . A Ty masz rodzeństwo ?
- nie mam , mój brat zmarł rok temu – odpowiedział Nowacki
- przepraszam, nie wiedziałam
- nic się nie stało. Dlaczego zostałaś policjantką ?
- oo kawa ! Dziękujemy – Basia – zawsze mnie to interesowało. Tata powiedział ,że zawsze byłam ciekawska . Miałam szczęście ,że po szkole od razu trafiłam na Adama i Marka. Dużo się od nich nauczyłam .
Rozmawiali jeszcze długo o swoich zainteresowaniach i wielu innych sprawach aż do zamknięcia lokalu ale dopiero koło 23: 00 Paweł odwiózł Basię do domu.
- dziękuję za miły wieczór – uśmiechnęła się Basia- może to jeszcze kiedyś powtórzymy ?
- cała przyjemność po mojej stronie i z dziką rozkoszą – roześmiał się Paweł
- bardzo dziką ?
- „Dzik jest dziki, dzik jest zły,
Dzik ma bardzo ostre kły.
Kto spotyka w lesie dzika,
Ten na drzewo szybko zmyka.” – wyrecytował Paweł – ale następnym razem zmieniamy kawiarnię .
- zdecydowanie !
- kurcze ale późno ! – Paweł spojrzał na zegarek – to do zobaczenia ! Cześć !
- Paa ! – zawołała Basia
Październik 2004 rok
Mineło kilka miesięcy i Paweł coraz lepiej czuł się na Komendzie. Mimo że nie pracował już w wydziale kryminalnym tylko w informatycznym to dużo czasu spędzał z Adamem i Basią, do służby wrócił również Marek Brodecki . Chociaż nic im nie powiedział o swojej przeszłości i znali się od niedawna poczuł się trochę pewniej. Nie był sam, był odpowiedzalny za chorą matkę, miał pracę z której był zadowolony i od jakiegoś czasu coraz częściej się uśmiechał.
- cześć – zawołał do Moniki wchodząc do domu- mmm, ale zapach !
- hej – pielęgniarka odłozyła gazetę- zrobiłam zapiekankę. Głodny ?
- jak wilk ! Wezmę prysznic i zaraz rozprawię się z tym – zawołał Paweł
- jak tam w pracy ? – zapytała Monika gdy wrócił do kuchni
- a spoko . Mmm pycha ! Basia wzięła kilka dni wolnego więc wróciłem chwilowo do kryminalnych. Podobno ten jej Leszek okazał się oszustem i biedaczka strasznie to przeżywa – Paweł – Adam jest markotny bo ta jego dziennikarka Iza wyjechała a Marek ma w ogóle przechlapane bo nakrył Patrycję z kochasiem.
- nieżle, zbiorowy pech – stwierdziła Monika – a Basia to ta policjantka , którą wcześniej widziałeś w szpitalu , tak ?
- mhmm
- no to weź ją gdzieś zaproś na kawę albo coś-Monika
- nniee, to chyba nie jest dobry pomysł – wahał się Nowacki
- no przecież widzę , że Ci się podoba – roześmiała się pielęgniarka
- nie no daj spokój ! Lubię ją i tyle – bronił się Paweł
- mhm jasne ! Jedzie mi tu tramwaj ?
- nie, pociąg . Baśka to tylko koleżanka z pracy i nic więcej !
- ależ oczywiście – prychnęła Monika- chłopie zakochałeś się ! Takich maślanych oczu nie da się ukryć ! Ciągle tylko nadajesz o Basi. ” Baśka to a Basia tamto „
- no i co z tego. Wiesz jak jest – Paweł
- wiem i dlatego powinieneś w końcu zapomnieć o przeszłości i ułożyć sobie życie , może właśnie z Basią – Monika – ta Twoja Joasia na pewno by chciała żebyś był szczęśliwy. Idę już . Do jutra.
Paweł spuścił głowę bo Monika miała rację. Basia bardzo mu się podobała i czuł do niej coś więcej niż przyjaźń ale nie chciał jej obciążać swoimi przeżyciami. Z drugiej strony tęsknił za normalnym życiem a przy policjantach z wydziału kryminalnego czuł , że jest na właściwym miejscu. Po namyśle wybrał numer Basi i zadzwonił
” halo ” – usłyszał głos podkomisarz w słuchawce
- cześć , Paweł z tej strony . Tak myślałem czy nie wybrałabyś się jutro ze mną do kina
” a co grają ?”
- yyy, nie wiem jeszcze ale sprawdzę i jutro Ci powiem. Będziesz na Komendzie ?
” Będe . To cześć ”
- cześć . Basia !
” noo?”
- wolisz komedie czy jakieś inne filmy ?
” wszystko mi jedno. Wybierz coś. Do jutra „
- idiota, dureń , kretyn ! – mamrotał sam do siebie po zakończonej rozmowie i szybko zadzwonił do Moniki
” coś się stało ?”
- nie, a właściwie tak. Zaprosiłem Basię do kina tylko kompletnie nie mam pomysłu na jaki film!
„och ty sierotko ! Wczoraj byłam na Nigdy w życiu . Grają to we wszystkich multipleksach przez cały dzień”
- dzięki za ratunek . Cześć – Nowacki rozłączył się i nazajutrz niecierpliwie wyczekiwał przyjścia Basi do pracy.
-coś Ty taki nerwowy dzisiaj ? – zapytał Zbyszek – co chwilę wyglądasz przez okno albo wzdychasz . Nie masz co robić ?
- mam tylko chciałem na chwilę urwać się – wytłumaczył się Nowacki
- do kryminalnych , co ? Leć – zrozumiał Zbyszek
Nowacki szybko zbiegł na drugie piętro i doszedł do wydziału Zawady.
- cześć Paweł . Co cię sprowadza ? – odezwał się Marek widząc Nowackiego
- cześć, jest już Basia ?
- jest, poszła do automatu po kawę – Adam
- aha, dzięki – Paweł podziękował i wyszedł na korytarz gdzie zobaczył postać Basię- hej. „Nigdy w życiu „
- co ? – zrobiła wielkie oczy Storosz
- noo, film tak się nazywa . Jeżeli nadal chcesz iść – wytłumaczył Paweł
- czytałam książkę Grocholi ale filmu nie widziałam . To o której ?
- nie wiem. Może o 17:00 ? Przyjadę po Ciebie – zaproponował Nowacki – adres pamiętam
- super- uśmiechnęła się policjantka – do zobaczenia. Paweł !
- tak ? – Nowacki odwrócił i spojrzał wyczekująco na Basię
- przyjedź o 16:00. Mogą być korki i kolejki
- dobra . To ja już … cześć !
Kilka minut przed 16-stą zaparkował pod blokiem , wjechał windą na 6 piętro i zadzwonił do drzwi. Po kilku sekundach, które wydawały mu się wiecznością drzwi otwarły się i stanęła w nich Basia .
- już idę, wezmę tylko kurtkę .Wejdź
- ślicznie wyglądasz w tej bluzce – powiedział Paweł i podał jej pojedynczą herbacianą różę - to dla Ciebie
- dziękuję. Wstawię do wazonu. Ale pachnie ! Jestem gotowa. Idziemy ?
Do multipleksu dojechali dość szybko mimo zakorkowanych ulic i weszli do budynku.
- ” Nigdy w życiu ” puszczają za 20 minut w sali nr 5 – przeczytał program Paweł – idę kupić bilety . Zaczekasz tutaj ?
- mhm – Basia – kupię coś do picia i popcorn .
Po seansie pojechali jeszcze do kawiarni . Usiedli naprzeciwko siebie , zamówili kawę i rozmawiali o filmie.
- jednak książka jest znacznie lepsza – stwierdziła Storosz
- jak zwykle . Powycinają ile się da – Paweł
- dzięki że mnie wyciągnąłeś z domu. Pewnie siedziałabym i myślałabym o Leszku – w oczach Basi pojawił się smutek
- kochałaś go ?
- nie, lubiłam go ale tak naprawdę nie znałam go – odpowiedziała Basia- czuję się oszukana .
- to pewnie musiał być szok dla Ciebie – stwierdził Paweł – co tak długo? Pojechali po tą kawę do Brazylii czy co ?
- może dopiero mielą ?
- mhm, w zębach – zażartował Paweł
- jak się mieszka w Warszawie ? Przyjechałeś z Torunia , tak ? – zapytała Basia
- powoli się przyzwyczajam – odpowiedział Paweł – na początku było okropnie.
- wiem coś o tym. Pochodzę z Przemyśla – Basia
- pewnie tęsknisz za rodziną ?
- teraz już mniej. Często dzwonimy do siebie. Mam trzech braci i dwie siostry . A Ty masz rodzeństwo ?
- nie mam , mój brat zmarł rok temu – odpowiedział Nowacki
- przepraszam, nie wiedziałam
- nic się nie stało. Dlaczego zostałaś policjantką ?
- oo kawa ! Dziękujemy – Basia – zawsze mnie to interesowało. Tata powiedział ,że zawsze byłam ciekawska . Miałam szczęście ,że po szkole od razu trafiłam na Adama i Marka. Dużo się od nich nauczyłam .
Rozmawiali jeszcze długo o swoich zainteresowaniach i wielu innych sprawach aż do zamknięcia lokalu ale dopiero koło 23: 00 Paweł odwiózł Basię do domu.
- dziękuję za miły wieczór – uśmiechnęła się Basia- może to jeszcze kiedyś powtórzymy ?
- cała przyjemność po mojej stronie i z dziką rozkoszą – roześmiał się Paweł
- bardzo dziką ?
- „Dzik jest dziki, dzik jest zły,
Dzik ma bardzo ostre kły.
Kto spotyka w lesie dzika,
Ten na drzewo szybko zmyka.” – wyrecytował Paweł – ale następnym razem zmieniamy kawiarnię .
- zdecydowanie !
- kurcze ale późno ! – Paweł spojrzał na zegarek – to do zobaczenia ! Cześć !
- Paa ! – zawołała Basia
2010/02/18
56
Strzelnica
Zawada podszedł do stanowiska gdzie strzelała Basia , wcisnął przycisk i tablica podjechała bliżej. Komisarz chwilę wpatrywał się w tablicę i w końcu odezwał się
- noo Basiu, jestem pod wrażeniem. A jak tam u Ciebie ? – Zawada spojrzał na tablicę Nowackiego – uuu, widzę że kiepsko. Musisz więcej ćwiczyć. Cześć.
- jak to kiepsko ? – obruszył się Paweł – 8 celnych na 12 to przecież nieźle
- ale patrząc z drugiej strony to kiepsko – odpowiedziała Basia wieszając słuchawki na wieszaku
- z jakiej drugiej strony ? – zdziwił się Paweł
-ze strony partnera ktoremu celnym strzałem mozesz ocalic zycie- wyjasniła Basia-ale pociesze cie ze ja strzelałam na poczatku jeszcze gorzej niz ty.
-kiepskie pocieszenie.On jest zawsze taki?-zapytał Paweł.
- Adam? Jak sie go blizej pozna to swietny kumpel.To tylko takie wrażenie . Musimy się lepiej poznać- uśmiechnęła się Storosz
” raczej nie zdążymy„- pomyślał Nowacki idąc za koleżanką do biura
Komenda
- słuchajcie , mamy ofiarę gwałtu . Jest w szpitalu w ciężkim stanie ale przytomna- powiedział Adam- przesluchacie ją.
” super, tylko tego mi trzeba ” – pomyślał Paweł
- ok- odpowiedziała podkomisarz – Ty nie jedziesz ?
- nie, daruję sobie tą wizytę. Wyrobiłem normę szpitalną na parę lat – powiedział Zawada- no już zbierajcie się.
- no przecież już wychodzimy – odpowiedziała z łobuzerskim uśmiechem Storosz – pozdrowić od Ciebie pielęgniarki i panią Doktor ?
- Baśka !- pogroził Zawada
” widać , że się świetnie rozumieja ” – zamyślił się Paweł wsiadając do samochodu. Przez całą drogę do szpitala i w drodze powrotnej na Komendę nie odezwał się ani słowem.
- długo razem pracujecie ? – zapytał w końcu
- 1,5 roku – odpowiedziała Basia – miesiąc temu odszedł nasz kolega Marek . Adam to świetny nauczyciel i glina. 4 miesiące temu został ciężko ranny. Niewiele brakowało a w ogóle nie wróciłby do pracy
- dlaczego ?
- postrzelił go w kolano, ale już się wszystko zgoiło i już nawet nie utyka.
- 4 miesiące temu ? – zamyślił się Paweł ” To ten policjant ! „- czy to przypadkiem nie facet o pseudonimie Pawełek ?
- mhmm, nawet nazywacie się tak samo – roześmiała się Basia
- to już wiem dlaczego mnie nie lubi
- no co ty ! Adam na początku taki jest. Trochę sztywny ale jak się go pozna to jest świetnie – odpowiedziała Storosz
” śliczna jesteś ” – pomyślał Paweł znów ukradkiem przyglądając sie Basi
Tego samego dnia na Komendzie
- Paweł poszukaj informacji o Jolancie Borskiej i Wiolettcie Kalisiak.
- a dokładnie co mam sprawdzić ? – zapytał Nowacki
- jak znajdziesz to bedziesz wiedział – usłyszał ironiczną odpowiedź- zadzwoń jak znajdziesz albo przyjedź do baru Tereski
- ul . Kopernika – dodała Basia
” taaa, naprawdę świetny nauczyciel.. Przemądrzalski i tyle.” -denerwował się Paweł – „jak to ma tak wyglądać to ja się stąd wypisuje”
Godzinę później
- no i co? Znalazłeś ? – zapytała Basia
- tak i to całkiem sporo – odpowiedział Nowacki
- przecież miałeś zadzwonić – zirytował się Zawada patrząc z wyrzutem na podkomisarza
- nnoo tak ale pan Komisarz nie zostawił swojego numeru telefonu i …- tłumaczył się Paweł czując na sobie stalowy wzrok Komisarza
- i jesteśmy na pustyni i nie było nikogo ,kto mógłby podać mój numer -sarkstycznie odpowiedział Zawada a Paweł spuścił głowę widząc ,że i Basia spogląda na niego z litością.
- pojedziesz do prosektorium odebrać raport . Tylko nie zapomnij zapytać o adres zanim wyjdziesz – Adam
- dobrze, czym mam tam pojechać ? – zadał pytanie Paweł i ugryzł się w język
- możesz pociągiem albo metrem. Jak wolisz – zażartowała Basia – tu masz kluczyki do srebrnej Toyoty dokumenty i mapę Warszawy – Storosz połozyła wszystko na biurku i szepnęła do Pawła – postaraj się troche.
” jezzu ! Jeszcze jedno słowo i nie wytrzymam ” – Paweł wyszedł ze skwaszoną miną z Komendy, odnalazł właściwy samochód i pojechał .
” to nie jest miejsce dla mnie „- przekonywał sam siebie – ” już raz próbowałem ale nie wyszło. Nie chcę żeby znów ktoś przeze mnie ucierpiał „
Zrobiło mu się trochę smutno na myśl , że nie już nigdy nie zobaczy uśmiechu i tych słodkich dołeczków Basi ale gdy przypomniał sobie sytuację na Komendzie smutek zniknął. Gdy wrócił z raportem w biurze nikogo nie było
” no i dobrze ” – pomyślał i usiadł przy biurku. Przeczytał raport patologa , zrobił notatki potem poszukał informacji w bazie danych o podobnych przypadkach.
- no i jak ? Znalazłeś ?- zapytała Basia
- co ? Aa, tak znalazłem i poszukałem trochę informacji o podobnych przypadkach
- a Kamila Romanowskiego znalazłeś ? – wszedł Zawada
- tak, ale przebywa w zamkniętym zakładzie na leczeniu – odpowiedział Nowacki – od 10 lat ?
- stare informacje. Od 4 dni jest na wolności i to On – Adam usiadł na fotelu Basi
- ale jak ? Wypuścili go tak po prostu ? – zdziwił się podkomisarz
- udawał , że jest wyleczony i go wypisali – wyjaśniła Basia- takie osoby potrafią posunąć się do wszystkiego byle osiągnąć cel
- jak udało się go poprzednim razem złapać ? – Paweł spojrzał na Adama czując , że zaraz usłyszy złośliwą odpowiedź ale Zawada normalnie opowiedział o podstawionej policjantce , która zginęła z rąk Romanowskiego. Nawet nie zauważył kiedy wciągnął się w dyskusję o ryzykownej akcji złapania gwałciciela gdy do biura wszedł inspektor i roztrzygnął spór decydując o tym by Basia posłużyła jako przynęta dla Romanowskiego. Dopiero w samochodzie gdy byli w parku dotarło do Niego co zrobił i że ich decyzja jest bardzo niebezpieczna. Obawiał się , że Basi coś się stanie, że nie zdążą na czas i …cholera, przecież to niemożliwe żeby czuł coś więcej do tej dziewczyny niż przyjaźń. Lubił ją i tyle. Na nic więcej nie może pozwolić bo … zwolni się za parę dni. Tak, to właściwa decyzja.
- gdzie Basia ? – zapytał Adam wyłączając telefon
- nie wiem – włosy zjeżyły mu się ze strachu – pójdę zobaczyć !
Nowacki wysiadł z auta z duszą na ramieniu. Rozglądał się wokoło ale nigdzie jej nie widział. Zapadła się pod ziemię.
” Nie , niemożliwe ” – jęknął w duchu i wrócił do samochodu. Kilka minut później rozpętało się piekło bo Szczepan widział Romanowskiego idącego za Basia. Wkroczyli do akcji w ostatniej chwili bo gwałciciel już dopadł policjantki. Po badaniach i powrocie na Komendę obydwoje otrzymali potężną burę od Adama. Zawada pieklił się wytykając błędy Basi , Storosz broniła swoich racji tłumaczac ,ze nic jej sie nie stało. W końcu dostało się i jemu . Gdy powiedział , że nie wiedział co ma robić bo nigdy nie uczestniczył w takich akcjach Zawada wściekł się jeszcze bardziej.
- nie wiedziałeś ? To gdzie ty kurwy nędzy pracowałeś ? W kurniku jajka wysiadywałeś czy co? Wydawało mi sie ,że masz doświadczenie w tej robocie !
- tak, ale tam było więcej osób i do moich obowiązków należało tylko szukanie informacji – wytłumaczył się
- chcesz powiedzieć , że nigdy nie brałeś udziału w akcji?? Trzeba było od razu powiedzieć !
- nie pytał Pan ! – zirytował się
- nie zrobiłem przesłuchania ? A to bardzo przepraszam jaśnie Pana !
- Adam przestań !- Basia wstała i podeszła do komisarza – najważniejsze , że go złapaliśmy i że nikomu nic się stało. To też moja wina !
- no dobrze , tylko żeby więcej się to nie powtórzyło, jasne ? Paweł jeszcze jedno.Jest nas troje, musimy sobie ufać i liczyć na siebie w każdej chwili. Rozumiesz ?
- tak i przepraszam Panie komisarzu
- Basię przeproś a nie mnie. A w ogóle mów mi po imieniu . Cześć.
- Basia przepraszam ! Zachowałem się jak palant !
- oj przestań -uśmiechnęła się Storosz
Wrócił do domu ledwo żywy ze zmęczenia. Miał wyrzuty sumienia wobec Basi i podjał decyzję , że już nie wróci na Komendę
- nad czym tak rozmyslasz ? – zapytała Monika
- nad zmianą pracy – odpowiedział Nowacki
- tak po pierwszym dniu ?
- tak będzie najlepiej. Parę lat temu ktoś przeze mnie ucierpiał a dziś było blisko nieszczęścia.
- i boisz się , że znów się tak stanie – zrozumiała Monika- ale żeby rezygnować juz po pierwszym dniu ? Daj sobie szansę , spróbuj .
- Monika , ja … nie dam rady – Paweł spuścił głowę
- słuchaj, kiedy zaczynałam pracę jako pielęgniarka środowiskowa też nie było mi łatwo. Pacjenci zdrowieli ale też miałam chwile zwątpienia kiedy odchodzili . Wiesz dlaczego nie zrezygnowałam ?
- no ??
- bo kocham to co robię. Czuje się na właściwym miejscu. Uwierz w siebie , przypomnij sobie Darka. On czerpał z życia garściami, nie poddawał się, do końca walczył .
- ale Darek nie żyje !! Tak jak Ojciec i Jo…- zaciął się Paweł przy ostatnim imieniu
- i Joasia , tak ? – poważnie zapytała Monika – Darek mi opowiedział o Tobie.
- kur… – zaklął Nowacki i wyszedł z domu
- Paweł zaczekaj ! Wracaj ! – krzyknęła Monika i dogoniła Nowackiego - myślisz , że jak uciekniesz to problem zniknie ?
- odwal się – odpowiedział
- nie ! Uważam , że powinieneś stawić czoła swoim problemom , dać sobie szansę na normalne życie !
- nie potrafię , rozumiesz ? Nie umiem !
- potrafisz i umiesz !! Spróbuj !
Nowacki spojrzał na dziewczynę . Pielęgniarka wyczytała na jego twarzy wahanie i strach. Paweł zagryzł wargi i przypomniał sobie ostatnie słowa brata ” Nie marnuj życia, żyj jak najlepiej potrafisz ” . Odetchnął głęboko parę razy i odpowiedział cicho
- no dobrze, spróbuję .
ciąg dalszy nastąpi !
2010/02/12
55
Monika kręciła się po kuchni gdy Paweł wrócił do domu
- słyszałeś ? Cała Warszawa aż huczy o tym rannym policjancie – zagadnęła pielęgniarka
- mhmm, słyszałem – Paweł opadł na krzesło – jak Mama ?
- w porządku – odpowiedziała Monika- podgrzeję Ci obiad .
- ale ja mam ręce , idź już domu – zirytował się Nowacki i spojrzał na dziewczynę- przepraszam miałem kiepski dzień.Szef powiedział , że wraca stary kurier do pracy.
- spoko, coś poradzimy – uśmiechnęła się dziewczyna stawiając przed Pawłem talerz z gorącą zupą- smacznego . Słyszałam , że ten bandyta nazywa się Paweł Nowacki .
- jak ? – Paweł zakrztusił się zupą i popatrzył na Moniką zdziwiony
- ciekawe co by zrobili gdybym zadzwoniła i powiedziała , że ukrywa się tutaj.
- raczej nie potraktowaliby tego jako żart i wlepili by Ci mandat albo coś – odpowiedział Paweł
- szkoda, ciekawie by było – Monika- to ja spadam. Cześć .
Kwiecień 2004 rok. Nowacki przeglądał ogłoszenia o pracy w gazecie , gdy do pokoju weszła Mama . Paweł westchnął odłozył gazetę czując ,że zdarzy się coś niedobrego a Monika miała przyjść dopiero za godzinę.
- szukasz czegoś ? – zapytał a Matka spojrzała na niego nieobecnym wzrokiem
- Darek, gdzie On jest ? Miał wrócić godzinę temu!
- Mamuś, Darka nie ma – spokojnie odpowiedział Paweł
- a kto Ty jesteś ?
- Paweł
- mój mały Pawełek ?
- tak, dam Ci twoje lekarstwa .
- nie ! Kłamiesz ! Paweł wyjechał ! Gdzie jest Darek ?
- wróciłem, jestem tutaj z Tobą ! Darek był bardzo chory , pamiętasz ?
- gdzie jest Darek ? Darek !! – krzyknęła i ze złością rozbiła stojący na stole wazonik – wynoś się ! Zawołaj Darka !!
- Mamo, mamuś – łagodnie przemawiał Paweł z trudem hamując łzy – Darek zaraz wróci .
- złodziej ! Policja ! – kobieta złapała szklankę i rzuciła nią o ściane, następnie talerzyk i miskę w której leżały owoce, następną szklanką rzuciła w Pawła, który na szczęście zrobil unik i przedmiot rozbił się o ścianę
- aałaa ! – jęknął Paweł bo odłamek szkła wbił mu się do oka – aaaaah ! Monika uważaj !
Pielęgniarka szybko opanowała sytuację i w końcu zajęła się okiem Pawła
-siadaj i pokaż to oko – zarządziła – jedziemy do szpitala. Boli ?
- piecze – Paweł trzymał prowizoryczny opatrunek – a Mama ?
- zabieramy ją – zdecydowała Monika – zbieraj się. Nie trzyj tego !
Szpital
- miał Pan szczęście – Lekarz nałozył opatrunek na oko – gdyby odłamek był większy mógłby uszkodzić siatkówkę . Ale zatrzymam Pana na obserwację na wszelki wypadek
- nie mogę – Paweł wskazał siedzącą na korytarzu w towarzystwie Moniki matkę
- proszę się nie martwić. Przyjmiemy ją na oddział , zrobimy badania a Pan odpocznie parę dni – zaproponował Lekarz
- no dobrze – zgodził się Nowacki i powiadomił Monikę o sytuacji .
Na drugi dzień Paweł postanowił zajrzeć do Mamy i porozmawiać z lekarzem. Przy windzie był tłok więc ustawił się w kolejce
- Baśka ! Trzymaj windę ! – zawołał wysoki brunet
- Marek nareszcie ! Gdzie Ty się podziewałeś ? – zawołała dziewczyna stojąca obok Pawła i właścicielka imienia Basia
- Krzyś wyłączył budzik – wyszczerzył zęby Marek wchodząc do windy – nie wiem jak mam powiedzieć Adamowi o jego nodze . Przecież to go załamie.
Paweł przyglądał się ukradkiem drobnej blondynce . Miała duże brązowe oczy, którymi patrzyła na partnera z pewną czułością. Gdy uśmiechnęła się w jej policzkach ukazały się dołeczki. W końcu winda zatrzymała sie i wszyscy powoli wysiedli z windy gdy dziewczynie zadzwonił telefon. Szukając aparatu z kieszeni wypadła jej rękawiczka. Zauważył to Paweł , podniósł i zawołał
- przepraszam , wypadło Pani !
- aa, dzięki ! – Blondynka uśmiechneła się ukazując dołeczki w policzkach i pobiegła za kolegą a Paweł stał na środku korytarza patrząc za odchodzącą dziewczyną.
„Ładne imię, Basia . Co ja robię ? Idiota ” – pomyślał Nowacki bo nagle przypomniał sobie o Joasi i usiadł na ławeczce . Tak łatwo i szybko o niej zapomniał widząc tą dziewczynę. Nie potrafił przypomnieć sobie jej rysów twarzy, jej śmiechu , głosu.
Basia podeszła do automatu z kawą i czekając na swoją porcję kofeiny obserwowała z daleka chłopaka , który oddał jej rękawiczkę. Siedział teraz na korytarzu ze spuszczoną głową, wyraźnie przybity i smutny. Przez chwilę miała ochotę podejść do Niego i pocieszyć ale po namyśle stwierdziła , że to obcy człowiek i wróciła do kolegów.
Czerwiec 2004 rok.
Nowacki wyszedł z Urzędu Pracy . Udało mu się znaleść pracę w agencji ochrony. Jeszcze raz zajrzał do teczki i ze zdziwienia uniósł brwi do góry i szybko zawrócił.
- przepraszam ale nastąpiła pomyłka – zwrócił się do urzędniczki
- jaka pomyłka ?- zirytowała się kobieta
- miałem pracować w agencji ochrony – wyjaśnił Paweł podając jej dokument
- na ogłoszenie agencji odpowiedziało parę osób i pracę dostał ktoś inny. A pan przecież ukończył szkołę oficerską więc Komenda Stołeczna to chyba dobry wybór, prawda ? Zresztą przyjęto już pana kandydaturę. Pojutrze ma się pan zgłosić na rozmowę do inspektora Grodzkiego.
” szlag jasny by to trafił „- pomyślał Nowacki i wyszedł na zewnątrz ” przecież nie muszę tam pracować, mogę się zwolnić po paru dniach” Z tym postanowieniem 2 dni później wszedł do budynku Komendy Stołecznej.
- dzień dobry, ja do inspektora Grodzkiego – Paweł wszedł do przytulnego gabinetu
- pan … hmm … Paweł Nowacki, tak ? – Grodzki – pracował Pan w toruńskiej komendzie, tak ?
- tak, w wydziale kryminalnym ale krótko . Głównie zajmowałam się szukaniem informacji – odpowiedział Paweł
- rozumiem – zamyślił się inspektor – w takim razie przedstawię Cię reszcie zespołu.
Inspektor wszedł do pomieszczenia , które zajmował wydział zabójstw a Paweł nerwowo kręcił się po korytarzu. Co On tu robi ? Przecież obiecał sobie , że nie będzie robił niczego co by kojarzyło mu się z Joasią a tymczasem znów trafił do Policji. Gdy usłyszał , że inspektor mówi o Nim postanowił wejść i powiedzieć , że to pomyłka . Ledwo wszedł i zamknął drzwi jego oczom ukazała się znajoma Blondynka ze szpitala a z jego ust popłynęły zupełnie inne słowa

- dzień dobry, Paweł Nowacki jestem – przedstawił się wpatrzony w dziewczynę
- podkomisarz Barbara Storosz – przestawiła się policjantka
- komisarz Adam Zawada – usłyszał głos drugiego policjanta – spotkamy się jutro na strzelnicy a tymczasem Basiu pokaż koledze wszystko co i jak.
- miłej randki ! – zawołała Basia za komisarzem – to będzie Twoje biurko. Tu mamy kącik kuchenny ale dobra kawa jest też w automacie na korytarzu. Noo, to chyba wszystko. Zobaczymy się jutro na strzelnicy. Cześć !
- cześć – ledwo dosłyszalnie odpowiedział Paweł bo z wrażenia zaschło mu w gardle.
ciąg dalszy nastąpi !
2010/01/31
54
Paweł po pogrzebie Darka wrócił z Torunia do Warszawy. Na uroczystości zjawił się tłum ludzi. Przyjechała rodzina , zjawili się koledzy ze szkoły i ze studiów oraz Ci którzy pamiętali Darka z czasów walki z białaczką. Wszedł do mieszkania , zdjął kurtkę i usiadł przy stole. Walczył z pokusą aby się napić i zapomnieć o wszystkim ale wiedział , że nie może sobie na to pozwolić.
- długo tak siedzisz ? – zapytała Monika , która wyszła z łazienki – Mama już śpi
- co ? – Paweł oderwał się od swoich myśli – idziesz już ?
- mogę zostać – Monika usiadła naprzeciwko Nowackiego – powinieneś odpocząć . Idź się zdrzemnąć .
- dzięki, ale i tak nie zasne – westchnął Paweł uśmiechając się słabo- musze uporządkować rzeczy po Darku.
- a założysz się ? – Monika wstała i podeszła do lodówki- weź gorący prysznic i wypij szklankę mleka. Zaśniesz zanim przyłożysz głowę do poduszki.
- dobra, a o co zakład ? – zaciekawił się Paweł wstając
- o sprzątanie mieszkania – roześmiała się Monika
- uuu, kiepsko ale przyjmuje – Paweł wyciągnął rękę i zakład został przyjęty. Gdy Paweł brał prysznic Monika podgrzała mleko i po namyśle wlała kilka kropel środka nasennego , który podawała Mamie Pawła.
- a teraz mleczko i marsz do łóżka – pielęgniarka podała Nowackiemu szklanke z płynem.
- dzięki – Paweł wypił mleko i poszedł do pokoju, połozył się na wersalce i prawie natychmiast zasnął spokojnym snem. Obudziły go krzyki dochodzące z kuchni , nasłuchiwał chwile aż rozpoznał głos Mamy i Moniki. Szybko wstał ubrał spodnie , koszulkę i udał się do kuchni .
- co się dzie… – zapytał i urwał w połowie zdania widząc porozrzucane po podłodze resztki naczyń i Matkę , która wyciągała z szafek talerze i rzuca nimi klnąc i wyzywając pielęgniarkę.
- Mamo ? – zawołał Paweł – co Ty robisz ?
- złodziejka ! – krzyczała Nowacka – Policja ! Wypuście mnie ! Ratunku !
- Paweł w łazience jest relanium ! – krzyknęła Monika unikając lecącego w jej kierunku kubka , który roztrzaskał się o ścianę. Nowacki szybko znalazł lekarstwo i przybiegł do kuchni.
- rozpuść kilka kropli w wodzie i podaj jej ! – zawołała Monika
- Mamo , napij się ! – Nowacki podał szklankę Mamie starając się jednocześnie przytulić i uspokoić ją. W końcu w domu nastąpił spokój .
- uff, udało się – odetchnęła Monika siadając przy stole – będzie spała kilka godzin. Zapomniałam wczoraj wieczorem o jej lekach i to są skutki .
- posprzątam to – odezwał się Paweł
- zostaw , ja posprzątam – westchnęła dziewczyna
- nie wiedziałem , że to tak … , że Mama … jezu ! – Paweł usiadł przy stole i oparł głowę na rękach myśląc ” Nie mogę, to się nie uda, nie dam rady , mam tego dość „
- to się nie zdarza często- odpowiedziała Monika- eej, uśmiechnij się ! Życie jest piękne !
- życie jest do dupy ! – krzyknął Paweł do zaskoczonej dziewczyny, wstał przewracając krzesło , złapał kurtkę i wybiegł z domu. Krążył ulicami Warszawy bijąc się z myślami aż niespodziewanie dla samego siebie wszedł do Kościoła , usiadł w ławce i zatopił sięw myślach „dlaczego mi to robisz , dlaczego ? Jak długo jeszcze ? Co jeszcze wymyślisz ? Choroba Mamy, Asia, Tata, Darek ! Dlaczego Oni a nie ja ? „
- Bóg zsyła na Nas różne próby ale ma w tym swój cel – usłyszał głos Księdza uświadamiając sobie , że mówił na głos – Bóg Cię oszczędził bo ma dla Ciebie inne zadania.
- bzdura – burknął Nowacki i wyszedł na zewnątrz. Odetchnał chłodnym październikowym powietrzem podejmując poważną decyzję o pozostaniu w Warszawie.
- nareszcie – odetchnęła Monika widząc że Paweł jest cały i zdrowy- martwiłam sie .
- przepraszam, musiałem …. trochę pomyśleć – odpowiedział Nowacki – Monika , posłuchaj. Nie wiem na jakich warunkach pracowałaś kiedy Darek żył ale umowa nadal jest aktualna.
- wszystko znajdziesz w papierach Darka – spokojnie powiedziała pielęgniarka- co planujesz ?
- zostać w Warszawie i znaleść jakąś pracę – Paweł oparł się o ścianę
- koleżanka , która pracuje w laboratorium mówiła , że szukają kuriera . Praca chyba tymczasowa bo jeden z kurierów miał wypadek.
- , możesz do Niej zadzwonić ?
- jasne . Przypominam , że przegrałeś zakład . Miłego sprzątania. Ugotowałam obiad na dziś i jutro. Będe jutro po południu. Cześć !
- na razie – odpowiedział Paweł i udał się do pokoju Darka. Z ciężkim sercem otworzył szufladę biurka i wyciągnął brązową teczke leżącą na wierzchu. Ze środka wyciągnął małe zdjęcie rodziny i zapatrzył się na uśmiechnięte twarze. Pamiętał kiedy było robione . Zdjęcie robiła Małgosia kilka miesięcy przed zerwaniem z Radkiem .Matka wtedy miała lepszy okres walki z chorobą a Darek był zdrowy. W teczce znalazł również dokumenty kupna mieszkania i testament w którym znalazł zapis , że mieszkanie otrzymuje Paweł .
- Młody, przewidziałeś wszystko – szepnął do siebie wzruszony Paweł widząc datę sporządzenia testamentu 2002 rok. Dokumenty schował na powrót w biurku i otworzył szafę .Kolejny raz przeżył szok widząc ubrania i rzeczy osobiste popakowane w kartonach. Zagryzł wargi walcząc z napływającymi łzami i wyciągał kartony jeden po drugim z szafy wynosząc je do samochodu. Jutro odda je do jakiegoś schroniska.
Marzec 2004 rok.
- panie Pawle, moge pana prosić do gabinetu ? – kierownik laboratorium zawołał Nowackiego do siebie.
- tak, już idę – odpowiedział Paweł stawiając kufry z materiałem do badań na blacie szafki
- uważaj ,szef dziś jest w kiepskim nastroju – uśmiechnęła się jedna z laborantek
- dzięki za ostrzeżenie – odparł Nowacki i zapukał do drzwi gabinetu- jestem, o co chodzi ?
-od poniedziałku wraca stary kurier – krótko powiedział szef- przykro mi ale ..
- rozumiem . To było tylko zastępstwo – odpowiedział Paweł i oddał kluczyki oraz dokumnety do służbowego samochodu- Do widzenia.
W drodze do domu włączył radio. Stacje prześcigały się w podawaniu informacji o zbiegłym więźniu , który postrzelił policjanta. Srebrna toyota na sygnale , dwa radiowozy oraz pancerny samochód wymineły go z dużą prędkością.
ciąg dalszy nastąpi .
Nie wiem co sądzić o tej notce bo jakoś niespecjalnie mi się podoba ale jest przełomowa.
2010/01/24
53
Paweł wędrował alejkami cmentarza aż w końcu znalazł grób Ojca. Z kieszeni wyjął zapałki , zapalił znicz ustawił go obok innych i patrząc na tablicę zamyślił się. Minęły 2 miesiące od śmierci Ojca a On dopiero teraz odważył sie przyjść.
- moje kondolencje – usłyszał głos Radka i odwrócił się
- dzięki – odpowiedział Nowacki
- próbowaliśmy się do Ciebie dodzwonić
- bateria mi padła , zapomniałem zabrać ładowarki – wytłumaczył Nowacki
- Paweł nie obchodzi mnie to. Wczoraj dzwoniłem do Ciebie odpowiedział Michalski – wyjeżdzamy do Szwecji. Małgosia podpisała niezły kontrakt a ja rozkręcam własny interes.
- to udanej pracy – odpowiedział Paweł – to cześć .
- byłeś już u Darka ? Lepiej z nim ?
- co ? O co Ci chodzi ? – zaniepokoił się Nowacki
- leży na Onkologii w Warszawie . Nie wiedziałeś ? – zdziwił się Radek
- – nie, nic mi nie powiedział – odpowiedział Paweł czując wyrzuty sumienia z powodu braku kontaktu z Bratem.
- no to już wiesz . Cześć – pożegnał się Michalski i odszedł kilka kroków- gdybyś czegoś potrzebował to wiesz … dzwoń.
Paweł kilka minut później jechał w kierunku Warszawy. Wszedł do szpitala i w nozdrza uderzył go specyficzny szpitalny zapach.
- przepraszam szukam Darka Nowackiego – zapytał pielęgniarki
- sala 14 – odpowiedziała Siostra- Pan z rodziny ?
- tak, to mój brat – Paweł
- wstydziłby się Pan. Brat leży tu od 2 miesiący a Pan dopiero teraz się zjawia – pokręciła głową pielęgniarka i mrucząc pod nosem odeszła.
Paweł wszedł do niedużej sali i z trudem rozpoznał brata. Chłopak po chemii stracił włosy, był wychudzony, cera koloru ziemistego oraz głębokie cienie pod oczami. Nie chciał go budzić więc poszedł poszukać lekarza.
- niestety nie mam dobrych wiadomości – rozłożył ręce Lekarz – pan Darek został do nas skierowany z podejrzeniem białaczki. Zasugerowaliśmy się wcześniejszymi nawrotami choroby .
- ale to nie białaczka , prawda ? – cicho zapytał Paweł ze ściśniętym gardłem
- nie. Guz umiejscowił się w wątrobie. Są już przeżuty do żołądka, trzustki i płuc – odpowiedział Lekarz – bardzo mi przykro.
- nic już się nie da zrobić ? – zapytał Paweł
- możemy dopilnować aby nie cierpiał – Lekarz spojrzał na Pawła- zostało mu już niewiele czasu
- ile ?
- nie wiem, tydzień może dwa dni . Prosze iść do Niego – Lekarz
Paweł wrócił do sali i usiadł obok łóżka Darka który już nie spał . Bracia przez chwilę patrzyli na siebie w milczeniu.
- dlaczego nie zadzwoniłeś i nic nie powiedziałeś ? – zapytał Paweł z wyrzutem- dowiedziałem się przypadkiem od Radka .
- nie chciałem zaprzątać Ci głowy moimi problemami – sarkastycznie odpowiedział Darek – ostatnio jesteś bardzo zajęty
- weź przestań, dobra ? – Paweł – jak mogę Ci pomóc ?
- możesz iść w cholerę i nie wracać , tak jak to zrobiłeś 3 lata temu gdy Tata leżał po zawale ! – wzruszył ramionami Darek – no wynoś się i wracaj tam skąd przyszedłeś !
- teraz to Ty jesteś żałosnym dupkiem – odpowiedział Paweł
- mam powód a Ciebie nie przebiję – odgryzł się Darek
- dobra, niech Ci będzie- Paweł – oberwało mi się już od pielęgniarki i od Ciebie.
- Iwona, moja dziewczyna jest w ciąży. Wie o wszystkim. Mieliśmy się pobrać w przyszłym roku.
- a kiedy chciałeś mnie powiadomić ?
- miałem zamiar straszyć Cię po nocach ! – zakpił Darek
- to ustaw się w kolejce – odpowiedział Paweł – a co z Mamą ?
- mieszka z Iwoną. Wyrzucili ją z kolejnego ośrodka . Idź już , jestem zmęczony- Darek opadł na poduszki i zamknął oczy.
- potrzebujesz czegoś ? – zapytał jeszcze Paweł odwracając się od drzwi
- nie – odpowiedział Darek i zasnął
Paweł wyszedł na korytarz i oparł się o ścianę zamykając oczy. Odetchnął kilka razy głęboko próbując się uspokoić. Najpierw Joasia, potem Ojciec a teraz Darek .
” dlaczego Oni a nie ja ? ” – pomyślał
- Paweł ? Jestem Iwona – przywitała się dziewczyna, która zatrzymała się przy drzwiach sali Nowackiego – już wiesz ?
- tak . Zasnął przed chwilą – odpowiedział Paweł – nie wiem co mam powiedzieć
- nic, po prostu bądź przy Nim – uśmiechneła się smutno dziewczyna a po jej twarzy spłynęły łzy – ja nie mogę, przyszłam się pożegnać.
- wyjeżdzasz ?
- wracam do rodziców, Darek sam mnie do tego namawiał . Tu masz klucze do mieszkania . Z Mamą jest pielęgniarka, wszystko Ci powie . Przepraszam jeżeli to wygląda jakby mnie nie obchodził ale …
- w porządku, nie musisz się tłumaczyć – przerwał jej Paweł – tak będzie lepiej dla Ciebie i dla dziecka.
- dasz znać kiedy … – Iwona wybuchnęła płaczem i przytuliła się do Pawła. W końcu zebrała się w sobie i weszła na salę. Nowacki poczekał na nia i odprowadził do samochodu, w którym czekali rodzice a sam pojechał do mieszkania Brata. Z kieszeni wyciągnął klucze ale po krótkim namyśle zadzwonił dzwonkiem i za chwilę ujrzał niewysoką, szczupłą brunetkę .
- Ty pewnie jesteś bratem Darka – domyśliła się dziewczyna – wchodź, jestem Monika . W końcu zadzwonił .
- nie, dowiedziałem się od kogoś innego – odpowiedział Paweł – Iwona wyjechała .
- tak wiem- westchnęła dziewczyna – chcesz kawy, herbaty ? Coś zjeść ?
- nie, dziękuję – odpowiedział Nowacki – gdzie Mama ?
- w pokoju, kilka minut temu dostała leki i śpi – wyjaśniła pielęgniarka- nie poznaje już Darka, miewa ataki agresji .
- rozumiem – zamyślił się Paweł – prześpię się i jutro pomyślę co dalej . Możesz zostać na noc ? To znaczy … miałem na myśli … że jakby Mama … coś …
- oj nie plącz się już , wiem o co Ci chodzi !- roześmiała się Monika i pokazała mu pokój – na pewno nie chcesz nic zjeść ?
- na pewno – odpowiedział Paweł i usiadł na wersalce. Kilka minut później spał kamiennym snem . Rano wyjechał wcześnie do Włocławka spakować swoje rzeczy i wrócił do Darka. Gdy wszedł na salę zauważył , że Brat wygląda dużo gorzej niż poprzedniego dnia
- a Ty tu czego chcesz ? – burknął Darek- powiedziałem Ci wczoraj żebyś się wynosił !
- Młody nie pyskuj ! – odruchowo powiedział Paweł i poczuł się znowu jak starszy brat – kupiłem Ci sok i twoje ulubione wafelki.
- zbytek łaski – znowu burknał Darek
- Młody możesz gadać co chcesz i ile twoja dusza zapragnie i możesz nazwać to jak chcesz ale się mnie nie pozbędziesz ! Zrozumiano ? – dobitnie powiedział Paweł
- mhmm – mruknął Darek a na jego bladej twarzy pojawił się zadowolony uśmiech bo w głębi duszy cieszył się z obecności Brata. Przez 3 kolejne dni Paweł była prawie cały czas w szpitalu i codziennie obserwował pogarszanie się stanu Brata. Darek słabł z godziny na godzinę, coraz szybciej się męczył i potrzebował coraz silniejszych leków przeciwbólowych, które przynosiły ulgę tylko na chwilę. Paweł robił co mógł aby odwrócić jego uwagę od cierpienia ale sam już był zmęczony i kończyły mu się pomysły. Mógł tylko bezradnie siedzieć i przyglądać się jak jego Brat umiera. Czwartego dnia późnym popołudniem z drzemki wyrwało go pojękiwanie Darka
- zaraz zawołam pielęgniarkę ! – Paweł podniósł się z fotela ale Darek przywołał go do siebie
- Paweł – z trudem odezwał się Darek – przestań w końcu uciekać, zacznij żyć. Życie jest zbyt krótkie żeby …
- cii , nic już nie mów – Paweł delikatnie dotknął ramienia chorego
- niee… nie marnuj życia… Darek mówił urywanymi zdaniami z trudem łapiąc powietrze – po prostu … żyj jak … jak najlepiej… potrafisz.
- Młody, zamknij się wreszcie – odpowiedział Paweł ściskając dłoń brata , który zamknął oczy – już wszystko będzie dobrze, zobaczysz .
Przemawiał tak jeszcze kilka minut trzymając dłoń brata aż w końcu chory przestał oddychać i zasnał na zawsze. Nowacki wyszedł na szpitalny korytarz i osunął sie po ścianie na ziemię. Dostrzegła to jedna z pielęgniarek i podeszła do Niego
- coś potrzeba ?
- nie, już nic nie potrzeba – pokręcił głową Paweł i ukrył twarz w dłoniach. Dopiero teraz dotarło do niego jak bardzo jest samotny.
ciąg dalszy nastąpi .
2010/01/16
52
Koniec grudnia 2001 r. zastał Pawła w Kaliszu. Po kilku miesiącach wyjechał z Ośrodka Jeździeckiego. Jego wiernym towarzyszem stał się alkohol . Uświadomił sobie że mija już rok od tragicznych wydarzeń i pił coraz więcej aby zapomnieć. Kilka dni przed świętami zadzwonił do Ojca .
- cześć – przywitał się z Piotrem
- no cześć . Jak się masz ?
- żyję – odpowiedział krótko Paweł – chciałem z okazji zbliżających się Świąt złożyć Wam życzenia, więc przede wszystkim zdrowia i spełnienia marzeń
- dzięki, od Darka i Michalskich również mam Ci przekazać życzenia Spokojnych Świąt – odpowiedział Nawrocki – Paweł, nie chcę się narzucać ale może przyjechałbyś na Wigilię do domu, co ?
- nie , to chyba nie jest dobry pomysł
- dobra, zrobisz jak chcesz, ale przemyśl to jeszcze.
- mhmm. Jak się czujesz ?
- dobrze. W końcu prowadzę spokojne życie emeryta , tylko domowników mi ubywa. Darek zdał maturę i egzaminy na prawo śpiewająco.Teraz ma sesję. Przeprowadził sie z dziewczyną do Warszawy. Będą na święta w domu.
- to pogratuluj mu . Kończę już. Cześć.
- Paweł !
- tak ?
- przyjedź, proszę Cię .
- zastanowię sie. Cześć.
Nowacki rozłączył się i ciężko westchnął. Tak naprawdę tęsknił za rodziną i przyjaciółmi i kilka dni później jechał w kierunku Torunia. Zaparkował pod blokiem ale nie miał odwagi wysiąść z auta. Po drugiej stronie ulicy zobaczył trzymającą się za ręce parę. Zakochani przystanęli i zaczęli się czule całować. Paweł rozpoznał Michalskich a z bloku wyszedł Darek z dziewczyną. Słyszał wesołe pokrzykiwania przyjaciół i śmiech brata. Nowackiego sparaliżował strach. Jak im spojrzy w oczy , co im powie ? Nie, musi stad odjechać i to jak najszybciej ale nadal siedział nieruchomo w samochodzie.
- Radek, spójrz tam – Małgosia pokazała samochód – to Paweł ?
- chyba tak. Zostań. Musi sam dojrzeć – odpowiedział Radek – Darek jak tam sesja ?
- masakra – odpowiedział Darek kątem oka obserwując Pawła- wyjdzie czy będzie tak siedział do uśmiechniętej śmierci ?
- chodzcie do środka – odezwał się Michalski i weszli na górę . Paweł ochłonął trochę . W monopolowym kupił 2 butelki wódki i wrócił do samochodu.
- pójdę po Niego – zniecierpliwiła się Michalska wyglądając przez okno
- Gośka, daj spokój . Nie zmusisz go do niczego- przekonywał Radek żonę
- brakuje mi ich – westchnęła Małgosia – nie powiedziałam nikomu ale Joasia była w ciąży.
- kochanie, mnie też nie jest łatwo. To była moja siostra- Radek objął żonę- chociaż czasami mam uczucie , że Ona żyje.
- myślisz , że to nie była Asia ? Że Ci policjanci się pomylili ? Przecież gdyby zyła to by na pewno dała jakiś znak! – Małgosia – patrz ! Straż miejska wyciąga go z auta ! Jest pijany !
Rok 2003 . W ciągu dwóch lat Paweł kilkakrotnie zmieniał miejsca pobytu oraz pracę. Ukończył kurs ratownika medycznego i w międzyczasie jeździł jako kierowca karetki. Zaliczył semestr psychologii ale i to go znudziło więc przeniósł się do Poznania i zatrudnił na etacie w agencji reklamowej jako grafik komputerowy. Po tym jak Wigilię spędził w Izbie wytrzeźwień i jeszcze kilku innych wydarzeniach nie wypił kropli alkoholu.Mimo ,że był niedaleko Torunia do Ojca dzwonił sporadycznie a z Michalskimi całkowicie zerwał kontakt.
- witam załogę . To Paweł Nowacki, nasz nowy grafik – przedstawił szef
- Marzena Lisowska szefowa działu – przedstawiła się kobieta – a to Krzysiek ,Rafał , Jagoda , Karolina i Marcin.
- cześć – przywitał się Paweł – nad czym pracujecie ?
- nad reklamą – zakpił Rafał
- nie domyśliłbym się – odciął się Paweł – tu masz błąd . W corelu tego nie zrobisz
- o cholera ! – zaklął Rafał
- nieźle – oceniła Marzena- Rafał masz konkurencję !
- zamknij sie – warknął mężczyzna
- Rafałem się nie przejmuj – zaśmiała się Karolina – siadaj, to Twoje stanowisko pracy. Rano zwykle mamy narady i obgadujemy strategię na dany dzień, albo wymyslamy nowe pomysły .
- rozumiem- odpowiedział Paweł lekko się uśmiechając
Nowacki szybko zaaklimatyzował się w nowym miejscu i zgrał z zespołem. Do domu wracał późnym wieczorem i padał ze zmęczenia. Nie miał czasu myśleć o przeszłości bo całkowicie pochłaniała go praca.
- Paweł chcesz kawy ? – zapytała Marzena
- wypiłem już 3 , jeszcze jedna i odlece - odpowiedział Nowacki nie odrywając się od pracy
- zostaw to już i idziemy na jakiegoś drinka – Marzena pociągnęła go za rękę
- zaczekaj , zapiszę tylko projekt i już wychodzę ! Tylko ja nie piję .
- no chodź już ! – niecierpliwiła się dziewczyna- znam świetną knajpkę. Jeden drink Ci nie zaszkodzi !
- Marzena, przepraszam ale naprawdę nie mogę – wykręcał się Paweł
- nie chcesz czy nie możesz ? – dopytywała się Lisowska
- no dobra, rozgryzłaś mnie - odpowiedział Paweł nie patrząc na dziewczynę
- podobasz mi się , wiesz ? Lubię takich tajemniczych facetów- Marzena objęła Pawła i pocałowała go.
” a ja nie lubię nachalnych kobiet ” – pomyślał Paweł a głośno powiedział- Marzena naprawdę nie mam ochoty na drinka.
- mhmm, dzisiaj Ci odpuszczam – Marzena – ale ja tak łatwo się nie poddaję. Wyciągnę z Ciebie wszystkie sekrety.
” idiotka ” pomyślał Nowacki i pożegnał się z dziewczyną.
Przez następne parę dni Marzena była zajęta nowymi kontraktami więc nie miała czasu na zabawę w podchody a Paweł spokojnie kończył duży projekt.
- skończyłem – odetchnął w końcu i pokazał szefowi efekt końcowy
- nieźle – pochwalił szef – projekt musi jeszcze ocenić Marzena . Będzie za godzinę więc musisz poczekać .
- dobrze, zaczekam – odpowiedział Nowacki i wrócił do swojego biura
- Ty jeszcze tutaj ? – zdziwiła się Jagoda
- robiłem ostatnie poprawki ale jeszcze muszę zaczekać na Marzenę – uśmiechnął się Paweł
- uważaj na Nią . Traktuje mężczyzn jak zabawki a mam wrażenie , że jesteś na jej liście – ostrzegła Jagoda – idę do domu. Cześć!
- spokojnie, jestem odporny – odpowiedział Paweł – ale dzięki za ostrzeżenie
- cześć kochany ! Mam świetne wiadomości ! Udało mi się załatwić dwa duże zlecenia ! – zawołała Lisowska
- to dobrze – odparł Paweł – ja właśnie skończyłem swój i masz go ocenić.
- och, daj spokój ! Musimy uczcić sukcesy ! Tym razem się nie wymigasz ! – wołała Marzena
- już Ci kiedyś mówiłem , że …
- nie przyjmuję żadnych wymówek ! – przerwała stanowczo Marzena – idziemy ! !
- a reszta ? Trochę to nie fair – Paweł
- reszta mnie nie obchodzi, Ty mnie interesujesz ! – stanowczo powiedziała Marzena – no, szybciutko.
W restauracji
- mogę zadać niedyskretne pytanie ? – Marzena
Paweł oderwał się od karty dań i rzucił dziewczynie pytające spojrzenie
- masz kogoś ?
- nie, jestem sam – odpowiedział Nowacki – ale nie jestem zainteresowany żadnym związkiem
- kto kogo rzucił ? – dopytywała się Lisowska - nie zasługiwała na Ciebie ! Dobrze ,że się rozstaliście ! Pewnie Cię zdradzała !
- zamknij się wreszcie ! – prawie krzyknął Paweł , rzucił kartę dań i bez słowa wyszedł z lokalu
- Paweł ! Zaczekaj ! – dziewczyna dogoniła Nowackiego i złapała za ręke – przepraszam jeżeli palnęłam jakąś głupotę. No chodź, wracamy !
- daj mi spokój ! – warknął Paweł wyrywając ręke Marzenie- nic nie wiesz !
- kochałeś ją ? – Marzena nie dawała za wygraną
- tak- cicho powiedział Paweł powracając do wspomnień – przepraszam, muszę już iść . Do poniedziałku !
- poczekaj ! W ramach przeprosin zapraszam Cię w następny weekend do Budapesztu – Marzena
Paweł westchnął ciężko i pomyślał , że ma dość tej kobiety, ale na odczepnego zgodził się na wyjazd obiecując sobie , że wyjedzie z Poznania tak szybko jak będzie się dało. Na szczęście za 3 tygodnie kończyła się jego umowa na okres próbny więc po prostu wyjedzie.
Budapeszt hotel Rila.
- to Twój pokój – uśmiechnęła się Marzena – a mój jest obok. W razie czego wiesz gdzie mnie szukać .Spotykamy się na obiedzie?
- tak, na razie – odpowiedział Paweł wchodząc do pokoju i podszedł do okna oglądając miasto. Przypomniała mu się szkolna wycieczka do Budapesztu i uśmiechnął się do swoich wspomnień. Mieszkali wtedy w obskurnym hotelu i razem z Radkiem, Małgosią , Asią i Jakubem Stelmachem występowali na ulicy zbierając pieniądze , które potem wydali na tanie wino. Wychowawca po powrocie wezwał rodziców na rozmowę. Zatęsknił nagle za przyjaciółmi i za bliskimi. Nie widział ich od ponad 3 lat ale nie był gotowy na powrót . Jeszcze nie teraz. Może jednak zadzwoni do Michalskich ? Wziął telefon do ręki i westchnął widząc ,że bateria padła a nie wziął ładowarki. ” Dobrze, przecież sam powiedziałem , że to koniec naszej przyjaźni ‘ - pomyślał Nowacki .
Z zamyślenia wyrwało go pukanie do drzwi więc otworzył i do środka weszła Marzena. Bez słowa rozebrała płaszcz i położyła się na łóżku w seksownej bieliźnie.
- ubierz sie bo zmarzniesz – chłodno powiedział Paweł i podał jej płaszcz- chyba mieliśmy iść na obiad?
Wrócili z Węgier dzień wcześniej. Podłączył telefon do ładowarki i uruchomił komórka rozszalała się odbierając zaległe wiadomości .
- 6 połączeń od Darka i 7 od Radka ? – zapytał sam siebie na głos i dotarł do sms-a sprzed 3 dni ” Ojciec miał wypadek. Zadzwoń „ więc natychmiast wybrał numer brata
” no nareszcie ! ” – usłyszał pełen pretensji głos Brata
- co się stało ? – zapytał pełen złych przeczuć – co z Ojcem ?
” nie żyje ” Pogrzeb był dziś rano ” – poinformował sucho Darek
- co ? Jak , kiedy ? – pytał Nowacki – nie było mnie, bateria padła a nie wziąłem ładowarki ! Jak to się stało ?
” Jechał z Wisły do domu i jakiś palant w niego wjechał . Przynajmniej Ty się dobrze bawiłeś ”
- Darek, cholera jasna ! Mam przyjechać ?
” Możesz sobie nie robić kłopotu. Cześć ” – rozłączył się Darek a Paweł jeszcze dłuższą chwilę siedział nieruchomo w fotelu.
ciąg dalszy nastąpi .
- cześć – przywitał się z Piotrem
- no cześć . Jak się masz ?
- żyję – odpowiedział krótko Paweł – chciałem z okazji zbliżających się Świąt złożyć Wam życzenia, więc przede wszystkim zdrowia i spełnienia marzeń
- dzięki, od Darka i Michalskich również mam Ci przekazać życzenia Spokojnych Świąt – odpowiedział Nawrocki – Paweł, nie chcę się narzucać ale może przyjechałbyś na Wigilię do domu, co ?
- nie , to chyba nie jest dobry pomysł
- dobra, zrobisz jak chcesz, ale przemyśl to jeszcze.
- mhmm. Jak się czujesz ?
- dobrze. W końcu prowadzę spokojne życie emeryta , tylko domowników mi ubywa. Darek zdał maturę i egzaminy na prawo śpiewająco.Teraz ma sesję. Przeprowadził sie z dziewczyną do Warszawy. Będą na święta w domu.
- to pogratuluj mu . Kończę już. Cześć.
- Paweł !
- tak ?
- przyjedź, proszę Cię .
- zastanowię sie. Cześć.
Nowacki rozłączył się i ciężko westchnął. Tak naprawdę tęsknił za rodziną i przyjaciółmi i kilka dni później jechał w kierunku Torunia. Zaparkował pod blokiem ale nie miał odwagi wysiąść z auta. Po drugiej stronie ulicy zobaczył trzymającą się za ręce parę. Zakochani przystanęli i zaczęli się czule całować. Paweł rozpoznał Michalskich a z bloku wyszedł Darek z dziewczyną. Słyszał wesołe pokrzykiwania przyjaciół i śmiech brata. Nowackiego sparaliżował strach. Jak im spojrzy w oczy , co im powie ? Nie, musi stad odjechać i to jak najszybciej ale nadal siedział nieruchomo w samochodzie.
- Radek, spójrz tam – Małgosia pokazała samochód – to Paweł ?
- chyba tak. Zostań. Musi sam dojrzeć – odpowiedział Radek – Darek jak tam sesja ?
- masakra – odpowiedział Darek kątem oka obserwując Pawła- wyjdzie czy będzie tak siedział do uśmiechniętej śmierci ?
- chodzcie do środka – odezwał się Michalski i weszli na górę . Paweł ochłonął trochę . W monopolowym kupił 2 butelki wódki i wrócił do samochodu.
- pójdę po Niego – zniecierpliwiła się Michalska wyglądając przez okno
- Gośka, daj spokój . Nie zmusisz go do niczego- przekonywał Radek żonę
- brakuje mi ich – westchnęła Małgosia – nie powiedziałam nikomu ale Joasia była w ciąży.
- kochanie, mnie też nie jest łatwo. To była moja siostra- Radek objął żonę- chociaż czasami mam uczucie , że Ona żyje.
- myślisz , że to nie była Asia ? Że Ci policjanci się pomylili ? Przecież gdyby zyła to by na pewno dała jakiś znak! – Małgosia – patrz ! Straż miejska wyciąga go z auta ! Jest pijany !
Rok 2003 . W ciągu dwóch lat Paweł kilkakrotnie zmieniał miejsca pobytu oraz pracę. Ukończył kurs ratownika medycznego i w międzyczasie jeździł jako kierowca karetki. Zaliczył semestr psychologii ale i to go znudziło więc przeniósł się do Poznania i zatrudnił na etacie w agencji reklamowej jako grafik komputerowy. Po tym jak Wigilię spędził w Izbie wytrzeźwień i jeszcze kilku innych wydarzeniach nie wypił kropli alkoholu.Mimo ,że był niedaleko Torunia do Ojca dzwonił sporadycznie a z Michalskimi całkowicie zerwał kontakt.
- witam załogę . To Paweł Nowacki, nasz nowy grafik – przedstawił szef
- Marzena Lisowska szefowa działu – przedstawiła się kobieta – a to Krzysiek ,Rafał , Jagoda , Karolina i Marcin.
- cześć – przywitał się Paweł – nad czym pracujecie ?
- nad reklamą – zakpił Rafał
- nie domyśliłbym się – odciął się Paweł – tu masz błąd . W corelu tego nie zrobisz
- o cholera ! – zaklął Rafał
- nieźle – oceniła Marzena- Rafał masz konkurencję !
- zamknij sie – warknął mężczyzna
- Rafałem się nie przejmuj – zaśmiała się Karolina – siadaj, to Twoje stanowisko pracy. Rano zwykle mamy narady i obgadujemy strategię na dany dzień, albo wymyslamy nowe pomysły .
- rozumiem- odpowiedział Paweł lekko się uśmiechając
Nowacki szybko zaaklimatyzował się w nowym miejscu i zgrał z zespołem. Do domu wracał późnym wieczorem i padał ze zmęczenia. Nie miał czasu myśleć o przeszłości bo całkowicie pochłaniała go praca.
- Paweł chcesz kawy ? – zapytała Marzena
- wypiłem już 3 , jeszcze jedna i odlece - odpowiedział Nowacki nie odrywając się od pracy
- zostaw to już i idziemy na jakiegoś drinka – Marzena pociągnęła go za rękę
- zaczekaj , zapiszę tylko projekt i już wychodzę ! Tylko ja nie piję .
- no chodź już ! – niecierpliwiła się dziewczyna- znam świetną knajpkę. Jeden drink Ci nie zaszkodzi !
- Marzena, przepraszam ale naprawdę nie mogę – wykręcał się Paweł
- nie chcesz czy nie możesz ? – dopytywała się Lisowska
- no dobra, rozgryzłaś mnie - odpowiedział Paweł nie patrząc na dziewczynę
- podobasz mi się , wiesz ? Lubię takich tajemniczych facetów- Marzena objęła Pawła i pocałowała go.
” a ja nie lubię nachalnych kobiet ” – pomyślał Paweł a głośno powiedział- Marzena naprawdę nie mam ochoty na drinka.
- mhmm, dzisiaj Ci odpuszczam – Marzena – ale ja tak łatwo się nie poddaję. Wyciągnę z Ciebie wszystkie sekrety.
” idiotka ” pomyślał Nowacki i pożegnał się z dziewczyną.
Przez następne parę dni Marzena była zajęta nowymi kontraktami więc nie miała czasu na zabawę w podchody a Paweł spokojnie kończył duży projekt.
- skończyłem – odetchnął w końcu i pokazał szefowi efekt końcowy
- nieźle – pochwalił szef – projekt musi jeszcze ocenić Marzena . Będzie za godzinę więc musisz poczekać .
- dobrze, zaczekam – odpowiedział Nowacki i wrócił do swojego biura
- Ty jeszcze tutaj ? – zdziwiła się Jagoda
- robiłem ostatnie poprawki ale jeszcze muszę zaczekać na Marzenę – uśmiechnął się Paweł
- uważaj na Nią . Traktuje mężczyzn jak zabawki a mam wrażenie , że jesteś na jej liście – ostrzegła Jagoda – idę do domu. Cześć!
- spokojnie, jestem odporny – odpowiedział Paweł – ale dzięki za ostrzeżenie
- cześć kochany ! Mam świetne wiadomości ! Udało mi się załatwić dwa duże zlecenia ! – zawołała Lisowska
- to dobrze – odparł Paweł – ja właśnie skończyłem swój i masz go ocenić.
- och, daj spokój ! Musimy uczcić sukcesy ! Tym razem się nie wymigasz ! – wołała Marzena
- już Ci kiedyś mówiłem , że …
- nie przyjmuję żadnych wymówek ! – przerwała stanowczo Marzena – idziemy ! !
- a reszta ? Trochę to nie fair – Paweł
- reszta mnie nie obchodzi, Ty mnie interesujesz ! – stanowczo powiedziała Marzena – no, szybciutko.
W restauracji
- mogę zadać niedyskretne pytanie ? – Marzena
Paweł oderwał się od karty dań i rzucił dziewczynie pytające spojrzenie
- masz kogoś ?
- nie, jestem sam – odpowiedział Nowacki – ale nie jestem zainteresowany żadnym związkiem
- kto kogo rzucił ? – dopytywała się Lisowska - nie zasługiwała na Ciebie ! Dobrze ,że się rozstaliście ! Pewnie Cię zdradzała !
- zamknij się wreszcie ! – prawie krzyknął Paweł , rzucił kartę dań i bez słowa wyszedł z lokalu
- Paweł ! Zaczekaj ! – dziewczyna dogoniła Nowackiego i złapała za ręke – przepraszam jeżeli palnęłam jakąś głupotę. No chodź, wracamy !
- daj mi spokój ! – warknął Paweł wyrywając ręke Marzenie- nic nie wiesz !
- kochałeś ją ? – Marzena nie dawała za wygraną
- tak- cicho powiedział Paweł powracając do wspomnień – przepraszam, muszę już iść . Do poniedziałku !
- poczekaj ! W ramach przeprosin zapraszam Cię w następny weekend do Budapesztu – Marzena
Paweł westchnął ciężko i pomyślał , że ma dość tej kobiety, ale na odczepnego zgodził się na wyjazd obiecując sobie , że wyjedzie z Poznania tak szybko jak będzie się dało. Na szczęście za 3 tygodnie kończyła się jego umowa na okres próbny więc po prostu wyjedzie.
Budapeszt hotel Rila.
- to Twój pokój – uśmiechnęła się Marzena – a mój jest obok. W razie czego wiesz gdzie mnie szukać .Spotykamy się na obiedzie?
- tak, na razie – odpowiedział Paweł wchodząc do pokoju i podszedł do okna oglądając miasto. Przypomniała mu się szkolna wycieczka do Budapesztu i uśmiechnął się do swoich wspomnień. Mieszkali wtedy w obskurnym hotelu i razem z Radkiem, Małgosią , Asią i Jakubem Stelmachem występowali na ulicy zbierając pieniądze , które potem wydali na tanie wino. Wychowawca po powrocie wezwał rodziców na rozmowę. Zatęsknił nagle za przyjaciółmi i za bliskimi. Nie widział ich od ponad 3 lat ale nie był gotowy na powrót . Jeszcze nie teraz. Może jednak zadzwoni do Michalskich ? Wziął telefon do ręki i westchnął widząc ,że bateria padła a nie wziął ładowarki. ” Dobrze, przecież sam powiedziałem , że to koniec naszej przyjaźni ‘ - pomyślał Nowacki .
Z zamyślenia wyrwało go pukanie do drzwi więc otworzył i do środka weszła Marzena. Bez słowa rozebrała płaszcz i położyła się na łóżku w seksownej bieliźnie.
- ubierz sie bo zmarzniesz – chłodno powiedział Paweł i podał jej płaszcz- chyba mieliśmy iść na obiad?
Wrócili z Węgier dzień wcześniej. Podłączył telefon do ładowarki i uruchomił komórka rozszalała się odbierając zaległe wiadomości .
- 6 połączeń od Darka i 7 od Radka ? – zapytał sam siebie na głos i dotarł do sms-a sprzed 3 dni ” Ojciec miał wypadek. Zadzwoń „ więc natychmiast wybrał numer brata
” no nareszcie ! ” – usłyszał pełen pretensji głos Brata
- co się stało ? – zapytał pełen złych przeczuć – co z Ojcem ?
” nie żyje ” Pogrzeb był dziś rano ” – poinformował sucho Darek
- co ? Jak , kiedy ? – pytał Nowacki – nie było mnie, bateria padła a nie wziąłem ładowarki ! Jak to się stało ?
” Jechał z Wisły do domu i jakiś palant w niego wjechał . Przynajmniej Ty się dobrze bawiłeś ”
- Darek, cholera jasna ! Mam przyjechać ?
” Możesz sobie nie robić kłopotu. Cześć ” – rozłączył się Darek a Paweł jeszcze dłuższą chwilę siedział nieruchomo w fotelu.
ciąg dalszy nastąpi .
Subskrybuj:
Posty (Atom)