2020/03/07

82

Basia z Beatą siedziały w kuchni popijając herbatę i rozmawiały cicho .
- jak zwykle w tv nic nie ma wieczorem - westchnęła Beata przeglądając program w gazecie
- nic nowego. Fajne filmy to zwykle koło 2 w nocy można obejrzeć - odpowiedziała Basia popijając herbatę - ale pyszna ta herbatka
- bo zrobiona przez kogoś - uśmiechnęła się Czyżewska wyglądając zza ściany do pokoju
- dalej śpi jak zabity ?
- jeszcze tak ale pewnie za chwilę się uaktywni . Będzie dobrze
- Marta mi powiedziała że wszystko zaczęło się po moim wyjeździe i co się działo . Dlaczego nie zadzwoniłaś ?- Storosz poważnie spojrzała na Lekarkę
- przepraszam - odpowiedziała spokojnie Beata - chciałam Cię ściągnąć ale usłyszałam tylko  " Nie, bo nie chcę żeby widziała jak umieram "
- tak, też to słyszałam parę razy. Nie mam pretensji o to. To już nieważne  - uśmiechnęła się lekko Basia - bardzo było źle ?
-bardzo . Walczyłam o Niego kilka godzin . Baśka ja jestem twarda babka i widziałam już niejedno ale ... Paweł się poddał całkowicie i błagał żebym mu dała spokój .W pewnym momencie wymiękłam i straciłam nadzieję bo było coraz gorzej - przyznała się  Beata-to był koszmar i chyba dobrze , że tego nie widziałaś. Zresztą nawet bym Cię nie wpuściła
- a teraz ? Coś się zmieniło ?
- jak widzisz w ciągu paru dni zebrał się w sobie, odzyskał siły,  apetyt i humor mu dopisuje . I chociaż się boi to uważam że to twardziel i da sobie radę - odpowiedziała Beata- i że już się obejdzie bez komplikacji
- obiecaj mi że gdyby cokolwiek się działo złego to dasz mi znać ? - poprosiła Storosz
- oczywiście . Nie wiem czy wierzysz w kobiecą intuicję ale ona mi mówi że już nic złego się nie zdarzy i niedługo będziecie razem - uśmiechnęła się Beata
- wierzę bo mam tak samo - roześmiała się Storosz i szybko dodała słysząc jakieś szelesty w salonie - chyba się obudził
- jak się spało ? - zapytała Beata zaglądając do pokoju
- dobrze. Dzięki za kocyk . Nawet nie wiem kiedy zasnąłem - ziewnął Nowacki
-  prąd Ci odcięli  czy krótkie spięcie ? - zażartowała Basia siadając obok niego
-  baterie mi się wyczerpały - uśmiechnął się szeroko- ale już wymieniłem na nowe
- to dobrze . Jak się czujesz ?- zapytała Beata
- Beata nie rób podchodów tylko dawaj co masz dać - westchnął Paweł przeciągając się
- tylko zastanawiam się nad ilością
- czyli ?
- po dwóch będzie jak po obiedzie , po trzech rzygniesz parę razy a po czterech pół nocy . Co wybierasz ? Miały być wagary ale ...jak chcemy coś osiągnąć
- oj przestań . Wagary są dalej - uśmiechnął się Paweł - daj trzy bo dziś jeszcze nie witałem się z kibelkiem . Ale za to  coś dobrego na kolację poproszę .
- dzielny chłopczyk - uśmiechnęła się Beata podając mu szklankę soku , kilka herbatników oraz mandarynki
- jakieś propozycje  ? - zapytała Basia
- wiesz przecież , że jestem wszystkożerny.  - prychnął Nowacki połykając tabletki i zjadając to co podała mu Beata
- mam wątpliwości co do tego - zakpiła Beata
- oj Beata czepiasz się - zaśmiała się Basia - Paweł od dziś znów jest wszystkożerny oprócz owsianki i bananów
- właśnie. A co potem będziemy robić ?
- Basieńko dziękuję za wyjaśnienie . Co potem ? Mam jakieś stare filmy na dvd bo na telewizję nie ma co liczyć , parę planszówek też się znajdzie , mam karty , komputer też jest - wymieniała Beata - trochę książek do poczytania . A jutro jak będziesz się dobrze czuł to idziemy w miasto . Co wy na to?
- jak na lato - zawołała radośnie Basia
- oj chciałbym już lato a przynajmniej wiosnę  - cicho powiedział Nowacki kładąc Basi głowę na ramieniu
- to dobrze , że chcesz - odpowiedziała poważnie Czyżewska - chodź pokaże Ci moją bibliotekę . Może coś wybierzesz do czytania
- a ja pomyślę nad kolacją i zobaczę jakie masz filmy - stwierdziła Storosz
Beata z Pawłem udali się na piętro i weszli do niedużego pokoju
- to ... to jest trochę książek ? - Paweł z niedowierzaniem rozglądał się po pomieszczeniu w którym przy każdej ścianie stał regał a półki były zapełnione książkami. Pod oknem stała nieduża sofa i stolik oraz radio .
- tutaj literatura fachowa  i wydania moich kolegów. Parę moich książek też znajdziesz . Tutaj masz półki z horrorami , tutaj trochę romansów . A tutaj kryminały i szpiegowskie - Beata pokazywała kolejne półki - polskich autorów i zagranicznych. Mam też kilka oryginalnych wydań .
- zrobiłaś napad na księgarnię ?
- nie musiałam. Większość książek dostałam w prezencie od znajomych i rodziny na święta albo urodziny a czasami od pacjentów , których leczyłam a czasem lubię kupić jakąś na poprawę humoru - roześmiała się Beata - od zawsze byłam molem książkowym
- a ja różnie . Ostatnio jakoś nie miałem głowy do czytania ale też lubię jakiś dobry kryminał wciągnać od czasu do czasu . O Dan Brown  i Alex Kava ! Tą czytałem ale już nie pamiętam o czym to było - Nowacki przeglądał tytuły na półkach - Chmielewska ??  O nawet z autografem . A Wereśniaka już skończyłaś ?
- owszem. Czeka na Ciebie w salonie - roześmiała się Beata - czekaj bo Basi obiecałam jedną .Gdzie to .. o jest !
- " Krwawe żniwa " Heather Graham ? Baśka na ostro idzie .  O kurde masz całą serię Bourna ! Filmy widziałem ale podejrzewam że książki są lepsze
- jak zawsze. Kiedyś czytałam cudną książkę " P.S Kocham Cię " . Film według mnie to totalna klapa a scenarzysta chyba książki na oczy nie widział - odpowiedziała Beata - bierzesz Bourna ?
 - tak ... i hmmm chyba już udam się do łazienki - stwierdził Paweł czując rewolucję w żołądku- a na Was piguły nie zrobiły żadnego wrażenia
-  no to leć i nie martw się bo i u Ciebie nastanie taki czas . Zabrać Ci te książki na dół ?
-  zostaw . Rączki mi jeszcze nie odpadły - prychnął Nowacki - mogę poćwiczyć podnoszenie ciężarów
- przydało by Ci  się trochę ruchu  - uśmiechnęła się  Czyżewska - ale i na to przyjdzie czas . Leć do łazienki bo wiesz ...
- pamiętam . Jak nie trafię to sprzątam sam - roześmiał się Paweł ale sekundę później już pochylał się nad sedesem - trafiłem !
- super ! Jak skończysz to przyjdź do nas - uśmiechnęła się Beata i zeszła na dół, gdzie zastała krzątającą się po kuchni Basię - znalazłam tą książkę .
- oo dzięki . Wymyśliłam omlet na kolację - Basia usiadła przy stole i przerzuciła parę stron książki- moja siostra Agata ją czytała i zachwalała . Jak sytuacja na górze ?
- dzieje się - puściła oko Beata - ale znalazł parę książek chociaż najpierw doznał szoku
- ja też - przyznała się Storosz i spojrzała na Beatę - nie wiem jak przeżyję wyjazd
- jakoś będziesz musiała  trzymać fason. Nie możesz mu pokazać że się boisz o Niego - odpowiedziała poważnie Czyżewska - dla Pawła to też będzie trudne. Nie myśl o tym na razie
 - staram się , ale jakoś mi nie wychodzi - Basia otarła łzy z twarzy a Beata mocno ją przytuliła - dziękuję. Kochana jesteś .
- oj przestań. Odpracujesz w naturze - uśmiechnęła się Beata - a o Pawła się nie martw. Zaopiekuję się Twoim facetem . Jakoś Was polubiłam od pierwszej chwili
- i wzajemnie - odpowiedziała Storosz- jak Cię zobaczyłam na lotnisku to od razu wiedziałam że będzie dobrze .
-  masz rację . Jednych ludzi od razu polubisz albo pokochasz a innego znienawidzisz - stwierdziła Czyżewska - a Wiśniewskiego, lekarza do którego trafił Paweł, też znam bo mnie uczył . To jeden z najlepszych Onkologów w Polsce  i parę razy próbowałam go tutaj ściągnąć ale zawsze twierdził że Starych drzew się nie przesadza " a poza tym miał wtedy chorą żonę .
- no proszę . Świat jest mały . Zresztą On też mówił że mamy tutaj przylecieć - opowiadała Basia - to dopiero miesiąc a wydaje mi się jakby to było sto lat temu  i ciągle się zastanawiam jak mogłam nie zauważyć że coś dzieje ?
- Kotuś nie obwiniaj się . Chłoniak to podstępna choroba , która długo nie daje objawów albo udaje zwykłe przeziębienie - pocieszała Beata - dopiero mądry lekarz jak wyłapie i poskłada  wszystkie objawy to powiąże je z chłoniakiem
- tylko najpierw do tego lekarza trzeba się zgłosić - powiedział Paweł siedząc na schodach w połowie piętra - a potem jeszcze zrobić badania  . A po wizycie zamiast powtórzyć badania  jeszcze przez kilka tygodni  wmawiać  sobie że "Lekarz na pewno się pomylił " , olać sprawę a na koniec dowiedzieć że już nic nie można zrobić
- a potem spakować się i uciec " bo tak będzie lepiej " i wylądować tutaj  - prychnęła Basia - ja Cię zamorduję za to !
- wiem że spieprzyłem sprawę - spuścił głowę Nowacki -i przepraszam za to
- nigdy więcej nie rób mi takich numerów - pogroziła mu Basia siadając obok Niego na schodach
- obiecuję - odpowiedział cicho
- a jeżeli chodzi o mordowanie to mam pierwszeństwo . Zresztą ja też odstawiałam świetne numery w trakcie leczenia ale ...
- kiedyś mi opowiesz ? - domyślił się Nowacki
- dokładnie - Beata również usiadła na schodach  - skończyłeś już ?
- nie wiem bo ciągle mi trochę niedobrze i jakoś mi słabo się zrobiło - przyznał się Paweł
- no bo to był długi i zupełnie inny dzień niż pozostałe  więc masz prawo być słaby i zmęczony . No nie patrz tak na mnie tylko sam pomyśl co dziś robiłeś  od rana - tłumaczyła Beata
- no tak. Trochę tego było - stwierdził Nowacki - dlaczego Ty zawsze musisz mieć rację ?
- bo ten typ tak ma - uśmiechnęła  się Basia

- właśnie . Baśka co z tą kolacją ? Ruszać się dzieci - śmieci . No już ! Paweł nakrywaj do stołu, ja robię herbatę i zajmę się pieczywem a Basia robi te omlety bo narobiła smaku - Beata pogoniła towarzystwo do kuchni
- poczekaj jeszcze chwilę- mruknął Nowacki i wrócił się do łazienki a Basia tylko cięzko westchnęła ocierając łzę z policzka
- no biedny jest , wiem. Wszystko wiem  - przytuliła ją znowu Beata - ogarnij się troszkę . Już ?
- tak - pokiwała głową Storosz - dzięki i już robię kolację
- a ja też mogę się poprzytulać ? - zapytał Paweł wchodząc do kuchni
- no to chodź - Beata również i jego obdarzyła porcją czułości po czym cała trójka wzięła się za robienie kolacji . Nowacki nakrył do stołu i przysiadł na kanapie przeglądając płyty z filmami
- pyszne było - stwierdziła Beata zjadając resztkę omleta z patelni
 - obżarłem się jak bąk  - dodał Paweł
- cieszę się , że Wam smakowało . To co teraz ?
- Baśka wrzucaj popcorn do mikrofali a Paweł odpalaj jakiś film . Zgarnę to wszystko do zmywarki - zarządziła Czyżewska
- a co wolicie " Forrest Gump" , " Notting Hill", " Oceans 12 " Obcy " czy " Pogromcy Duchów " ?
- to ostatnie ! - zawołały Basia z Beatą z kuchni
- oo awaria - parsknął śmiechem Paweł i pokazał opakowanie po " Pogromcach " a w środku płyta z " Kevin sam w domu "
- szukajcie a znajdziecie - Basia usiadła obok i otwierała kolejne pudełka z płytami - MAM ! A niee .
-  czekaj bo chyba mam ! A nie, też fałszywy alarm - Paweł - " And the winner is" !!! ZNALAZŁEM! Co wygrałem ?
- mój podziw - parsknęła śmiechem Beata - bo to moje dzieło
- i  jak Ci zrobię porządek to pewnie nic nie znajdziesz , co ?
- no jakbyś przy tym był - pokiwała głową Czyżewska - puszczaj tych " Pogromców "
- NIEEEE ! - zawołała cała trójka gdy w domu zapanowała ciemność
- " ciemność, widzę ciemność " - pierwszy odezwał się Nowacki  cytatem z filmu
- zaświecę ci światełko - Basia załączyła latarkę w telefonie  a Beata poszła poszukać świec w kuchni
- w tunelu ? Nie widziałem żadnego po drodze
- uff co za ulga - pokręciła głową Beata stawiając na stole zapalone świece- chyba jakaś grubsza awaria bo wszędzie jest ciemno .
- to co robimy ? AAAAA !! - wrzasnęła Basia czując na karku delikatny dotyk  - Paweł !
- co ? Przecież nic nie robię ?
 - a to w kącie to ? Tam ?
-  paproć i jej cień - odpowiedziała Beata powstrzymując się od śmiechu - boisz się ciemności ?
-  nie , tylko jakoś mi się dziwnie zrobiło
- a do północy daleko - zachichotał Paweł -a orła cień widziałaś ?
 -  Beata coś mi przeleciało po stopach !
- a to pewnie Fredek
- coo ?
- kot sąsiadów czasami do mnie przychodzi . Fredziu , kici kici . O jest !
- a już myślałam że jakiegoś obłędu dostałam - odetchnęła z ulgą Storosz odwracając głowę spojrzała prosto w świecące  kocie oczy znów krzyknęła przerażona
-  Fredek przedstaw się ładnie a nie strasz gości - Beata wzięła kota na ręce
 - a Ty zamiast bronić swojej Księżniczki to się ze mnie śmiejesz ! - krzyknęła oburzona Basia
 -  wybacz ale  zbroję rycerza zostawiłem w domu - parsknął śmiechem Paweł a Beata mu zawtórowała . Nowacki długo nie mógł opanować śmiechu bo co spojrzał na Basię to chichotał dalej ocierając łzy śmiechu z twarzy
- nie lubię Cię - prychnęła Storosz i rzuciła w Pawła poduszką
- wiecie co ? Was to powinni nagrywać i puszczać w szpitalnej świetlicy na poprawę humoru .
- Fredek przyjacielu pokaż się . Oo ależ ty jesteś ciężki - Basia wzięła kota na ręce - no piękny jesteś z tymi niebieskimi ślepiami . Co Ty ty robisz kocie , co ?
- pewnie znowu uciekł na panienki . O już po Ciebie przyszli - Beata słysząc pukanie do drzwi wzięła kota na ręce i wyszła na chwilę
- oo rany , dawno takiej głupawki nie miałem - westchnął Paweł siadając obok Basi- dalej mnie nie lubisz ?
- obraziłam się
- mhmmm - mruknął Nowacki . Objął ją mocno w pasie i zaczął całować . Basia poddała się nastrojowi i obydwoje położyli się na kanapie zapominając się w pocałunkach
- ekmhemm - chrząknęła Beata wracając do pokoju - widzę, że ktoś tu się zdecydowanie lepiej czuje
Narzeczeni z lekko spłoszonymi minami oderwali się od siebie
- przyłapani - stwierdziła Storosz zapinając bluzkę
-oj dzieci . Idźcie wy lepiej na górę i zróbcie co macie zrobić a ja  skoczę do Kliniki przyjąć nowego pacjenta - powiedziała Beata - bawcie się dobrze . Paaa !
- chata wolna - wyszczerzył zęby Nowacki
-  idę pod prysznic . Poczekasz na mnie ? - Basia wolnym krokiem szła w kierunku schodów
- nie. Idę z Tobą  - razem weszli pod prysznic znów namiętnie się całując w świetle świec ustawionych w łazience
-  pospiesz się - szepnął jej do ucha i poszedł do pokoju
- jestem - zawołała Basia kilkanaście minut później - oooch - westchnęła tylko widząc śpiącego Pawła przykryła go kołdrą i położyła się obok.


ciąg dalszy nastąpi

2020/02/08

81

Leżeli  tak obok siebie w milczeniu
- dobrze mi tak z Tobą- wymruczał  do ucha Basi po kilku minutach
- mi tez - szepnęła  Storosz - poradzisz sobie ?
- nie mam wyjścia ale nie psujmy nastroju . Mamy wagary i korzystajmy z fajnego czasu - odpowiedział Paweł - wiesz co ,zdrzemnę jednak  się chwilkę
- obudzę Cie bo robisz sos do zapiekanki. Nie wiem dlaczego ale Tobie wychodzi najlepszy - Basia
- dzień bez wazeliny to dzień stracony - parsknął śmiechem Nowacki- daj mi pół godziny i będę jak nowy
Basia zeszła na dół a Paweł po chwili zastanowienia wziął do ręki telefon, który dostał od Beaty z amerykańskim numerem i wbił numer Radka. Gdy w słuchawce usłyszał głos przyjaciela z wrażenia zaschło mu w gardle i nie mógł wykrztusić słowa
-halo -wołał Michalski w słuchawce  -halo.  Jaja jakieś czy co?  Paweł to Ty? Halo! Odezwij się !
-pomyłka - wyszeptał  i rozłączył się.
Przez długą chwilę nie mógł znaleźć sobie miejsca i chodził w kółko po pokoju
" idiota,  kretyn.  Pomyłka , dobre sobie. Moje życie to pomyłka '' -myślał poirytowany i zły  sam na siebie
Tymczasem na dole w kuchni
- drzemka  ? - zapytała Beata widząc że Basia przyszła sama
- mhm. Pomoc ci w czymś ?
 - szarlotka już w piecu  więc mam wolne. Obiad Wy robicie , chyba ze kolega Nowacki postanowi się wymigać
- nie ma takiej opcji. Wstawię  wodę  na makaron i pokroje mięsko i resztę- powiedziała Basia- a Paweł zrobi sosik . Ja takiego nie umiem
- pewnie jakiś tajny składnik - uśmiechnęła się Czyżewska
Nowackiego z zamyślenia wyrwały zapachy docierające z kuchni więc oderwał się od okna i zszedł na dół
- ale tu pachnie - westchnął wciągając zapach ciasta
- jak zrobisz obiad to dostaniesz na deser - odezwała się Beata z kanapy
- już się zabieram do roboty. O ale widzę że Basia to już połowę zrobiła. Masz gdzieś blender i jakąś miskę ?
- poszukaj sam. Kuchnia jest Twoja - zawołała Beata nie przerywając czytania książki
- ok - rzucił Paweł otwierając po kolei szafki i szuflady- znalazłem!
- Brawo Ty !
Po chwili z kuchni dobiegło  warczenie blendera i wesołe pośpiewywanie Pawła.  W salonie Basia oderwała się od lektury i spojrzała  na Beatę , która lekko się uśmiechnęła i puściła  oko do dziewczyny
- no to mamy 30 minut spokoju - Paweł przysiadł się obok Basi- zapiekanka w piecu. Gdzie jemy ?
- nakryj do stołu na tarasie-Beata - dzisiaj Ty masz dyżur  .
- My chcemy piwko do zapiekanki- stwierdziła  Basia
- a ja tez mogę  ?- Paweł
- możesz ,dlatego jest bezalkoholowe . Włącz myślenie Ciapku - zażartowała Beata
- mam je włączone tylko na innym kanale ale już się  przestroje -  roześmiał się Nowacki- tylko mi podpowiedz jaki kanał
- rozrywkowy -  Basia - albo romantyczny
- nasz klient nasz pan .To idę nakryć stół- stwierdził  Paweł i wrócił do kuchni. Z szafki wyjął  trzy talerze, szklanki oraz sztućce i wyszedł na taras Rozstawił naczynia i zszedł do ogrodu . Oparł się  o płot i zapatrzył w dal podziwiając widok na nieduży staw ukryty wśród drzew .
- nad czym tak rozmyślasz ? - usłyszał głos Beaty - coś się stało ?
- Jestem idiotą i tyle. Chciałem zadzwonić do ... wiesz kogo  a właściwie to zadzwoniłem ale ... stchórzyłem  i rozłączyłem się -wyjaśnił Paweł
-następnym razem się uda. Wierzę w ciebie. Cholera, muszę w końcu te liście pograbić - westchnęła Beata
- fajnie tu masz. Taka cisza i spokój
- a to raptem kilka minut od centrum Nowego Jorku . To taki mój azyl. W pracy dużo się dzieje a tu mogę odpocząć po ciężkim dniu
- ale tak sama ? Nikogo nie masz na horyzoncie ? - zaciekawił się Nowacki - przepraszam jeżeli wciskam nos w nie swoje sprawy
- a wciskaj .Ktoś tam kiedyś był ale to dawne czasy - zamyśliła się Beata - kiedyś Ci opowiem a teraz chodź bo
-obiad gotowy !! - zawołała  Basia wnosząc  naczynie z daniem
- właśnie to chciałam powiedzieć
- przyniosę jeszcze to piwko z lodówki -  zawołał  Paweł wracając do środka  a Basia nakładała na talerze porcję zapiekanki
- mmm,  dobre - pochwaliła Beata - dokładkę poproszę
- proszę bardzo - Nowacki dołożył porcję na jej talerz - Basiu tobie też ?
- nie ,bo pęknę
- spoko . Szpital niedaleko to ktoś Cię tam pozszywa - uśmiechnął się Nowacki  biorąc łyka piwa -  dobre było ale też już nie wcisnę
- widziałam maszynę do szycia na górze, Może jak ładnie poproszę to Beata mnie pozszywa
- Basieńko mam dwie lewe ręce do szycia ale mam znajomego chirurga plastycznego więc da się załatwić . Paweł  napisz mi przepis.  Będę miała na pamiątkę po Tobie -stwierdziła Beata a łapiąc lekko spłoszone spojrzenie Pawła szybko dodała - no jak cię już wykopie stąd zdrowego a będę miała gości to zrobię popisowe danie . Nawet nie pytam o czym pomyślałeś bo wiem. Głuptas jesteś i tyle
- umiesz czytać w myślach ?- zaciekawiła się Basia
- czasami mam wrażenie że tak a w niektórych przypadkach nawet w myślach nie trzeba czytać bo wszystko widać jak na dłoni - westchnęła Beata -ale w tej mózgownicy tylko wiatr hula i jest ogromna czarna dziura
- trójkąt bermudzki - zakpił Paweł
- jeszcze gorzej - stwierdziła Beata - a teraz za kare sprzątasz po obiedzie a ja zrobię kawę
- ja zrobię kawę a ty pokrój ciasto - włączyła się Basia
Cala trojka ruszyła do kuchni zabierając naczynia . Nowacki powkładał wszystkie brudne naczynia do zmywarki
- masz jakieś tabletki albo żel do tego prania naczyń ?
- w szafce obok zmywarki  - odpowiedziała Beata zajęta krojeniem ciasta wiec  dopiero po kilku sekundach roześmiała się wesoło - do prania naczyń? Ale Ty masz pomysły
- a to akurat nie ja, tylko Marek .A właściwie to  Kasia wysłała go do sklepu po zakupy z całą  listą. No i na tej liście było napisane " coś do prania naczyń " - opowiedział Paweł opierając się o blat szafki- Marek nabijał się z tego przez cały dzień
- no tak. Kasia też ma ciekawe pomysły . A powiedźcie mi jak Oni się poznali ?
- mieliśmy jakąś sprawę w muzeum , gdzie Kasia pracuje . No i kolega Brodecki wpadł po uszy- Paweł- z wzajemnością zresztą
- na początku trochę się obawiali jak się wszystko poukłada bo obydwoje z małymi dziećmi i po przejściach ale dogadali się . Beata twoja kawa. Misiu weźmiesz ciasto na balkon ? I talerzyki ?  A może Ty też chcesz kawę ?
- nie wiem czy chcę - zastanowił sie Nowacki zabierając talerz z ciastem- dlaczego nie byłaś na ślubie ?
- to jak się dowiesz to daj znać . A nie byłam bo się nie mogłam wyrwać z Kliniki ale prezent posłałam pocztą  - stwierdziła Beata -słuchajcie mam podgrzać ta szarlotkę i dać  z lodami czy wszystko osobno ?
- na ciepło z lodami - powiedzieli równocześnie Basia i Paweł i roześmiali sie wesoło
- ok, to w lodowce jest polewa czekoladowa . Bitą śmietanę chcecie ?
- a do czego ? - zapytał Paweł z łobuzerskim uśmiechem spoglądając na Basię
- do ciasta - Beata spojrzała na Niego  z rozbawieniem  - ktoś tu ma kosmate myśli
-  to nie chcemy - znów odpowiedzieli zgodnie
- jaka zgodna para - uśmiechnęła się Beata obserwując katem oka szybki pocałunek młodych i niby przypadkowe dotknięcia dłoni kiedy przechodzili obok siebie w kuchni
Wynieśli napoje na taras i wrócili  po desery i w końcu usiedli  na tarasowych fotelach delektując  się ciastem i lodami
- ale Ty nas rozpieszczasz - westchnęła Basia odganiając osę , która uparcie latała nad stołem- sioo !
- a spadaj ! Won ! - Nowacki również machnął ręką odganiając owada - Ty ,  a może Ona nie rozumie po polsku ? Nie wiem jak się gada do osy
- zaraz zrozumie. To jest język międzynarodowy  - Beata wyjęła z pudła ogrodowego klapka i zamachnęła się  na butelkę na której przysiadła osa powodując małą katastrofę bo butelka przewróciła się na kubek z kawą a zawartość  wylała się na stół i do cukierniczki .
- uwaga ! - krzyknęła  Basia i odjechała razem z krzesłem unikając zalania spodni kawą i piwem a Beata ratowała resztę szarlotki potrącając kolejny kubek na szczęście już pusty
- mam go ! - zawołał Nowacki łapiąc w locie kubek , który turlał się na brzeg stołu
- niezły refleks. Dzięki za uratowanie kubka bo to mój ulubiony . Ale nabroiłam - roześmiała się Czyżewska
- nawet wiem dlaczego - stwierdziła Basia czytając napis na naczyniu " Najlepsza Mama na świecie"
- niezłe pobojowisko - ocenił Nowacki - a osa dalej lata ! Powiem Ci po amerykańsku " Spadaj " !
- o i odleciała  . Kto chce nowej kawy ? - zapytała Beata zbierając naczynia z zalanego stołu  i wycierając wylane napoje
-ja chcę a  ciasto włożyłam do piekarnika. Będzie na jutro - zawołała Basia z kuchni - Paweł weź te śliwki ze stołu bo znowu coś przyleci i będzie kolejna katastrofa
- oki. I jak mogę to ja też poproszę kawę  - odparł Nowacki
- już zrobiłam dla wszystkich - uśmiechnęła się Czyżewska - zabieraj  i nie kręć nosem bo powinieneś pić z mlekiem bo jest łagodniejsza dla żołądka i wątroby, która ostatnio ma co robić
- nie kręcę nosem bo jeszcze całkiem niedawno sam zapach kawy powodował że chciało mi się rzygać - stwierdził Nowacki
- powiem Ci w sekrecie , że mnie kiedyś  też - szepnęła Beata i dodała widząc zdziwione spojrzenie Nowackiego - też jestem po przejściach onkologicznych więc wiem przez co przechodzisz . Kiedyś Ci opowiem a teraz chodź na balkon
- ok. Uzbierało się parę ciekawych tematów  na to " kiedyś "- stwierdził Paweł zabierając po drodze parę śliwek
- super tu jest - Basia rozsiadła się wygodnie w fotelu
- pogoda tez super  - dodał Paweł wystawiając twarz do słońca a czując delikatne  powiewy wiatru na twarzy westchnął z zadowoleniem rozsiadając się wygodnie na fotelu.
- uważaj bo słonce się wystraszy twojej bladej twarzy i zniknie - zażartowała Beata
- ee może nie będzie tak źle . Komu jeszcze śliwek ?
- Ty chyba masz tasiemca , gdzie Ci się to wszystko mieści ? - Basia pokręciła głową z niedowierzaniem
- nie, tasiemca nie mam.Tylko raka , o pardon ,  gada ! To kto chce jeszcze śliwkę bo idę ? - uśmiechnął się trochę smutno Paweł
 - przepraszam, nie chciałam  - westchnęła Storosz- zawsze coś palnę
- nie przejmuj się - odpowiedział Paweł i wypił trochę kawy - mmm ale dobra.
- smakuje ?
- taak. Może głupio zabrzmi ale zrobiłaś mi dziś dobrze - westchnął z uśmiechem Nowacki
- hmm Basia może Ci zrobić jeszcze lepiej ale ja nic nie sugeruję - prychnęła Beata - jak się czujesz ?
- dobrze , chociaż brzuch mnie trochę boli ale to raczej wynik  obżarstwa - odpowiedział Nowacki otwierając jedno oko - dobra, dawaj co masz dać
- o kurcze . Chyba przez przypadek wypiłam w aucie  Twoją wodę z dodatkiem - zawołała Basia - najwyżej popuszczamy pawie wspólnie
- nic Ci nie będzie . Na zdrowych ludzi to nie działa i żadnych pawi też nie będzie bo będzie mała dawka - wyjaśniła Beata i podała Pawłowi dwie małe tabletki  - masz, połknij w całości
- a można inaczej niż w całości ? - zakpił Nowacki
- nie polecam rozgryzać bo są gorzkie co też mnie dziwi bo rozpuszczone w wodzie nie mają żadnego smaku
- ciekawe zjawisko - Basia upiła łyk piwa
- no własnie . Co to  właściwie jest ? Bo Kasia mówiła że to jakaś nowa terapia - zaciekawił się Paweł
- no proszę pan policjant na tropie - zakpiła Beata - z ciekawości zapytam jakie macie stopnie ?
- Basia, Marek są świeżutkimi komisarzami  a ja podkomisarzem .  Adam jest nadkomisarzem. Niedawno awansowali po jakieś wielkiej sprawie -odpowiedział Paweł
- a Ciebie pominęli biedaku ?
- ja akurat błądziłem po labiryncie w śpiączce po wypadku
- coo ? - Basia zrobiła wielkie oczy - po labiryncie ?
- noo i dlatego tak długo spałem bo nie mogłem znaleźć właściwej drogi do Ciebie
- spoko, jeszcze się odkujesz - pocieszyła go Beata -a wracając do tematu  . Te małe tabletki albo proszek w kapsułkach to wiele różnych składników organicznych . Ludzkie białka, przeciwciała i tajemniczy składnik zwierzęcy i roślinny  , które powodują oczyszczanie organizmu oraz jego pobudzanie do walki z komórkami rakowymi .  Co jeszcze ciekawsze nie działa na wszystkie rodzaje nowotworów ale i tak dajemy to każdemu pacjentowi żeby go wspomóc . Na chwilę obecną jest to jeszcze w fazie testów klinicznych ale ja wiem że działa bez żadnych testów
- próbowałaś ? - zapytała Basia
- tak. Ponad 25 lat temu próbowałam na sobie - odpowiedziała Beata - miałam raka piersi z przerzutami
- przepraszam, nie wiedziałam - bąknęła Storosz
- Kotuś a skąd  miałaś wiedzieć ? - uśmiechnęła się Czyżewska - lek żeby wprowadzić na rynek musi przejść przez szereg testów klinicznych. Najpierw w laboratorium na komórkach, potem na zwierzakach a na końcu na ludziach. A żeby było jeszcze ciekawiej to każdy rodzaj nowotworu musi przejść osobne testy. W tej chwili robimy próby na chłoniakach i białaczkach   I tak już się to buja z 15 lat ale już widać światełko w labiryncie
- hmm a mam jeszcze takie pytanie bo mi się myślenie włączyło - zaczął Paweł trochę niepewnie
- jakie ?
- czy ja mam za to zapłacić ?
- a masz wolny milion dolców ?
- eeee kurcze nie w tych spodniach- zawołał Nowacki klepiąc się po kieszeniach - Poważnie pytam bo ... mi tak trochę głupio
- jesteś w statusie naszej fundacji , która pokrywa wszelkie koszty leczenia pacjentów , którzy biorą udział w testach klinicznych. Są też tacy , którzy sami płacą jak ich stać na to ale to  tylko jakieś 20% - wyjaśniła Beata - z fundacji mamy również bilety na samoloty , koncerty, wycieczki  , wyposażenie kliniki itp
- naprawdę działa tylko na chorych ? - dopytywała Basia obserwując Nowackiego , który spuścił głowę i głęboko oddychał walcząc z mdłościami
-spróbuj - Beata jej również podała dwie małe tabletki - Paweł możesz w krzaczki 
- już przechodzi - zmusił się do uśmiechu Nowacki i napił się trochę piwa   - Beata ty też bierz piguły. Jak wszyscy to wszyscy
- w sumie racja. Przy okazji sprawdzę czy jestem zdrowa - stwierdziła Czyżewska i również połknęła dwie pigułki - najwyżej wszyscy padniemy i sąsiedzi będą się zastanawiać skąd tak śmierdzi
- a tu trzy trupy na tarasie - parsknęła Basia
- no chyba Wy bo ja zwieję do Kliniki - zachichotał Paweł
 -taki jesteś ? Ktoś chce jeszcze kawy ?- roześmiała się Basia
- może później . Zabiorę się w końcu za te liście chociaż mi się nie chce - westchnęła Beata i wstała z fotela
- pomogę Ci , będzie szybciej - Basia również wstała - gdzie masz grabie ?
- Basieńko daj spokój. Jesteś moim gościem - zaprotestowała Beata
- oj przestań . Gościem byłam pierwszy dzień - Basia
 - a po trzech tygodniach przez zasiedzenie domownikiem . No  dobrze , we dwójkę zawsze raźniej . Paweł będzie pomocnikiem ogrodniczek . Szoruj do garażu po worki na odpady. Takie duże zielone , leżą na środkowym regale - poddała się Beata - a potem opróżnij zmywarkę
- oki ale za chwilę - mruknął Paweł znów czując nadchodzące mdłości
- postaraj się nie zwrócić wszystkiego - szepnęła mu do ucha Beata
- właśnie próbuję- również szepnął  - szkoda by było takich dobroci ale brzuch mnie boli coraz bardziej i to już nie obżarstwo
-  jak jeszcze trochę schudniesz to zabiorę Cię na Uniwersytet na wykład i  studenci będą mogli uczyć na się tobie  budowy kości - zażartowała Beata - przeciwbólowe są w szafce przy okapie. W takiej zielonej fiolce,  weź dwie
- chyba skorzystam - pokiwał głową Nowacki i poszedł do kuchni . W niedużej szafce znalazł fiolkę  z lekiem i zgodnie z radą Beaty połknął dwie kapsułki i zszedł do garażu po worki. Wracając do ogrodu włączył radio , przejrzał płyty wybierając z dużej kolekcji album Zbigniewa Wodeckiego , nieznanego sobie  muzyka country oraz składankę hitów sprzed kilku lat . Wszystko włożył do odtwarzacza, ustawił kolejność nagrań i zrobił głośniej aby w ogrodzie też było słychać
- chyba mamy tryb rozrywkowy - zaśmiała się Basia słysząc muzykę dobiegającą z salonu

" Gdy musisz wstać,
choć tulisz tak pod głową obłoczek snu
 i słów tyle znasz uczonych cicho przez noc,
a tu dzień wstaje już kolorowo- witaj !"
- może być ? - zawołał Nowacki kładąc worki obok narzędzi ogrodowych - masz niezłą kolekcję płyt
- trafiłeś w dziesiątkę bo to moja ulubiona . Drugą którą uwielbiam to " Lubię wracać tam gdzie byłem już "- uśmiechnęła się Czyżewska i razem z Basią nuciły grabiąc liście

" zacznij od Bacha, nim słońce po dachach
zeskoczy, jak kot po nocy ćmej .
I zacznij od Bacha, gdy w progu się waha
ktoś , kto winien wejść , a może nie ..." do śpiewu dołączył również Paweł siedząc na drewnianych schodach werandy
- panie pomocnik poproszę worek - zawołała Basia
- ależ proszę - wyszczerzył zęby w radosnym uśmiechu ciesząc się że może pomóc - kurcze gdzie tu jest początek ? Mam !
- no to trzymaj a ja ładuję - Basia zaczęła wrzucać naręcza zwiędłych liści do worka
- eeej ale ja nie jestem workiem ! - roześmiał się wesoło gdy kupka liści wylądowała na nim zamiast w worku - a wiesz , że to oznacza wojnę !
- no to dajesz kochany ! - zawołała Basia i w tym samym momencie znalazła się na stercie liści i została przysypana następnymi - raaatuunkuuu ! Beataaa !
- ja mam wolne od ratowania! Sama zaczęłaś więc radź sobie sama ! - zawołała Czyżewska z drugiego końca ogrodu . Oparła się o grabie i z uśmiechem obserwowała poczynania młodych
- zdrajczyni ! - krzyknęła Storosz i zaczęła się wygrzebywać ze sterty liści - a Ty masz przechlapane! Zobacz jak wyglądam !
- prześlicznie - uśmiechnął się Nowacki jedną ręką wyciągając liście z jej włosów a drugą złapał Basię za rękę . Storosz jednak zamiast wstać pociągnęła go obok siebie na stertę liści . Tym razem Beata już nie wytrzymała i dołączyła do obsypywania liśćmi młodych .
- eeeej ratunku ! - wołał Paweł śmiejąc się głośno - dwie zmory na jednego chorego  to nie fair !
- no no już nie wykorzystuj sytuacji bo nic Ci to nie da. Basia czy On powiedział " zmory " - Beata wzięła się pod boki
- powiedział - przytaknęła Storosz - i za karę marsz do domu zrobić nam herbatę
- i rozpakować zmywarkę - dodała Beata - a my tu już skończymy bo zaraz będzie ciemno
- no jak mówię , że zmory to nie wierzą - parsknął śmiechem Nowacki wstając z ziemi
- doigrasz się , mówię Ci - pogroziła mu Basia
- Paweł nie igraj z mocami , których nie potrafisz okiełznać - powiedziała z poważną miną Beata
- dobre, musze zapamiętać - roześmiała się Storosz
- ojej ależ się Was  boję tylko  co mi zrobisz jak mnie złapiesz ? - zawołał z werandy
-   załaskotam na śmierć - krzyknęła Basia i zaraz ugryzła się w język
-  na taką śmierć się zgadzam - odkrzyknął z szerokim uśmiechem- nie wiem jak Beata ?
- no to mamy ustalone. Marsz do domu bo chłodno się robi .Basia trzymaj wór a ja już załaduję te liście bo nie skończymy do jutra  - Beata wróciła do rzeczywistości po wygłupach.
Kiedy po 40 minutach weszły zmarznięte do domu w kuchni czekał na nie dzbanek gorącej herbaty, naczynia poukładane w szafkach tylko w domu panowała dziwna cisza. Beata zaświeciła  niedużą lampkę  w salonie , westchnęła , wyjęła z szuflady w komodzie koc i przykryła nim śpiącego na kanapie Nowackiego i wyjęła mu z ręki pilota to telewizora , którego nawet nie włączył
- chyba zasnął w locie.Chodź do kuchni - szepnęła do Basi , która już zmierzała w kierunku salonu . Storosz postawiła kubki na stole i zajrzała do pokoju. Przysiadła na kanapie i czule pogłaskała śpiącego narzeczonego po głowie


ciąg dalszy nastąpi !

2020/01/06

80

Miła atmosferę zakłóciła pielęgniarka
- dobry wieczór . Muszę zmienić pojemnik z lekami . Przykro mi ale niestety doktor Czyżewska kazała zwiększyć dawkę - zrobiła przepraszającą minę Marta
- czyli witaj kibelku - stwierdził Nowacki - a może Pani wyjąc mi ten wenflon ? Trochę już boli
- nie ma sprawy . O i już . Proszę uciskać parę minut to nie będzie siniaka . Ma pan lepsze wyniki dlatego większa dawka leków - Pielęgniarka zmieniła pojemnik z płynem i opuściła pokój
 - masz jakąś godzinkę więc pewnie się zdrzemniesz , co ? - Basia usiadła na łóżku opierając się o zagłówek i poklepała się po nogach  - no chodź tutaj .
Nowacki wyciągnął się na łóżku kładąc głowę na udach Basi
- zmęczony ?
- nawet nie tak bardzo jak wczoraj- odpowiedział zamykając oczy i odpływając w głęboki sen
- to dobrze - szepnęła Storosz głaszcząc go czule po głowie - kocham Cie mocno mój Misiu . Walcz bo nie wyobrażam sobie życia bez Ciebie

Następnego dnia koło godziny 17:00 zajrzała Beata z torbą pełną winogron
- cześć , jak tam ? To dla ciebie. Już umyte
- dzięki .  Odsypia noc i poranek  bo trochę go pomęczyło . Ale śniadanie zjadł grzecznie i nawet się utrzymało w środku , potem zrobił rundki po korytarzu całkiem sam i padł jak Ciapek. - odpowiedziała Basia i roześmiała się - nawet ten Ciapek pasuje .  Odłożyła książkę i wyłożyła owoce na talerz - mm ale pyszne . Masz ?
- mam.Wyniki też się poprawiają . Halo panie Nowacki pobudka !
- nie śpię - odezwał się Paweł - tylko oczy nie chcą mi się otworzyć
- zapałki ci kupię . Na radioterapię marsz !
- przecież już byłem i niedługo będę świecił w ciemności . Na prądzie zaoszczędzicie  - mruknął Nowacki otwierając jedno oko - grzeczny jestem
- żartowałam. Sprawdzam tylko Twoją czujność - zażartowała Czyżewska - dostaniesz naklejkę       "dzielny pacjent "
- tylko obiecujesz i obiecujesz a jeszcze żadnej nie dostałem - znów mruknął pod nosem Paweł siadając po turecku na łóżku 
 Beata tylko pokręciła głową i wyszła . Wróciła do pokoju po kilku minutach trzymając w ręku niewielkie  pudełko z naklejkami i podała je Pawłowi
- wszystkie dla Ciebie - oznajmiła z poważną miną jednak sekundę później cała trójka parsknęła śmiechem - jak się czujesz ?
-całkiem nieźle  tylko zupki mleczne wychodzą mi już uszami - odpowiedział Nowacki sięgając po winogrona
-nie widać ! A  to dla Basi - Beata trzepnęła go  w rękę
- auuł! No ładnie. Biednego choremu człowiekowi odmawiasz ? - Paweł zrobił minę " podkówkę " i pociągnął teatralnie nosem
- bo dla Ciebie mam potarte jabłuszko z cynamonem i ciepłą herbatkę z soczkiem malinowym  - Beata wyjęła z torby pojemnik i termos
- skąd wiedziałaś że mam ochotę ? Dziękuję
- mam swoje źródła - uśmiechnęła się Czyżewska wskazując Basię -  Oooo chyba się wzruszyło moje dziecko zastępcze . Jutro się nie zobaczymy bo mam sympozjum ale mój zastępca Karl wszystko wie a Marta ma spisane co i kiedy ma podać . Basia chodź do gabinetu na kawę a Tobie życzę smacznego i do zobaczenia pojutrze .
Kiedy Basia wróciła do pokoju Nowacki stał przy oknie  pijąc herbatę  . Na stoliku stał pusty talerz i   pojemnik po jabłku oraz ustawiona szachownica z ustawionymi pionkami do gry
- a gdzie winogrona ?
- pożarłem
- wszystkie ?
- nie, tylko te z talerza - uśmiechnął się łobuzersko - zapraszam do gry . Zaraz Ci wszystko wytłumaczę
Basia szybko zrozumiała zasady gry i resztę wieczoru spędzili rozgrywając kilka partii. .Następny dzień wyglądał tak samo z tą tylko różnicą że zamiast grać w szachy obejrzeli film na dvd i pospacerowali trochę po  piętrze trzymając się za ręce
- hej, gdzie Ty jesteś ? - Basia rozejrzała się po korytarzu wracając z toalety. Odnalazła Pawła na korytarzu  przy oknie pokoju na Oiomie  wpatrzonego w zapłakaną młodą kobietę , która siedziała przy łóżku swojego chłopaka a monitory wskazywały śmierć pacjenta . Basia szybko podeszła i odciągnęła Nowackiego widząc jak przerażony drży cały
- chodź . Paweł proszę Cię , chodź - pociągnęła go  w głąb  korytarza i mocno  objęła- co się dzieje ?
- Basiu ... ja ...ja .. nie chcę .. tak skończyć  - szepnął nawet nie próbując ukryć swoich emocji . Trząsł się cały jak w gorączce a oczy miał mokre od łez
- kochanie już dobrze . Kotku spójrz na mnie - przemawiała Basia - uspokój się . Nie skończysz tak! Słyszysz ? Misiu ! Przecież  masz dobre wyniki i lepiej się czujesz !  Wierzysz mi ? Beacie też ?
- wierzę ... tylko czasami jest mi ciężko  i ...a jego widziałem parę dni temu na korytarzu z tą dziewczyną a teraz ... boję się ...że ja też tak ...bo tydzień temu ...ja tu byłem i ...
- wiem , wszystko wiem  . Paweł kochanie spójrz na mnie . Z Tobą tak nie będzie ! Słyszysz ? - spokojnie przemawiała Basia widząc że Nowacki powoli wraca do równowagi - chodźmy
Wrócili na swoje piętro a  Basia po drodze do pokoju  złapała pielęgniarkę Martę  opowiadając jej co się wydarzyło. Siostra pokiwała głową i za chwilę przyszła do sali z kubkiem parującego napoju
- co to jest ? - cicho zapytał Paweł
- meliska - odpowiedziała Marta
- nie chcę - zaprotestował
- bez dyskusji - stanowczym tonem odezwała się pielęgniarka - niestety ludzie umierają . A ten chłopak  oprócz raka miał chore serce , które nie wytrzymało kolejnej ciężkiej operacji  . Pan jest silny i wyzdrowieje . No już proszę się uśmiechnąć i nie straszyć dziewczyny . Pani  Basiu gdyby coś jeszcze było potrzebne to jestem w dyżurce
Siedzieli obok siebie w milczeniu
- już lepiej ? - zapytała Basia po kilkunastu minutach
Nowacki tylko pokręcił głową i ciężko westchnął ukrywając twarz w dłoniach .
- przepraszam - szepnął
- już dobrze . Musisz zapomnieć o tym co widziałeś  i iść naprzód swoją ścieżką  . Słyszałeś co powiedziała Marta ? Że jesteś silny i że wyzdrowiejesz .
- a jak nie ? Jeżeli znowu będą jakieś komplikacje jak parę dni temu ? Byłem już na granicy a Beata nie dzwoniła na moją prośbę bo nie chciałem żebyś widziała mnie w takim stanie - Paweł wyrzucił z siebie wszystkie wątpliwości - zresztą Beata powiedziała że następne dni będą decydujące  więc ...
-  przestań natychmiast ! Paweł no proszę cię ! Przecież ja o wszystkim wiem ! Marta mi powiedziała co się działo !  Marsz pod prysznic i spać a jutro chcę się przywitać z moim ukochanym facetem . No już ! Mam cię zaprowadzić ? -zdenerwowała się Basia
- już ! Idę - odpowiedział cicho i ze spuszczoną głową poszedł do łazienki . Gdy kilka minut później Basia zajrzała do łazienki załamała ręce bo siedział w brodziku w strumieniach lejącej się wody .
- chodź - zakręciła kurek z wodą mocząc ubranie - wstawaj natychmiast ! Paweł !
Westchnęła ciężko i  pomogła mu wstać potem posadziła na sedesie i podała ręcznik . Nowacki nadal nie potrafił zmusić się do żadnego ruchu więc wytarła go jak małe dziecko
- ubieraj się . Opssa przez głowę , jedna ręką , dawaj drugą  - komenderowała Storosz  a Nowacki robił co mu kazała  - teraz spodnie . Noga , i druga ! Wstań i już ubrany . Chodź do łóżka . Odpoczniesz a jutro będzie nowy dzień - mówiła Basia prowadząc go do łóżka
Gdy zasnął przebrała się w suche ubranie i  zadzwoniła do Beaty zdając jej relację z niedawnych wydarzeń
- cholerka. Zajrzę do niego rano . A Ty się trzymasz ?
- jako tako - odpowiedziała Storosz - było ciężko ale dałam radę a zaraz też poproszę Martę o coś na spanie dla mnie .
- dzielna dziewczynka . Też dostaniesz nagrodę . Wyśpij się i do jutra  pożegnała się Czyżewska
 W nocy Basia budziła sie kilka razy ale widząc że Paweł spokojnie śpi natychmiast zapadała w sen. Koło 8:30 obudziła ją Beata
- i jak ? - szepnęła Czyżewska
- spał spokojnie cała noc - odszeptała Basia
- to dobrze  - szeptały między sobą - powinnam mu pobrać krew na badania ale chyba mu dziś podaruję bo wczorajsze były dobre
- Beata co ja mam zrobić ? Nie wiem co to wczoraj było . Wpadł w jakiś stupor i nie mógł normalnie funkcjonować . Boję się co dzisiaj będzie - nadal szeptała Basia
- zobaczymy jak będzie . To co ? Budzimy go czy co ?
- najlepiej czy co - usłyszały cichy   głos  Pawła spod kołdry
- myślałam że śpisz - szepnęła Basia zaglądając pod kołdrę
- przy Was się nie da normalnie spać - również szepnął Nowacki - albo Basia mi sapie do ucha w nocy albo obydwie szepczecie i spiskujecie za rogiem
- a dlaczego mówisz szeptem ? - zapytała Beata uśmiechając się
- dostosowuję się do Was - Paweł wygrzebał się spod kołdry - a jeżeli chodzi o wczoraj to brygada RR nie jest potrzebna chociaż nadal się boję jak cholera .
 - ten chłopak był tutaj od 5 miesięcy . Miał złośliwego raka trzustki z przerzutami do płuc i był już po dwóch  operacjach  a dodatkowo miał wadę serca. Po prostu nie wytrzymał kolejnej ciężkiej operacji a nie chciał był reanimowany . Ty jesteś tutaj 17 dni i początkowo nie było różowo ale zapewniam Cię że nie skończysz jak On czy kilku innych pacjentów , którzy zostali przyjęci w tym samym dniu co Ty - odezwała się Beata - tu są ludzie chorzy i czasami umierają
- wiem bo mi na to nie pozwolisz  , nie rozpędzaj się już - przerwał jej  Paweł i  usiadł na łóżku -coś się we mnie zadziało . Nie wiem , może jakieś krótkie spięcie i mi się system zawiesił .
- zresetowałeś się już ? - Beata przyglądała się uważnie Nowackiemu
- tak.  A z tym chłopakiem zamieniłem parę słów czekając na swoją kolej na naświetlania . Dziewczyna jest dość charakterystyczna z tymi zielonymi włosami i tatuażami  dlatego tak mi się wczoraj rzucili w oczy i na mózg. Jak jeszcze raz coś takiego mi się przytrafi to dajcie mi z liścia albo z buta w łeb i tyle w tym temacie .
- rany boskie Baśka gdzie Ty go znalazłaś ?- roześmiała się Beata
- sam się znalazł w Wydziale Kryminalnym  - odetchnęła z ulgą Storosz - przestraszyłeś mnie wczoraj , wiesz ?
- wiem. Przepraszam i dziękuję za wsparcie - uśmiechnął się lekko Nowacki - to jaki plan dnia ?
- a co dziś jest ? Piątek ? - upewniła się Beata - wiecie co ? Należy się Wam trochę oddechu tym bardziej że Basia w poniedziałek wraca do Warszawy -.
- niestety to już.  Co proponujesz ? - zaciekawiła się Basia
-  Paweł teraz dostaniesz porcyjkę " makreli " a jak dojdziesz do siebie to coś zjesz .  Musisz w końcu przybrać na wadze bo wyniki masz całkiem niezłe więc naświetlania Ci dziś daruję .  Kończę pracę o 15 :00 więc zapakujcie parę rzeczy na zmianę i jedziemy do mnie do domu na weekend . Może być?Beata wzięła do ręki małą butelkę z wodą, wrzuciła zawartość trzech kapsułek i wymieszała
- jasne ! - odpowiedzieli chórem
- no to jesteśmy umówieni . Wypij to - podała Pawłowi butelkę - co masz taką minę ?
- bo ... no  bo głodny jestem ! - stwierdził Nowacki
- alleluja ! Odkrycie stulecia ! W takim razie wypij tylko połowę , będzie cię tylko mulić  i zaraz dostaniesz owsiankę .
- ale nie jestem głodny na owsiankę . Zjadłbym coś . Jeszcze nie wiem co ale coś konkretnego
- no to jazda do bufetu . Zjemy śniadanie razem - roześmiała się Czyżewska - tylko w takich strojach z pokoju Was nie wypuszczę . Przebierajcie się szybko i idziemy
- hi hip hura , hip hip hura !! Chyba mogę spokojnie wracać - roześmiała się Basia wyciągając świeże ubrania z szuflad - masz . Przebieraj się ! Umiesz ?
- czekaj jak to było ? Rączka jedna , teraz druga ? Ale jedna dziura mi została - żartował Paweł

W bufecie Basia wybrała dla siebie tosty z serem , Beata jajecznicę a Paweł długą chwilę krążył pomiędzy ladami aż w końcu zdecydował się na parówki w cieście francuskim oraz biały serek z rzodkiewką na toście . Cała trójka wzięła jeszcze sok pomarańczowy i usiadła przy stole na werandzie
- mmmm ale pycha - powiedział z błogą miną gdy już uporał się z zestawem - nie śmiejcie się ze mnie . Pierwszy raz od  1,5 miesiąca poczułem głód i nie wpychałem niczego na siłę w siebie
- Misiu  nie śmiejemy się z Ciebie tylko do Ciebie i cieszy nas to tak samo jak Ciebie
- a może nawet bardziej - dodała Beata
- jedno tylko mi się nie podoba . Że już muszę wracać i że zostawię Cię tutaj samego  - posmutniała Basia
- nie martw się . Zostaje pod dobrą opieką - pocieszyła ją Beata
- mnie też się to nie podoba ale Brodeckim należy się urlop i podróż poślubna - odpowiedział Paweł- pewnie by już mnie nie było albo bym dogorywał gdzieś w kącie  gdyby nie zmienili planów . Basiu no nie patrz tak na mnie . Stwierdzam tylko fakt
- Beata trzepnij go , masz bliżej - Basia zrobiła groźną minę
- nie będę go trzepać bo ma rację , i to  niestety  w obydwu przypadkach - odezwała się Beata - tylko dlaczego w kącie ?
- bo tak jakoś głupio się rozwalić i gnić na środku i jeszcze zbierać kopniaki od każdego kto Cię mija  - odpowiedział Paweł a cała trójka parsknęła gromkim śmiechem przyciągając uwagę innych ludzi siedzących w bufecie
-  wiecie co? Idę popracować godzinkę a potem robimy sobie wagary  bo zapowiada się piękna pogoda . Spakujcie się przez ten czas i czekajcie przed wejściem  - powiedziała Beata gdy już otarła łzy po ataku śmiechu i poszła do swojego gabinetu
- będę tęsknić za Tobą - pierwszy odezwał się Paweł
- tylko chwilkę bo jak  Brodeccy wrócą to biorę urlop i przylatuję do Ciebie - odpowiedziała Basia
- mam inną propozycję . Nie marnuj urlopu teraz . Wykorzystamy go wspólnie jak wrócę
- żeby uczcić sukces ? Super pomysł !
- albo łatwiej znieść porażkę i spędzić czas razem do końca tak jak proponowałem na Onkologii w Warszawie
- co ty mówisz ! Paweł nie możesz ...
- mogę a właściwie muszę zakładać obydwie opcje . Bo chociaż teraz mam lepsze wyniki i lepiej się czuję  to jeszcze nie oznacza że będę zdrowy . No nie rób takiej miny ! Basiu jeszcze długa droga przede mną a  na końcu wielki znak zapytania i wszystko może się zdarzyć . Uwierz mi że ja też chciałbym mieć to już za sobą i wrócić do normalnego życia ale nie wiem czy to będzie możliwe
- przepraszam. Chyba się trochę zapędziłam
- ociupinkę . Chodź , idziemy się spakować na te wagary .
Godzinkę później czekali na Beatę  przed wyjściem do kliniki . Nowacki rozglądał się ciekawie wokół
- podziwiasz świat ? - przytuliła się do niego Basia
- tak jakby. W ogóle nie pamiętam naszego przyjazdu tutaj - stwierdził Paweł - wesele Brodeckich tez pamiętam jak przez mglę
- a ja pamiętam że pięknie im tam zaśpiewałeś i chciałabym Cię jeszcze usłyszeć w takim wydaniu - uśmiechnęła się Storosz - o jest Beata !
- zobaczymy co się da zrobić . Oo jaki pośpiech !
- chodźcie na parking . No ruchy panie Nowacki bo jeszcze mnie złapią i nici z wagarów - ponagliła Czyżewska - po drodze zrobimy jeszcze zakupy bo w lodówce mam tylko światło .
- podwijam kiecę i lecę -roześmiał się Paweł
Szybko wyjechali ze szpitalnego parkingu i po 30 minutach Beata zaparkowała pod niedużym supermarketem
- chodźcie moje dzieci -śmieci - Czyżewska i Basia wysiadły z auta - Paweł ? Na co czekasz ? Mam Ci zaproszenie wysłać ?
- yyy tak. Drukowanymi literami poproszę - odpowiedział Nowacki z lekko zdziwioną miną
- oj chłopaku gdybyś się źle czuł albo miał złe wyniki to nie ciągnęłabym Cię na wagary tylko byś siedział na tyłku w pokoju . KAPEWU ? - wytłumaczyła Beata a Basia z Pawłem zgodnie pokiwali głowami i cała trójka weszła do sklepu .
- co zjemy na obiad ? - zapytała Basia
- może być koń z kopytami tylko błagam : nie rybę ! - zażartował Paweł - mam pomysł tylko potrzebne pomidory, papryka , makaron, ser topiony i żółty  , masło , mleko i jakieś mięsko co nie przypełzło
- zapiekanka ? - domyśliła się Basia
- mięsko co nie przypełzło ? - zaciekawiła się Beata
- co masz ? Mięsko . A skąd masz ? Przypełzło - wyjaśnił Paweł - jest jeszcze o czekoladce . Co masz? Czekoladkę . A skąd masz ? Znalazłem
- rany boskie. Przygarnęłam wariata - westchnęła z uśmiechem Beata ładując do koszyka potrzebne produkty na obiad - Basiu weź jeszcze winogrona,śliwki i jabłka na ciasto . Paweł poszukaj wody mineralnej i weź jakieś soki . I wiesz co ? Piwko bezalkoholowe i lody . Jak szaleć to szaleć
- się robi szefowo - zawołał Paweł z głębi sklepu
- pełna dupa uciechy - mruknęła pod nosem Beata zatrzymując się przy stoisku z wędlinami a Basia wróciła z owocami i poszła po jajka i sery
- wziąłem jeszcze popcorn i paluszki na ewentualny wieczór filmowy - Nowacki dołożył do koszyka następne produkty
- słusznie - pokiwała głową Beata - chyba mamy wszystko . Pieczywo ?
- zaraz przyniosę . Chleb czy buły? - zapytała Basia
- weź i to i to - odpowiedziała Beata- chyba już wszystko mamy
Zapakowali wszystko do samochodu i pojechali dalej. Po kilku minutach Beata otwierała drzwi do swojego niedużego domku
- gdzie to położyć?- zapytał Nowacki - kurcze albo to jest takie ciężkie albo ja jestem słaby
-  obydwie opcje są dopuszczone - odpowiedziała Beata - zostaw tutaj a Basia oprowadzi cie . Resztę już przyniosę  a Ty odpocznij
- ok .Zmęczyłem  się troszkę - przyznał się  Nowacki -fajnie tu masz . Sama mieszkasz ?
- no nie dziwię się . Przytargałeś torbę z napojami i owocami . Sama bym się zmachała . Jak wspominałam syn zaginął  a z mężem to nieciekawa historia . Kiedyś Ci opowiem a teraz zmykaj na górę - Beata krzątała  się po kuchni-zrobię szarlotkę a potem możesz wykazać się kulinarnie
- ok.  Jak skończysz to zawołaj - powiedziała Basia-no chodź już na tą górę
Beata zajęła się przygotowywaniem ciasta a Basia z Pawłem poszli na piętro.
- tu jest łazienka a tu nasz  pokój.  Przyniosłam już bagaże z auta - pokazała Basia - zdrzemnij się trochę a ja pójdę pomóc Beacie
- Beata sobie poradzi - uśmiechnął się Nowacki siadając na łóżku -chodź się poprzytulać
- mhmmm- Basia lekko pocałowała go w usta a Paweł odwzajemnił pocałunek. Całowali się dłuższą chwilę ale gdy Basia zaczęła ściągać z z Niego bluzę Nowacki odsunął się nagle jak oparzony
- może lepiej nie  ściągaj bo się przestraszysz - powiedział ze smutkiem  i usiadł na krawędzi łóżka
- przecież wiem jak wyglądasz. Widzę Cię codziennie pod prysznicem  - mruknęła Storosz siadając za Nim  - i nie przeszkadza mi to. Chodź tu do mnie
- Basiu ... nie wiem czy - Nowacki spuścił głowę
- żle ... hmm , inaczej . Gorzej się czujesz ? - zaniepokoiła się Storosz
- nie . Po prostu nie wiem czy dam radę spełnić twoje oczekiwania - wyznał Paweł patrząc w podłogę
-  nie mam żadnych oczekiwań . Po prostu chcę żebyś zapomniał na chwilę o wszystkim - Basia pocałowała go w szyję - ale teraz możemy po prostu się poprzytulać

ciag dalszy nastapi


2019/12/20

79


W szpitalnym laboratorium
- pani Doktor to ten pacjent żyje ? - laborantka wpatrywała się w dane na zleceniu z niedowierzaniem
- owszem ale był już na granicy . Zrobicie mi to szybciutko ? - uśmiechnęła się Czyżewska
- jasne . Wszystko nam już zeszło z rana i z południa . Zaraz się tym zajmę - odpowiedziała kobieta i przeszła do innej części Laboratorium - będzie pani tu czekać czy jak zwykle posłać smsa ?
-  mam dziś wolne to poczekam u Was.
- to zapraszam do socjalnego , zrobić kawę ? Albo herbatę ? Mamy zieloną, zwykłą , earl grej
- dziękuję . Skuszę się na earl greja . Pani też zrobić ?
-  przed chwilą wypiłam . Mam już morfologię ale słabiutka wyszła . Na szczęście mamy dwie jednostki odpowiedniej grupy . Zrobić próbę krzyżową ?
- niczego innego się nie spodziewałam . Zaraz wypisze zlecenie do banku krwi - westchnęła Beata popijając herbatę- i jak Wam wystarczy materiału to zróbcie mi jeszcze dodatkowe badania na koszt fundacji - wypisała ostatnie skierowanie i zamyśliła się
- nie ma sprawy. Też chciałam je zaproponować - laborantka wzięła skierowania i przeszła w głąb laboratorium . Po godzinie  wróciła z kompletem badań  i dwoma workami krwi do przetoczenia .
Pokój nr 18
- pobudka panie Nowacki - Beata wkroczyła do pokoju
- nie śpię. O rany niezła bateria- zrobił wielkie oczy na widok wszystkich butelek i worków rozłożonych na niedużym wózeczku na kółkach
- i to wszystko dla Ciebie - uśmiechnęła się Czyżewska- zestaw czyszcząco -wzmacniający plus mniejsza porcja twojej " makreli " więc obejdzie sie bez witania z kibelkiem. Dawaj łapkę Ciapku
- głos też mam dać ? - roześmiał się Paweł
- możesz - Beata szybko i sprawnie podpinała wszystko i po chwili wszystkie płyny zaczęły kapać rytmicznie - ok, gotowe . Co się dzieje ?
- skuuuurcz w łydce ! Cholera ! O w mordę !
- czekaj zaraz pomogę . Wstajesz ! Powoli ale wstajesz ! No już ! Raz dwa trzy i siedzisz - Beata pomogła mu podnieść się i wstać - i stajesz na nogi . Trzymaj się stojaka i idziemy  na spacerek . Trzymam Cię , musisz to rozchodzić !
- wiem, idę . Oo już przechodzi - odpowiedział lekko zasapany Paweł- ślimak się szybciej porusza ode mnie. Uff przeszło
-  wracamy do łóżeczka?
- a  możemy jeszcze trochę pospacerować ?
- oo no proszę ! No to idziemy na korytarz . Jakaś nagroda się potem znajdzie - pokiwała głową z zadowoleniem Beata
Powoli krok za krokiem spacerowali po korytarzu . Nowacki trzymając się kurczowo stojaka z płynami i podtrzymywany przez Beatę uparcie pokonywał kolejne metry korytarza  czując jak po plecach spływają mu strużki potu . Jedna z pielęgniarek , która zajmowała się nim na Oiomie widząc jego wysiłek zaczęła bić mu brawo a spotkany po drodze lekarz Karl podniósł kciuk do góry
- odpocznę chwilkę - Nowacki z westchnieniem ulgi usiadł na  stojącym na korytarzu krześle i otarł pot z twarzy - masakra
- dobrze jest , zaraz wrócę - Beata podeszła do automatu i po namyśle wrzuciła kilka monet . Wróciła do Pawła z kubkiem gorącej czekolady i kawą dla siebie- twoja nagroda . Uważaj gorące
- mmmm, dobre - Nowacki upił łyk ciepłego napoju przy okazji stwierdzając że żołądek nie protestuje i nie zbiera mu sie na wymioty - dziękuję
- to tylko czekolada
- nie za to - Paweł poważnie spojrzał na lekarkę - za wczoraj i w ogóle .Dziękuję Ci że jesteś ze mną . Że ... mi pomagasz we wszystkim chociaż nie musisz  , że ..walczyłaś o mnie mimo że  nie chciałem
- a teraz chcesz?  Walczysz dalej czy się poddajesz ? - poważnie zapytała Beata patrząc na Pawła
- wczoraj byłem pewny , że to koniec   i  się poddałem ale dziś poddaję a raczej oddaję swój los w twoje ręce   .  Oprócz Basi i mojego durnego życia nie mam nic do stracenia więc walczę dalej .Jak powiedziała Kasia , jak nie dla siebie to dla Niej . Bo jej na mnie zależy i dlatego chcę spróbować. Jak się nie uda to przynajmniej będę wiedział że spróbowałem wszystkiego . Jak to mówią " nadzieja umiera ostatnia " i inne bzdury
- mądry z Ciebie facet , wiesz ? Tylko trochę pogubiony i przerażony wszystkim ale idziesz dobrą drogą - pochwaliła Beata- następne dni będą decydujące
- tak, jestem przerażony wszystkim . Przyznaje się do tego ale ufam Ci i  przy Tobie  czuję bezpiecznie jak przy Mamie i ... dobra , piję już tą czekoladę i nie gadam głupot
- jak przy Mamie ? No dobra, mogę Cię zaadoptować na czas leczenia - uśmiechnęła się trochę wzruszona Beata - Smakuje ?
- mhmm, pycha - Paweł wypił kolejny łyk czekolady i znów spojrzał na Beatę a Ona na niego . Obydwoje poczuli jak zawiązuje się między nimi zupełnie inna relacja. To już nie była relacja lekarza z pacjentem tylko nić przyjaźni , porozumienia i wzajemnego zaufania
- to co ? Idziemy dalej ? - Paweł wypił ostatni łyk napoju i powoli wstał wrzucając puste opakowanie do kosza -ii rzut za trzy punkty !
Beata parsknęła śmiechem , pokręciła głową i ruszyli dalej korytarzem . Spacerowali tak około godziny w końcu Lekarka zarządziła powrót do pokoju
- starczy na dziś . Jutro też jest dzień na spacerki - stanowczo powiedziała Beata kiedy Nowacki położył się już do łózka
- ufff. Zmęczyłem się strasznie ale to jest takie fajne zmęczenie- ułożył się w pozycji półsiedzącej
- wiesz, że zrobiłeś prawie 3 km ? A w twoim stanie to bardzo dużo . Zaskoczyłeś mnie - Beata usiadła obok łóżka
- Beata?
- hmm?
- wyjmiesz mi ten cholerny cewnik ?
- do rana wytrzymasz ? Dostajesz jeszcze leki diuretyczne i muszę kontrolować ilość wydalanych płynów
- wytrzymam . O Basia posłała smsa . O ja Cię kręcę ! - pokazał zdjęcie z garderoby zespołu i roześmianej Basi  w towarzystwie Micka Jaggera- dobrze że nie zadzwoniłaś . Straciłaby przygodę życia
- a powiedz mi , kto to jest Radek Michalski i o co chodzi z tymi przeprosinami za Asię ? - zadała pytanie Czyżewska obserwując nagłą zmianę w twarzy Nowackiego- wczoraj mnie prosiłeś żebym do Niego dzwoniła i przepraszała w Twoim imieniu , więc chciałabym wiedzieć o co chodzi ?
Paweł dłuższą chwilę milczał zastanawiając się co ma powiedzieć albo czy cokolwiek powiedzieć ale nagle słowa same popłynęły z jego ust
- Radek to mój przyjaciel od czasów przedszkolnych .Z Michalskimi i Małgosią , aktualnie jego żoną znam się od zawsze .  Nie mamy ze sobą kontaktu od kilku lat po śmierci Asi  - odpowiedział cicho odwracając głowę w drugą stronę  - a .. Asia to... była moja narzeczona i jego siostra  . Nie żyje  i to... przeze mnie . Nie umiem się z tym pogodzić do dziś
- wypadek ? Obwiniał Cię ?
- nie.Pracowaliśmy z Asią w Policji w Ustroniu nad jedną sprawą i zostaliśmy porwani. Znaleźli nas po kilku dniach. Ja przeżyłem , Asia nie . Po prostu nie umiem spojrzeć mu w oczy po tym  . Sobie zresztą też
- no to może czas to zmienić ? - również cicho powiedziała Beata - zadzwoń, pogadacie , wyjaśnicie sobie wszystko . No może to jest dobry czas żeby zakończyć etap milczenia, obwiniania siebie nawzajem czy kłótni i zacząć nowy rozdział ?  Nie wiem co się wydarzyło między Wami , nie wnikam ale widzę , że to nie daje Ci spokoju i gryziesz się tym
- to nie jest dobry pomysł - pokręcił głową Nowacki - Radek twierdził że   nigdy nie będzie mnie  obwiniał za jej śmierć ale ja czuję inaczej . To ja zerwałem z Nim kontakt i chociaż cholernie mi go brakuje niech tak zostanie do końca
- a Rodzice ?-Beata nie skomentowała słowa " koniec " chociaż miała wielką ochotę
- nie żyją . Ojciec zginął w wypadku 2,5 roku temu  , potem zmarł  Darek a niedawno Mama. Chorowała na Alzheimera .Odwoziliśmy ją z Basią do Ośrodka Opiekuńczego gdy uderzył w Nas samochód . Mama zginęła na miejscu , Basi na szczęście nic się nie stało a ja z licznymi złamaniami byłem w śpiączce 1,5 miesiąca .  A teraz kiedy w końcu zaczęło chcieć mi się żyć ,zacząłem być szczęśliwy i chciałem ułożyć sobie na nowo życie to przyplątał się ten cholerny chłoniak i koniec pieśni !
- wszystko dzieje się po coś - stwierdziła Beata - a to co złe się kiedyś skończy. Do niczego cię nie zmuszam ale zadzwoń do kumpla ,zapomnij o przeszłości  i zacznij myśleć o przyszłości
- a mam jakąś przyszłość ? - Paweł  spojrzał na Beatę kpiąco
- każdy ma  -wzruszyła ramionami Beata - panie Nowacki jak na kogoś kto mi wczoraj umierał nabrałeś wigoru  Koniec spowiedzi ,czas spać !
- powinni Cię zatrudnić w kryminalnym do przesłuchań przestępców - westchnął Paweł -nie mów Basi .Dobranoc
- dziękuję za komplement . Sam jej powiesz .  Śpij spokojnie , dobranoc .

 Następnego dnia Beata mogła zajrzeć do Pawła dopiero koło 16:00 ale rano zleciła wszystkie badania oraz poprosiła pielęgniarkę aby zajęła się pacjentem .
- cześć Ciapku. No no jaki przystojniak . Ogolony ,wykąpany,   - przywitała się Czyżewska siadając na stołku obok łózka - obudziłam Cię ?
- cześć. Trochę drzemałem - odpowiedział Nowacki
- i rzygałem śniadaniem aż miło. Wszystko wiem  - z kwaśną miną dodała Beata - masz coś do kleiku ryżowego ?
- mam, szybko wchodzi a wychodzi jeszcze szybciej niż owsianka  - skrzywił się Nowacki - dobry dla niemowlaków
- no to będzie karniak czyli koktajl truskawkowy . Pij powoli . Jak się czujesz ?
- ogólnie trochę lepiej niż wczoraj ale dalej jestem słaby . Wiem , z dnia na dzień i tak dalej ale ...
- ale co ? Chwila zwątpienia ?
- raczej wkurzenia na siebie samego . Zaczyna mnie wkurzać to że zrobię dwa kroki i jestem spocony jak mysz i zasapany jak stado bawołów  , wkurza mnie nie mam siły na nic , te przeklęte łóżko mnie już wkurza i ... z czego się śmiejesz ?
- ze stada bawołów - odpowiedziała Beata gdy już opanowała atak śmiechu -a takie  wkurzenie to dobry objaw .Wstawaj , przejdziemy się znowu trochę to Ci wkurzenie minie
- nie chce mi się - burknął Paweł
- ooo jaki foch . Pięknie . Nie to nie . Cześć - zirytowała się Beata i już otwierała drzwi gdy odezwał się Nowacki
- przepraszam . Nie wiem co we mnie wstąpiło . Chyba ...
- tęsknisz za Basią - zgadła Czyżewska
- też ale to coś innego. Chciałbym coś zrobić ale nie mam na to siły. Śniadanie ? No dobra zjem ale zaraz rzygam . Wziąłem książkę ale usnąłem po przeczytaniu dwóch zdań. Ogolić się ? Jasne nie ma sprawy tylko maszynka warzy tonę . I tak jest ze wszystkim ! Już sam nie wiem co się dzieje !- wyrzucił z siebie wszystkie pretensje dzisiejszego dnia
- a ja chyba wiem - uśmiechnęła się Beata - po prostu wracasz do zdrowia po wszystkich komplikacjach tylko jeszcze organizm się nie zregenerował a Ty byś już chciał góry przenosić .
- nie chcę żadnych gór przenosić tylko jakoś normalnie funkcjonować ! - zirytował się Nowacki
-cierpliwości ! Dzień , góra dwa i będziesz normalnie śmigał a teraz wypuść te muchy z nosa i chodź na spacer . No już ,raz dwa
- trzy cztery - mruknął pod nosem Paweł
- maszerują oficery  a za nimi oficerki pogubiły pantofelki . Chodź marudo wkurzona .No ale powoli chłopie ! -  Beata w ostatniej chwili złapała Nowackiego , który trochę zatoczył się  na nią po opuszczeniu łóżka- siadaj na tyłku
- lecę na Ciebie
 no wiesz co ? Nie masz na kogo ? Stara baba jestem  ale gdybym była młodsza też bym na Ciebie poleciała . Oo chyba się moje dziecko zastępcze zawstydziło - żartowała Beata widząc speszony wyraz twarzy Pawła
- troszeczkę
- no ładne rzeczy tu się dzieją - usłyszeli wesoły głos Basi -podrywasz mi chłopaka ?
- sam na mnie leci - roześmiała się Beata -ale już Ci go oddaję . Cześć , jak było ?
- super ! Heej ! - Basia wyściskała najpierw Beatę a potem Pawła
- udusisz mnie -wystękał Nowacki - dobrze się bawiłaś ?
- bosko było - uśmiechnęła się Basia - ale Ty coś niewyraźnie wyglądasz . Coś się działo ?
- struł się owsianką , zarzygał cały pokój, potem zasłabł i leży jak Ciapek w łóżeczku od 2 dni - szybko powiedziała Czyżewska - ale już jest lepiej i własnie się wybieraliśmy na spacerek po korytarzu
- Ciapek ? - Basia spoglądała to na Pawła to na Beatę - owsianką się struł ? Beata proszę Cię nie wciskaj mi bzdur . Cały czas miałam złe przeczucia i miałam rację . Jesteś blady jak śmierć , tych wenflonów też nie miałeś 3 dni temu ! No więc ? Słucham !
-  Baśka  przecież bym zadzwoniła. Zasłabł i tyle . Dostawał leki dożylnie i krew  więc musiałam założyć dodatkowy wenflon. Wszystko jest pod kontrolą ! Kuchnia się nam przyznała że mieli problem z chłodnią gdzie trzymają nabiał i mleko . Pół kliniki rzygało po posiłkach mlecznych- wyjaśniła Czyżewska
- na pewno ? - Storosz założyła ręce na piersi i podejrzliwie spoglądała na Nowackiego
- tak, na pewno. Faktycznie gorzej się poczułem po tej owsiance , nawet Beatę obrzygałem ale już jest lepiej  - spokojnie odpowiedział Paweł  i przyciągnął dziewczynę do siebie , objął ją mocno w pasie uśmiechając się lekko  - wczoraj pochodziliśmy po korytarzu więc jest lepiej. Jestem słabszy i potrzebuję  wsparcia ale to minie . Jak sama mówiłaś dla przyjemności tutaj nie jestem więc staram się jak  mogę .
- proszę Was, noo - prychnęła Basia kręcąc z niedowierzaniem głową- no dobrze. Tobie wierzę - wskazała Beatę - ale Pawłowi za grosz .
- tęskniłem za Tobą  ale teraz się chyba obraziłem - Paweł zrobił smutną minę - matko zastępcza  idziemy na ten spacerek ?  Biorę stojaczek , robimy rząd i idziemy stąd
- oczywiście moje dziecko tymczasowo adoptowane. Mam Cię i idziemy i wiesz co ? Też bym się obraziła .
Storosz w osłupieniu przysłuchiwała się ich  wymianie zdań oraz  poczynaniom  i z niedowierzaniem obserwowała jak wychodzą  na korytarz a łzy wzruszenia i radości same popłynęły jej po twarzy bo Paweł znów przypominał osobę , którą kochała . Otarła łzy i wybiegła na korytarz , szybko się rozejrzała wypatrując ich wśród licznych osób aż w końcu dostrzegła ich w pobliżu wind
- szaalony dokąd pędzisz ? - zawołała gdy ich dogoniła i mocno przytuliła się do Pawła - kocham Cię mocno mój wariacie !
 - przed siebie - uśmiechnął się Nowacki siadając na chwilę na ławce  - Beata dalej jesteśmy obrażeni?
-  nie wiem. Mam ci go już oddać ?
- możesz go sobie jeszcze mieć przez chwilę . Zapomniałam zabrać kluczy a w plecaku mam parę rzeczy , które muszą się szybko znaleźć w lodówce . Ale potem jestem cała Twoja - wytłumaczyła się Basia
- zapasowy klucz jest za skrzynką na listy . Zapomniałaś ? I dalej jesteśmy obrażeni . Paa - zażartowała Beata
-  paaa ! Wracam za pół godziny ! - krzyknęła Basia już z windy
- strułem się owsianką ? Beata jesteś wielka ! - odetchnął z ulga Paweł - sam bym lepiej tego nie wymyślił
- o tej chłodni to akurat prawda więc być może się podtrułeś - odpowiedziała Czyżewska - a cała  reszta to już historia . Sam jej kiedyś opowiesz. Idziemy ?
- mhmm. Znam jeszcze inną wersję wierszyka. Chcesz posłuchać ?
- dajesz
" Raz dwa trzy cztery maszerują oficery. Ptaszek myślał że to żołnierz i narobił mu na kołnierz " to była wersja mojego Taty
Kiedy Basia wróciła do Kliniki Paweł z Beatą  zaczynali drugie okrążenie korytarza
 - jestem ! Oddawaj mi chłopaka ! - Storosz uśmiechnęła się wesoło i przejęła od Beaty pacjenta
- oddaję tylko  już jest trochę zmęczony . Zróbcie jeszcze jedno okrążenie i wracajcie do pokoju - zarządziła Beata - Paweł tak trzymać !
- no to chodź - Basia objęła mocniej narzeczonego i powoli szli korytarzem
- to opowiadaj jak było . Dziadek Jagger dał czadu ? - zapytał Paweł
- i to jak . Zagrali chyba wszystkie największe hiciory - Basia zaczęła opowiadać wrażenia z koncertu i wizyty w garderobie muzyków - dał mi autograf i nagrał wiadomość dla Ciebie .
- super . Cieszę się że wykorzystałaś taką okazję . Czekaj, odpocznę chwilkę - Nowacki usiadł i odetchnął głęboko
-  dasz radę wrócić do pokoju ? Bo z rozpędu zrobiliśmy dwa okrążenia zamiast jednego - zmartwiona Basia usiadła obok  i podała mu chusteczkę higieniczną
- tak, tylko daj mi chwilkę - Nowacki otarł pot z twarzy - celowo się nie odzywałem gdy minęliśmy pokój
- a tak w ogóle to jak się czujesz ?
- na pewno lepiej niż tydzień temu tylko przez to ciągłe leżenie opadłem z sił . Dlaczego pytasz ?
- bo gdy wyjeżdżałam to miałam wrażenie że ...
- pytasz mnie czy rezygnuję  ? - Nowacki poważnie spojrzała na Basię , która tylko pokiwała głową ą a po twarzy spłynęły jej łzy - czy się poddałem ? Dlaczego ?
- no bo ... jesteś słaby i w ogóle
- tak, jestem chory ,  słaby i jest mi ciężko i źle  ale bez walki się nie poddam . Walczę o każdy dzień bo mi na Tobie zależy. Walczę bo cię kocham i chcę spędzić z Tobą resztę , mam nadzieję że długiego życia  - odpowiedział nadal poważnie Nowacki - nie płacz bo ja też zaraz zacznę ! Basia kto tu kogo ma pocieszać i dodawać otuchy i odwagi ? Hmm ? Ja Ciebie czy Ty mnie ?? Co ?
- taka malutka , tyci tyci chwila słabości - uśmiechnęła się Storosz - ale już minęła więc wracamy do pokoju
- ok .To idzieemyy - Nowacki  wstał i  celowo zatoczył się na Basię -lecę na Ciebie
- kurcze . Trzymam Cię i powolutku idziemy . Ej ale będziemy tak chodzić zygzakiem ?
- a czemu nie ? Fajnie jest . Ja tam nie wiem czego tam Beata dolała - wskazał palcem na kroplówkę- może jakieś procenty ?
- eeech. Nieważne co , ważne że działa  bo zachowujesz się jak mój kochany Pawełek - stwierdziła Basia z uśmiechem - a z Beatą to widzę że złapaliście fajny kontakt .
- tak jakoś samo nam to wyszło - stwierdził Paweł wchodząc do pokoju - oo łóżko ukradli
- za to tapczaniki świeżo pościelone - zauważyła Basia - a w termosie gorąca czekolada .
- jakaś karteczka - zauważył Paweł siadając na tapczanie
- " Nagroda za 3 okrążenia " - przeczytała Storosz i rozlała do kubków brązowy napój - ach ta Beata.
- ciągle mnie zaskakuje - uśmiechnął się Nowacki- dobra czekoladka . Ale wiesz co bym zjadł ?
- hmm ?
- potarte jabłko z cynamonem a do tego herbata malinowa - rozmarzył się Paweł
- kocham Cię wiesz ? - Basia otarła łzy i przytuliła się do Niego
- ja Ciebie też - szepnął jej do ucha

ciąg dalszy nastąpi !

2019/11/11

78

Oddział Intensywnej Opieki Medycznej koło godziny 13-stej

Po dwóch godzinach stan Pawła nadal  pogarszał się jednak Beata nie odpuszczała nawet na sekundę. Cały czas była przy nim motywując go i dodając sił do walki mimo że On sam się poddał
- wypij to - podała mu kubek z napojem jagodowym
- nie chcę - pokręcił głową Nowacki
- nie  pytam czy chcesz . Masz to wypić i koniec- Beata usiadła tak by przytrzymać chorego i żeby mógł się napić
-niedobrze mi - jęknął cicho po kilku minutach
- no to już - Beata pomogła mu przewrócić się na bok i podstawiła miskę . Nowackim wstrząsnęły dreszcze i zwymiotował po czym bezsilnie opadł na poduszkę mokry od potu , z trudem łapiąc powietrze i kurczowo trzymając się za brzuch
- zaraz dam ci coś przeciwbólowego - Beata otwarła jedną z szuflad , wyjęła opakowanie leku i naciągnęła do strzykawki i wstrzyknęła przez wenflon pacjentowi
- zaraz zacznie działać .Walcz !
- Beata ja już nie mam siły. Nie daję rady, Odpuść - odpowiedział cicho patrząc na Nią błagalnie
- Paweł przestań . Nie możesz się poddać !
- nie chcę już . Daj mi już spokój , proszę Cię - mówił cicho udręczonym głosem  - niech to się już wszystko skończy
- nic się nie skończy bo przed Tobą całe życie. Zobaczysz że wyjdziesz z tego i kiedyś  będziesz się z tego śmiał - mówiła Beata ocierając ręcznikiem pot z twarzy chorego - będzie dobrze . Zaraz zadzwonię do Basi .Wróci i będzie Ci raźniej !
- nie ! Nie dzwoń . Nie chcę żeby widziała jak umieram - zaprotestował Nowacki a Beata tylko pokręciła głową i westchnęła ciężko siadając obok łóżka chorego- proszę Cię, nie dzwoń
- dobrze, już ! Uspokój się  i weź się w garść - przemawiała Czyżewska
Czas upływał .Dochodziła 15- sta . Beata ze złości kopnęła drzwi w toalecie . Na korytarzu przez chwilę porozmawiała z innym lekarzem chcąc zasięgnąć porady . Jej samej kończyły się pomysły a stan chorego nie ulegał poprawie mimo podawanych leków.
- spróbuj dializy - poradził jej doktor Patrick - a jeżeli to nie da efektu to daj mu odejść w spokoju
- no właśnie czekam na aparat ale Karlowi się nie spieszy - westchnęła Beata- jak zwykle zresztą
- oj Betty czy Ty się kiedyś zmienisz ? Dlaczego tak się angażujesz ?
- bo chłopak jest młody, dobrze reagował na pierwsze dawki i mimo zaawansowanego stadium miał szanse z tego wyjść . Nie wiem czy zniosę kolejną porażkę
- pani doktor ! - krzyknęła pielęgniarka z sali chorego - pacjent się pogarsza oddechowo !
- cholera jasna ! Gdzie ten Karl ! - zaklęła Czyżewska i pobiegła na Oiom
-powodzenia - zawołał Lekarz i podszedł do przeszklonych drzwi obserwując sytuację
- Panie Nowacki otwieramy oczy ! Paweł do cholery jasnej otwieraj oczy ! Patrz i rozmawiaj ze mną- Beata potrząsnęła mocno za ramię Nowackiego
- obecny - ledwo słyszalnie odezwał się Nowacki odwracając głowę w kierunku Beaty - ciężko mi się oddycha
- widzę . Na razie podam Ci tlen przez maskę . Nie chcę Cię intubować . To ostateczność . Siostro proszę podać następne dawki leków i dodać do tego leki obniżające ciśnienie . Paweł dajesz radę ?
- chyba nie
-  tylko bez takich. Co ja powiem Twojej Basi , co ?  Zaraz do niej zadzwonię
- nie, proszę Cię . Nie dzwoń- szeptał z wysiłkiem
- dlaczego ? Bo tak będzie lepiej? ! Paweł nie denerwuj mnie ! Przetrwasz to ! Musisz !
- nie mów jej , proszę Cię - mówił z coraz większym wysiłkiem . Z coraz większym trudem oddychał i coraz częściej odpływał . Z ciemności wyrywał go stanowczy głos Beaty więc mobilizował się i na kilka chwil by znów zapaść się w półsen
- Beata jest transport ! Zaraz przywiozą aparat do dializ  ! - zawołał Karl wchodząc na salę
- nareszcie ! Słyszysz ? Jest nasz ratunek !- zawołała Beata łapiąc Nowackiego za rękę- nie zasypiaj !
- mhmm
- co z Nim ? - zapytał Lekarz  gdy wyszli na korytarz
- coraz gorzej. Leki nie działają jak powinny , dializy to ostatnia deska ratunku . Parametry dalej idą w górę , serce zaczęło wariować i pogarsza się oddechowo
- to po co go tak męczysz ? Daj mu odejść w spokoju . Za bardzo się angażujesz
- za to Ty wcale - warknęła Beata - jak dializy nie pomogą to pozwolę mu odejść . Chodź pomożesz mi podłączyć wszystko . Będzie szybciej !
- ok - rzucił beznamiętnie Karl
Lekarze ustawili urządzenie sprawnie podłączając pacjenta i w  końcu dializator ruszył przetaczając i oczyszczając krew chorego . Beata usiadła obok łóżka z nową nadzieją . Obserwowała Pawła , który leżał nieruchomo ciężko oddychając. W gardle czuła wielką gulę łapiąc jego pełna błagania spojrzenie więc pod pretekstem wykonania telefonu wyszła na chwilę na korytarz . Odetchnęła głęboko kilka razy , otarła łzy z oczu i wróciła na salę. Siedziała tak kolejne minuty  oparta o krawędź łóżka i obserwowała wszystkie monitory i pracę aparatu do dializ
- Beata zaintubuj go - rzucił Karl - jest na granicy wydolności . Zaraz wracam !
- za chwilę to zrobię . Paweł walcz , nie poddawaj się , słyszysz ? Obudź się ! Paweł ! Walcz !- mówiła do Niego kładąc mu rękę na głowie- siostro proszę przygotować zestaw do intubacji
- słyszę . Zmęczony ...jestem - odezwał się mówiąc z trudem
- wiem . Ale za chwilę będzie lepiej ! Musisz wytrzymać . Słyszysz ? Za chwilę podłącze się do respiratora i
- nie, niee, nie chce już ... powiedź Basi ...że ją kocham- szeptał gorączkowo czując że dzieje się z nim coś dziwnego
- przestań . Sam jej to powiesz - zdenerwowała się Czyżewska czując napływające do oczu łzy
- i przeproś ode mnie ... Radka Michalskiego ... za Asię . I żeby .. powiedział o ... wszystkim Basi - szeptał z trudem łapiąc powietrze
- sam to załatwisz !  Rozumiesz ? Walcz ! Dzwonię do Basi !
- nie ...Basi - szeptał ledwo dosłyszalnie - i ...przepraszzzz...
- cholera jasna ! - Beata zerwała się słysząc ciągły sygnał z monitora puściła wiązankę przekleństw i zaczęła akcję reanimacyjną głośno wołając Karla , który również włączył się do reanimacji pacjenta
- zaintubowany - zawołał Karl - podaję adrenalinę !
-oż Ty cholero jedna  tak się bawić nie będziemy ! Wracasz tutaj   ! Paweł do cholery walcz ! Nie zgadzam sie ! Rozumiesz? Nie pozwalam Ci na to !  Nie rób tego Basi !  No nareszcie!- odetchnęła z ulgą przerywając masaż serca
- jest nieprzytomny - orzekł Lekarz badając pacjenta- podłączę go do respiratora bo ma problemy z oddechem
- to tylko mały kryzys. Wyjdzie z tego - Beata opadła na krzesło- odpocznie i obudzi sie
- Ty też odpocznij - poradził jej Karl - w razie czego jestem pod telefonem


" Ale cicho - pomyślał Nowacki siadając na ławce  ustawionej na łące .
- oj braciszku co ty wyprawiasz ? - Darek dosiadł się obok stawiając dwa kufle z piwem na stole
-  a to zależy  - uśmiechnął się Paweł upijając łyk
- od czego ?
- od tego gdzie jestem
- na pewno nie tam gdzie myślisz - odparł Darek - Wisły nie poznajesz ?  Co ja Ci mówiłem co ? Że masz żyć a Ty co ?
 - a ja nic .
- no właśnie. Bierzesz dupę w troki i wracasz skąd przyszedłeś
- odpocznę tutaj chwilkę .
- odpocząć możesz ale jeszcze masz sporo do zrobienia w tym swoim nędznym życiu  - Darek również napił się piwa- paskudne
-  sam wybierałeś więc nie marudź - prychnął Paweł - Darek jak tam jest ?
-  nie mogę Ci powiedzieć . Ty żyjesz , ja nie . I skończ w końcu użalać się nad sobą tylko bierz się do roboty. Jak mówiłem jeszcze wiele spraw masz do załatwienia
- jakich ?
- dowiesz się w swoim czasie. Fajna ta Twoja Basia .  Nie zawiedź jej . Mnie też nie, Wierzymy w Ciebie . Wygrasz  to, tyle Ci powiem . Mnie się nie udało ale Ty masz całe życie przed sobą . Wszyscy czekają aż do Nich wrócisz !
- Ty też miałeś
- nie, ja nigdy nie miałem szans .
-zagramy w szachy ?
- możemy ale i tak nie masz szans ze mną . Zaczynaj !
Zagrali kilka partii ale każdą wygrywał Darek
- ej no raz dałbyś wygrać - Paweł wypił ostatni łyk piwa
- kiedy indziej .  Czas na Ciebie bracie  - Darek  wstał i zrobił kilka kroków - Paweł przestań uciekać i żyj najlepiej jak potrafisz
- już to kiedyś mówiłeś
- to powtórzę jeszcze raz i będę powtarzał tyle razy ile będzie trzeba  . Żyj najlepiej jak potrafisz , ciesz się życiem , korzystaj z niego ile się da. Cześć !
- Darek ? Gdzie Ty jesteś ? - Paweł rozejrzał się wokół szukając brata . Usiadł na drewnianej ławie i zamyślił się . Został sam na łące ,znów ogarnęła go cisza  i spokój . Zamknął oczy wystawiając twarz do słońca . Wystraszył się czując czyjś dotyk i odwrócił głowę w kierunku z którego dochodził go znajomy głos powtarzający jego imię "
- Paweł ! Obudź się ! Paweł otwórz oczy - powtarzała Beata od kilkunastu minut niezmiennie pilnująca pacjenta i tego co działo się wokół niego mimo że sama był już zmęczona
 - no nareszcie - gdy otworzył oczy ujrzał Beatę
- udało się . Żyjesz . Przetrwałeś najgorsze . Jestem z Ciebie dumna bo wygrałeś tę walkę- mówiła Beata a Nowacki wodził oczami po wszystkich aparatach wokół niego by w końcu utkwić spojrzenie w Beacie wzrokiem pytając co się stało
 -poważne komplikacje .Zasłabłeś i byłeś nieprzytomny kilka godzin ale najważniejsze że sie obudziłeś . Zostawię cię jeszcze pod respiratorem tak z godzinkę albo dwie bo widzę , że jesteś padnięty i nie chce Ci się nawet samemu dychać, tylko nie przyzwyczajaj się za bardzo do tego . No chyba że chcesz tak już zostać  - znów odezwała się Czyżewska a Paweł w odpowiedzi mrugnął oczami , pokręcił głową i przymknął powieki
- ale nie zasypiaj . Ja też jestem zmęczona i trzymam fason więc Ty też musisz - przemawiała Beata biorąc rękę Nowackiego w swoją dłoń - ależ Ty zimny jesteś ! Zaraz przyniosę jakiś koc
Paweł  w odpowiedzi mrugnął oczami i ścisnął dłoń Beaty w podziękowaniu za to że jest przy Nim.  Wodził oczami za Beatą , która z drugiego kąta sali przyciągnęła duży fotel i ustawiła go obok jego łóżka i na chwilę wyszła . Po kilku minutach wróciła z grubym wełnianym kocem i przykryła go pod samą szyję
- lepiej ? - zapytała a w oczach chorego widziała wdzięczność i znów poczuła lekki uścisk dłoni
- wiesz co ? Zdrzemniemy się godzinkę albo dwie - zdecydowała Beata - siostro proszę mnie obudzić w razie czego
- ok -odpowiedziała Pielęgniarka uzupełniając kartę chorego .
Koło godziny 22:50  Beata sama się obudziła słysząc pokasływanie Pawła . Rzuciła okiem na monitory i na pacjenta
- widzę , że już nie chcesz tej rury . Pamiętasz jak się to robi ? No to dajesz panie Nowacki - uśmiechnęła się ciepło - jak się czujesz ?
- strasznie zmęczony jestem - szepnął- pić mi się chce
- to odpoczywaj - uśmiechnęła się Czyżewska podając mu kubek z wodą   - śpij. Basia wraca pojutrze  wieczorem. Masz czas żeby zebrać siły
- Beata ?
- tak ?
- nie, już nic.Prześpię się  - zmęczony zamknął oczy i odpłynął w sen.
- ja też - mruknęła Beata i umościła się w fotelu również zapadając w niespokojny sen. Budziła sie jednak co chwilę aby zlecić kolejne badania lub podanie leków
" Dobra robota braciszku - w głowie usłyszał głos Darka - gramy dalej w szachy ?
-  gramy. Dasz wygrać ?
- przecież wygrałeś najważniejszą grę .Życie wygrałeś więc po co Ci wygrana w szachy ?
- bo jestem starszy ?
- niech Ci będzie Głupiemu trzeba ustąpić "

- i jak ? - koło 6:30  na Oiom wszedł Karl
- wytrzymał , odzyskał przytomność . Wyniki nie są jeszcze w normie ale nie zagrażają życiu - odpowiedziała uśmiechając się triumfalnie Beata - śpi głęboko i spokojnie . Już chyba możemy wrócić na normalną salę .
- dopięłaś swego - powiedział z uznaniem Lekarz odpinając elektrody i wyjmując wenflony  z jednej ręki Pawła - pomogę Ci z tym łóżkiem
W pokoju nr 18
- jeszcze trochę i zaczniesz chrapać - mruknęła Beata obserwując spokojny sen Nowackiego uznała że jej również należy się odpoczynek . Nastawiła zegarek na godzinę 14:00 i położyła się na drugim łóżku a kiedy zadzwonił budzik stwierdziła że zrobi sobie dziś wolne tylko zmieni ubranie i weźmie prysznic więc wsiadła w samochód i pojechała do domu  . Kiedy wróciła  po dwóch godzinach  Paweł nadal spał ale z zadowoleniem zauważyła że przekręcił się na prawy bok .Poszła jeszcze do bufetu na obiad a wracając na piętro spotkała lekarza Patricka , który wyraził uznanie za wczorajszą walkę.
- przeżył ale nadal jest kiepsko - odparła Beata
 -obym się mylił ale  jeżeli nie zdarzy się jakiś cud to chłopak odejdzie w ciągu kilku najbliższych dni- stwierdził lekarz
- wiem o tym . Może po prostu podarowałam mu tych kilka dni aby mogli się pożegnać ze sobą i żeby mógł spokojnie odejść - stwierdziła Czyżewska ze smutkiem - i muszę mu o tym powiedzieć

Wróciła do pokoju Pawła , który nadal spał zwinięty w kłębek
- śpiący królewiczu może już czas się obudzić i walczyć o siebie  , co ? - powiedziała cicho - no tak, księżniczki do całowania nie ma - zażartowała sama do siebie - a w moim wykonaniu możesz zmienić się w ropuchę. Idiotka , mówię sama do siebie
 Z przepastnej torby wyjęła książkę , usiadła w fotelu obok i popijając kawę zaczęła czytać . Była już w połowie gdy usłyszała cichy głos Pawła
- co robisz ?
- czytam
-  a  co ?
- książkę - odpowiedziała ze stoickim spokojem patrząc jak na bladej i zmęczonej  twarzy pojawia się uśmiech a w smutnych  do tej pory oczach wesołe iskierki  i poczuła nową nadzieję
- jaką ?
- sensacyjną
- eechh nie ułatwiasz wiesz ?
-  kto z kim przestaje takim się staje . Ty mi też nie ułatwiasz pracy . No , jedziesz dalej
 - ciekawa ?
- bardzo
-  jakiego autora ?
- polskiego
- a jak się nazywa ?
- książka czy autor ?
- hmmm autor ? Książka to ma tytuł
- racja geniuszu .  Piotr Wereśniak
- eee kręcisz
- dlaczego ?
- bo Wereśniak to scenariusze seriali  pisze - odpowiedział Nowacki- np" Kryminalni"
- " Zabili mnie we wtorek " - Beata pokazała okładkę książki
- a dlaczego nie w środę ? - zapytał jeszcze Paweł aby razem z Beatą parsknąć śmiechem jednak szybko zakończonym grymasem i cichym jękiem  bólu
- co jest ?
- nic, czuję że żyję - odpowiedział Nowacki poważniejąc - chyba było kiepsko ze mną ,co ?
- pojechałeś po bandzie na całego. Odjechałeś mi na ponad minutę ale nie ze mną te numery - stwierdziła Czyżewska
- Bruner - dodał Paweł  dotykając  obolałej klatki piersiowej - właśnie czuję
- a  jak samopoczucie  ? Spałeś prawie 18 godzin. Jak się czujesz ?
- troszkę lepiej niż kilka dni  temu - stwierdził po namyśle - tylko powietrze mi spuścili
- będzie dobrze . Najgorsze za Tobą ale jeszcze długa droga do pokonania została - uśmiechnęła się Beata - masz silny organizm . Leż spokojnie
- jakoś tego nie czuję - odpowiedział próbując się podnieść ale zrezygnowany opadł z powrotem na poduszkę
- daj sobie trochę czasu
- czas to chyba już  mi się kończy - smutnym głosem odpowiedział Paweł patrząc w ścianę
- być może - Beata  spoważniała - Paweł spójrz na mnie .  Nadal jesteś bardzo chory to fakt i być może to są Twoje ostatnie dni  ale być może z każdym dniem będzie lepiej. Masz czas aby się pożegnać z Basią i odejść spokojnie bo widzę , że się poddałeś.
- nie chcę żeby ...
- tak wiem o tym . Ale Basia Cię kocha - przerwała mu ostro Beata - kocha Cię i ma prawo być przy Tobie i   się z Tobą pożegnać . Tak jak Ty byłeś przy bracie chociaż On też pewnie nie chciał . Rozumiesz to ?
- tak . Rozumiem - westchnął ciężko - a mam jeszcze jakieś szanse ?
-szczerze ?
- tak
- nie wiem. Ale co masz do stracenia ? Musisz próbować . Inaczej się nie dowiemy. Zaraz pobiorę ci krew do badań - mówiła Beata-owszem teraz  jesteś słaby i leżysz jak ciapek ale.. no i z czego znowu chichoczesz ?
- z "ciapka "
- no i straciłam wątek przez Ciebie . Jak wyzdrowiejesz to przypomnij mi że mam Cię zamordować . Dobra ?
- ok. Jak nie zapomnę to Ci przypomnę
- no proszę , nawet nie czujesz że rymujesz . Na czym to ja skończyłam ?
- że leże jak Ciapek ?
-  No więc leżysz słaby jak Ciapek bo stoczyłeś prawdziwą wojne o życie  i szkoda by było żeby to poszło na marne . Ale wszystko zależy od Ciebie .  Z dnia na dzień nie wyzdrowiejesz  ale ...
- szkoda
- no niestety nie mam czarodziejskiej różdżki i nie zrobię hokus- pokus
- a czary mary ?
- też nie
- a  czemu ?
- bo nie ma dżemu. Za to będzie kaszanka - pokazała fiolki z pobraną krwią- lubisz ?
- nie bardzo  - skrzywił się - i bardzo przepraszam że Cię obrzygałem
- nie Ty pierwszy i na pewno nie ostatni . Za godzinę wracam a Ty się zdrzemnij trochę
- ok - mruknął w odpowiedzi ale zamiast zapaść w sen obserwował przez okno latające ptaki, przelatujące samoloty oraz niebo , które zmieniało barwy przed zapadają nocą . Zerknął na leżący na szafce telefon. Wziął go do ręki, wyszukał  zdjęcie Basi i uśmiechnął się do zdjęcia  myśląc że pewnie dobrze się bawi .Przez głowę przebiegła mu myśl " Ciekawe co robią Michalscy ?"  Tęsknił za przyjaciółmi coraz bardziej ale ze smutkiem stwierdził że na powrót jest już za późno " No to już naprawdę koniec z Nami " pomyślał a z oczu popłynęły mu  łzy . Zwinął się w kłębek ale nie mógł zasnąć więc nadal obserwował świat zza okna
- Braciszku co mam zrobić ? - szepnął do siebie na granicy jawy i snu  - mam do Nich zadzwonić ?
" Taaak !! " - wrzasnął Darek w jego głowie " przestać się bać życia i iść do przodu ! Nie stać w miejscu , kochać i cieszyć się życiem ! Walcz o siebie ! "


ciąg dalszy nastapi !

2019/11/08

77

Następne dni mijały według harmonogramu napisanego przez Beatę . Nowacki trochę oswoił się z sytuacją w jakiej się znalazł i poddawał się wszystkim zabiegom i zaleceniom . Najciężej było mu rano wstać bo wciąż był słaby a po wielogodzinnym wymiotowaniu obolały . Basia z Beatą pozwalały mu trochę marudzić ale główny ciężar odwracania myśli od najgorszego spoczywały na Basi chociaż z upływem dni miał lepszy humor i łatwiej było mu znieść proces leczenia. Tego ranka obudził się z dziwnym uczuciem niepokoju , mocniejszym niż zwykle bólem brzucha i ogólnym uczuciem osłabienia.
- cześć Misiu , jak się czujesz ? - zajrzała Basia
- tak sobie
- to może ja jednak nie pojadę na ten koncert do  Waszyngtonu ? - zaniepokoiła się Storosz widząc ze narzeczony jest w gorszym stanie
- nie no weź przestań . Ja mam po prostu gorszy dzień ale Ty korzystaj ile się da . Jakbym miał siły to bym z Tobą pojechał ale ...jest jak jest
- wrócimy kiedyś tutaj i pozwiedzamy .  RAZEM ! Ale najpierw śniadanko . Na dziś szefowa zadysponowała owsiankę . Przynajmniej masz spróbować wcisnąć cokolwiek bo niedługo jak się otworzy drzwi to Cię wywieje . Chudy, blady i słaby
-  to mnie podsumowałaś  . No dobra spróbuję wcisnąć tylko nie wiem co na to mój żołądek powie - skrzywił się Nowacki czując  ból brzucha ale mimo wszystko próbował zachować dobry humor
- jesz sam czy mam pomóc ? - Basia przyniosła miseczkę z owsianką
- a zrobisz samolocik ? - zapytał powoli siadając   a Basia roześmiała się
- noo to leeeci . Aamm za Beatę łyżeczkę . Weszło ?
- mhm. Poczekaj bo się zastanawia czy nie wyjść . Ok zostaje . To teraz za kogo ?
- za mnie - Basia nabrała kolejną porcję owsianki na łyżkę - zamknij oczy i otwórz buzię .
- widzę że całkiem oswojony - odezwała się Beata od kilku chwil obserwująca całą sytuację - je Ci  z ręki
- tylko samolocik jakiś taki kiepski - Nowacki opadł na poduszki
- to czekaj ja spróbuję. Siadaj  -Czyżewska  usiadła obok łóżka, wzięła od Basi miseczkę z jedzeniem - no to frrrruuu , leci ! Otwieramy buzię i samolocik wleciał . Mmniam mniam jakie pyszne , no to jeszcze łyżeczkę za Basię, wrrrrr leeci ! . Ty jesz ,śmiejesz się czy plujesz ? Och chłopie z Tobą gorzej niż z małym dzieckiem . No jeszcze jedną za Kasię i Marka
- no i koniecznie za Adama i Izę - dodała Basia chichocząc
- już nie mogę - słabo  zaprotestował po kolejnej porcji owsianki
- brzuch boli ? - zapytała Beata
- wszystko mnie boli , łącznie z włosami -westchnął zwijając się w kłębek na łóżku
 - widzę , że masz gorszy dzień ale wiesz , że nie mogę Ci odpuścić ? - spoważniała Beata
- wiem - również poważnie odpowiedział Nowacki
- ok. To dam Ci  spokój do wieczora. Odpoczniesz trochę , odeśpisz a tak koło 19:00 naświetlania a potem porcja leków . Może tak być ? - zdecydowała Beata a Nowacki pokiwał głową
- może ja jednak zostanę i w końcu pogramy w te szachy , co ? - zapytała Basia
- Basiu ja nie ma dziś siły wstać a co dopiero myśleć . Już ci powiedziałem że masz jechać !
- na pewno ? - upewniła się Basia
- tak, baw się dobrze. Za mnie też - uśmiechnął się trochę smutno -  Stonesi na żywo  i jeszcze vipowska wejściówka . Aż Ci zazdroszczę
- następny koncert mają w styczniu tutaj - odezwała się Beata a Nowacki posłał jej dziwne spojrzenie - jestem pewna że na nim będziecie i pewnie znów dostaniemy bilety z fundacji
- a ja nie - odpowiedział zrezygnowanym głosem Nowacki
- to po co tutaj jesteś ? - zirytowała się Basia - bo chyba nie dla przyjemności !  Musisz myśleć o przyszłości bo inaczej to wszystko  nie ma sensu
- pociąg ci ucieknie - zmienił temat Paweł - baw się dobrze
- beznadzieja. Cześć - mruknęła Storosz , złapała plecak i wyszła z pokoju . Doszła do końca korytarza, rzuciła plecak na ziemię , siadła na krześle i rozpłakała się . Obok przysiadła Beata
- co mam jeszcze zrobić żeby uwierzył że będzie dobrze ? Przecież On się poddał - wybuchnęła Basia
- nic nie możesz zrobić - wzruszyła ramionami Lekarka - jeszcze jest za wcześnie żeby wierzyć w cokolwiek . A jak przychodzi kryzys taki jak dziś to nawet gdybyś stawała na rzęsach to i tak nie pomożesz . Jedyne co możesz zrobić to wrócić ,powiedzieć że go kochasz , pocałować na pożegnanie i bawić się dobrze na koncercie . Uwierz mi. Widziałam już tutaj niejedno . Radość , rozpacz, cierpienie , bezsilność , zwątpienie , gniew, rozczarowanie , szczęście , niepewność . To wszystko jest zawarte w chorobie . I chorują wszyscy , nie tylko jeden człowiek. Cierpisz Ty widząc że on jest słaby, że go boli , że wymiotuje i że nie możesz mu nijak pomóc  . Ale jego jeszcze bardziej boli bo Ty patrzysz na to co się z Nim dzieje . Nie mogę dać mu fałszywej  nadziei , powiedzieć że wyzdrowieje bo nie wiem czy tak będzie. Powiedzieć mu że umrze też nie mogę bo mu całkowicie odbiorę ten  cień nadziei , która jednak się w Nim tli i każe mu walczyć chociażby o  te kilka tygodni,które mu pozostały . On o tym wie ale stara się i walczy każdego dnia o każdą minutę swojego życia. Źle zrobiłam mówiąc o tym koncercie ale trudno , czasu nie cofnę
Basia odetchnęła głęboko kilka razy, wytarła łzy z twarzy i wolnym krokiem wróciła do pokoju. Przysiadła na brzegu łózka ,pocałowała w czoło śpiącego Pawła , szepnęła " Kocham Cię " i już wychodziła gdy usłyszała cichą odpowiedź
- ja też Cię kocham . Zapomnij o wszystkim na chwilę i baw się dobrze . Aha i w  czółko się nie liczy
- do zobaczenia  za trzy dni-  odpowiedziała Basia, mocno pocałowała go w usta  i wróciła do Beaty na korytarz
- dzielna dziewczynka - uśmiechnęła się Lekarka - zmykaj już a ja postaram się  ustawić go  do pionu, jak to mówi nasz bohater . Pa
- pa - Storosz zmusiła się do uśmiechu i wyszła ze szpitala . Beata chwilę jeszcze postała na korytarzu i postanowiła zajrzeć jeszcze do Pawła
- pojechała . Śpisz czy udajesz ?
- nie śpię . Beata ?
- tak ?
- powiesz mi kiedy już nie będzie  szansy na cokolwiek ? Bo jeżeli to nic nie da to ...
- powiem, za jakiś miesiąc powiem ci całą prawdę . Nie będę Cię oszukiwać a przede wszystkim niepotrzebnie męczyć lekami , które nie przynoszą skutku . Dajemy sobie miesiąc czasu a  teraz słucham co się dzieje ?
- nie wiem .Jakoś mi dziś dziwnie . Skurcze mnie łapią i jestem bardzo zmęczony i taki jakiś przymulony , wszystko mnie boli od rzygania .
- jak boli to znaczy że żyjesz
- ale co to za życie - smętnie odpowiedział Nowacki
- maruda jesteś i tyle. Zbieraj siły. Za godzinę przyjdę i wcisnę Ci resztę owsianki . Musisz jeść żeby nabrać energii do walki . Trzymaj - podała mu małego batonika  kit kat - na osłodę życia .Kładę na szafce  a zaraz przyjdzie siostra i poda ci coś przeciwbólowego a później  pobierze krew do badań. Idę trochę popracować nad papierami. Zajrzę później .
- Ok. Dzięki - odpowiedział i ułożył się na boku próbując zasnąć po zastrzyku , który zrobiła mu pielęgniarka . Sen nie nadchodził a On wciąż czuł dziwny niepokój i napięcie a w dodatku po owsiance żołądek trochę się buntował. W końcu po kilkunastu minutach walki z mdłościami powoli usiadł i rozejrzał się wokół  poszukiwaniu miski lub innego pojemnika , który zawsze stał w pobliżu na wypadek nagłego zdarzenia ale nigdzie go nie zauważył . Westchnął ciężko bo zakręciło mu się w głowie ale trzymając się oparcia wstał powoli z łóżka. Zrobił dwa kroki w kierunku łazienki ale ze słabości
nogi ugięły się pod nim i upadł na podłogę równocześnie wymiotując a kilka sekund później zemdlał.
Beata oderwała się od raportu z laboratorium leków i pobieżnie przejrzała wyniki badań swoich pacjentów . Wydała zalecenia dla nich i kolejny raz dokładnie przejrzała historię choroby oraz wczorajsze wyniki Nowackiego. Niepokoił ją dzisiejszy stan pacjenta chociaż wyniki krwi nie różniły się od tych wcześniejszych  , upewniła się że wszystkie leki  i dawki są prawidłowe ale wciąż czuła że wydarzy się coś złego. Z tą myślą wcześniej niż zamierzała udała się do pokoju Nowackiego.
- Paweł ? Gdzie On się podział ? - Beata wyszła na korytarz wołając pielęgniarkę - widziałaś pacjenta z 18 ?
- dostał zastrzyk  . Gdy wychodziłam z pokoju zasypiał - poinformowała siostra i zaniepokojona zajrzała również do pokoju - Pani Beato  jest ! Szybko !! Przytomny ! Mike szybko pomóż tutaj !
- gdzie ? O cholera jasna  ! - Beata uklękła przy chłopaku, który leżał na podłodze obok kałuży wymiocin - Marto pobierz krew na badania ! Niech laboratorium zrobi pełne badania biochemiczne i to na cito ! Mike pomóż mi . Połóż go na łóżko . Halo Paweł ! Budź się ! Hej , hej ! Otwieramy oczy!
- już ! - Pielęgniarka sprawnie pobrała krew i pobiegła do laboratorium na  innym piętrze
- co się stało  ? - wyszeptał Paweł z trudem wracając do rzeczywistości
- zasłabłeś - poinformowała go Beata - i w dodatku nie trafiłeś do kibelka ale daruję Ci sprzątanie
- niedobrze mi !
- cholera - Beata nie zdążyła sięgnąć po miskę i zawartość żołądka chorego znalazła się na pościeli , na ubraniu Pawła i na niej samej .
- przepraszam , przepraszam . Ja nie ... przepraszam - szeptał Paweł a Beata widząc jego przerażenie zaczęła żartować
- jak nie chciałeś owsianki to trzeba było wcześniej powiedzieć a nie rzygać na wszystko i wszystkich . Nic się nie stało . Zaraz Cię umyję i przebiorę . Marta przynieś mi coś do przebrania
- jasne , już lecę . Mike zmieni pościel i pomoże przy myciu
Beata szybko przebrała się w szpitalną bluzę , zrzuciła brudną pościel na podłogę i usiadła na brzegu łóżka
- Paweł wstań . Pomogę Ci
Nowacki z trudem uniósł się podtrzymywany przez Beatę .
- oo tak . Siedzisz ? - upewniała się Lekarka - wypij to ! Trzymam to i Ciebie też . Pij . Powoli
- paskudne - cicho powiedział Paweł - ja sam - złapał plastikowy kubek w dwie ręce usiłując opanować ich drżenie  wypił cała zawartość naczynia
- dobrze, ty sam - zgodziła się Beata - zdejmuj to . Mike nalej mi ciepłej wody i daj coś z łazienki do umycia i czystą koszulkę -sam ?
- spróbuję - Nowacki zmusił się do wysiłku i zdjął z siebie cuchnącą koszulkę a Beata pomogła mu umyć się i na nowo ubrać w czystą bluzę  . W końcu pozwoliła mu się położyć widząc że zupełnie opadł z sił .
- dobrze. Odpoczywaj , zaraz wracam - powiedziała odczytując smsa z laboratorium . Tam też się udała
- szefowo mamy już te wyniki - laborantka podała jej plik kartek - ale fatalnie to wygląda
- jasna cholera, jeszcze tego brakowało . To już posprzątane - zwątpiła Czyżewska czytając wyniki badań. Chwilę się namyślała i wróciła na 4 piętro  po drodze dzwoniąc do innego lekarza . Kiedy spotkali się na korytarzu długo dyskutowali zanim zdecydowała się wejść do Nowackiego . Usiadła ciężko na krześle obok i chwilę obserwowała chłopaka . Paweł wyczuł jej obecność bo otworzył oczy i zrozumiał swoją sytuację patrząc w  jej smutne oczy
- koniec bajki ? - wyszeptał
- wyniki badań jednoznacznie wskazują na zespół rozpadu guza nowotworowego . To najgorsze z możliwych powikłań w trakcie leczenia .  Masa guza była duża i rozpadając się wydziela ogromne ilości potasu, wapnia ,  fosforu i kwasu moczowego. Masz pięciokrotnie przekroczone normy wszystkich parametrów  - tłumaczyła Beata patrząc w ścianę - dochodzi do niewydolności wielonarządowej . Po kolei przestają pracować nerki, wątroba , serce i ...cholera jasna !
- rozumiem - szepnął Paweł
- gówno rozumiesz ! Walczymy!  - krzyknęła Beata i wyjęła dzwoniący telefon . Chwilę rozmawiała po francusku podnosząc głos . W tej samej chwili na salę zajrzał  ten sam lekarz z którym chwilę wcześniej rozmawiała na korytarzu  i tam też kontynuowali rozmowę
- znalazłem furosemid  ale to za mało - poinformował sucho - pozostałe leki już jadą . Powinni dojechać za dwie godziny
- Karl nie denerwuj mnie ! Nie mamy tyle czasu !   Skontaktuj się z najbliższym szpitalem   i ściągnij od nich wszystko co się da  i  ile się da ! Potrzebujemy każdą ilość  i to na już ! Dawaj ten furosemid i cewnik ! Znajdź mi jeszcze aparat do dializ!
 -nasz  jest w serwisie !
- to go ściągnij  z serwisu albo z  innego szpitala do jasnej cholery  ! Pospiesz się !
Wróciła do pokoju i znów usiadła przy łóżku
- założę Ci cewnik, podam płyny i jedziemy na Oiom . Musisz być monitorowany
- Beata daj spokój - cicho powiedział Nowacki
- przestań ! Nie dam Ci spokoju !   Musisz walczyć do upadłego bo ja się nie zgadzam ! Rozumiesz ?
 -nie mam już sił
- to je znajdź ! Mike jedziemy z Nim  na Oiom ! Szybko !

ciąg dalszy nastąpi !!